LANIE WODY
Iz 62,1-5 * Ps 96 * 1 Kor 12,4-11 * J 2,1-12

W jakiej roli mogę się odnaleźć w historii z Kany Galilejskiej? Wybieram postać jednego ze sług. Mógłbym oczywiście szukać siebie w panu młodym, w staroście weselnym, w którymś z uczniów czy krewnych Jezusa. Mógłbym nawet odnaleźć siebie w trosce Maryi i wielkoduszności Jej Syna. Jednak wybieram rolę sługi z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że obsługujący weselników uczestniczy w ich zabawie. Choć nie do końca. Z pewnością słyszy muzykę, widzi tańce, może nawet kosztuje ukradkiem smakowitego jedzenia. To jednak nie on jest gościem i nie dla niego przygotowano tę ucztę. Z Ewangelią jest podobnie. Mogę o niej słyszeć, widzieć cuda na własne oczy, skosztować smaku życia z Bogiem, a wciąż stać przed drzwiami i nie wchodzić do środka. Sługa stoi na granicy. Jest po części uczestnikiem i obserwatorem. Czy to źle? Odpowiedź znajduję w innych miejscach Ewangelii: tam, gdzie Jezus uczy o sługach nieużytecznych, o tym, że jeszcze nie czas na to, by zasiedli do stołu. Teraz jest czas wykonania wszystkiego, co im zlecono. I jeszcze tam, gdzie Mistrz mówi, że sam jest Sługą. Że przyszedł do nas, aby służyć i dać swoje życie na okup. Odnajduję się w postaci sługi weselnego, bo podobnie jak on nierzadko staję na granicy: kosztuję już tutaj owoców łaski, a jednocześnie jeszcze nie uczestniczę w pełni nowego życia.

 

Jest jeszcze drugi powód. Jan mocno podkreśla w swojej historii, że choć starosta nie wiedział, skąd pochodzi wino, to słudzy wiedzieli. Byli zapewne prostymi ludźmi. Skąd nagle takie wyróżnienie? Okazuje się, że dowiadują się tego przez lanie wody. Wykonują prostą czynność zleconą przez Jezusa, zachęceni – warto to przypomnieć – przez Jego Matkę: „Zróbcie wszystko…”. To dla mnie bardzo Dobra Nowina. Najzwyczajniejsza woda, która na mój rozum nie rozwiązuje problemu braku wina, okazuje się narzędziem łaski i cudu. Słudzy z tej Ewangelii przywracają mi wiarę w siłę posłuszeństwa wbrew moim „mądrym” kalkulacjom. I w siłę prostych znaków. 


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ODBUDOWA

SIEDZIAŁEM SOBIE NA ŁAWCE

Drodzy Czytelnicy,

ŻEBY SIĘ NIE BAĆ

WSZYSTKO DO PODKREŚLENIA


komentarze



Facebook