ZALETY SNU
2 niedziela Wielkiego Postu, 24 lutego 2013 roku

Jak ocenić uczniów w scenie przemienienia? Najłatwiej przychodzi mi ocena negatywna. Nie modlili się, spali, nie wiedzieli, co mówią, i w końcu milczeli o wydarzeniu, które wypadało „głosić na dachach”. Chciałbym jednak uratować ich przynajmniej w jednej kwestii. Chodzi o sen, przez który stracili niepowtarzalną okazję, by zobaczyć, jak się zmienia wygląd twarzy Jezusa i kolor Jego odzienia. Jakie to normalne i dobrze nam znane zjawisko – sen. W Ewangelii o przemienieniu stoi on na straży prawdy, że są pod słońcem takie sprawy, których nie obejmę rozumem od początku do końca. Nie dotrę do wszystkich źródeł i nie odgadnę pochodzenia wszystkiego. Coś pozostanie dla mnie tajemnicą. Na szczęście! Tajemnicą pozostanie dla mnie Bóg, Jego działanie i obecność w moim życiu. Drugi człowiek – z jego historią, decyzjami, słowami, wyrazami twarzy. I w końcu tajemnicą pozostanę także ja sam.

Sen uczniów, odruch zmęczonego ciała, uczy pokory. Taka perspektywa przynosi mi ulgę w gonitwie za tym, by wszystko wiedzieć. Zatrzymując się przed tym, że ktoś lub coś jest dla mnie tajemnicą, lepiej rozumiem milczenie uczniów, o którym wspomina Ewangelia. Brak słów przenosi akcję do wewnątrz. Tam powoli i dogłębnie przeżywać będą oszołomienie widokiem twarzy i szat Jezusa. Tam będą rozbrzmiewały wszystkie sylaby tajemniczego głosu z obłoku. Nie mogą nic z tego utracić. Przyjdzie czas na to, by zaświadczyć o tym, po co Mistrz zabrał ich na górę.

W czytaniach na tę niedzielę jest jeszcze fragment Księgi Rodzaju, który także mówi o śnie. Abram zapada w głęboki sen, opanowany przez lęk i ciemność. Ale właśnie wtedy, gdy traci kontrolę nad sobą, gdy go w jakiś sposób nie ma, przychodzi Bóg i zawiera z nim przymierze. Oczywiście z tego również można wyprowadzić słowa o nieuniknionej konieczności tajemnicy. Jednak jest tu jeszcze coś więcej. Bóg działa, przychodzi, zawiera przymierze nawet wtedy, gdy o tym nie wiem i tego nie kontroluję. Mój sen, ale także wszystko, co mnie obezwładnia, ma dla Boga jedną zaletę: nie będę Mu przeszkadzał. Będzie mógł przeprowadzać swoje. Zastanawiam się, czy to nie jest gwałt na mojej wolności w tej bosko-ludzkiej relacji. Czy można jednak obrażać się na rodziców o to, że dla dobra dziecka nie mówią i nie pokazują mu wszystkiego?


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CAŁKIEM POWAŻNE ŚWIĘTA

SKAZANI NA BLISKOŚĆ

BARDZO BLISKO SIEBIE

KTÓRZY ŁAKNĄ I PRAGNĄ

SZKOŁA CZEKANIA


komentarze



Facebook