I HAVE A DREAM

Kilka lat temu rektor pewnej śląskiej uczelni rozpoczął ważne, programowe wystąpienie, nawiązując do słynnego „I have a dream” Martina Luthera Kinga z 1963 roku. Nie wiem, czy nawiązanie było świadome, ale brzmiało to mniej więcej tak (cytuję z pamięci, więc pewnie niedokładnie): „Miałem sen. Oto na oczyszczonej Rawie ścigały się wioślarskie osady uniwersytetów z Oksfordu, Cambridge i naszej uczelni…” (dla niewtajemniczonych – Rawa to coś, co płynie przez centrum Katowic, a co mewy – nawdychawszy się uprzednio wyziewów z tejże Rawy – notorycznie mylą z rzeczną wodą). Surrealizm obrazu – wzmocniony przez to, że szerokość Rawy z trudem tylko przekracza długość wiosła – sprawił, że chyba niewielu słuchaczy zdołało się skupić na dalszej części wystąpienia, które jeszcze dziś wspomina się na owej uczelni z niejakim rozbawieniem.

Wspominam o tamtym epizodzie z dwóch powodów – po pierwsze: też mam marzenie, którym chciałbym się podzielić, ale lękam się, że będzie ono potem przez lata wspominane z rozbawieniem właśnie. Po drugie – liczę na taki właśnie efekt (wspominania – pal licho z rozbawieniem). A pora o tym napisać w tym miesiącu, bo marzenie związane jest z wielkopostnym, przedpaschalnym kontekstem.

Zatem wyznaję – „I have a dream”. W tym marzeniu we wszystkich kościołach na śląskiej prowincji, ba – nie stawiajmy granic marzeniom – we wszystkich kościołach w Polsce, wszyscy kaznodzieje w czasie Triduum Paschalnego wygłaszają mistagogiczne homilie ściśle na temat celebrowanych misteriów wiary. I tak w (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE TYLKO PAPIEŻ

GRATIA SUPPONIT GRAJFKA

WIARYGODNY

O (BRAKU) ZWIĄZKU GOŁĘBIA Z KONTEMPLACJĄ

JESTEM SFRUSTROWANYM TEOLOGIEM


komentarze



Facebook