PRZEBŁYSK

Jakiś czas temu w zakamarkach mego komputera znalazłam plik, o którym zapomniałam. Nazywa się „Diario di una lamentosa” (Dziennik osoby narzekającej). Prowadziłam go dawno temu. Czytając teraz te kilka stron, zdałam sobie sprawę, jak radykalnie, w pewnym aspekcie, zmieniło się moje życie.

Ale zacznijmy od początku. Przez wiele lat uprawiałam profesjonalne narzekactwo. Łączyło się to z ogólnym złym samopoczuciem i martwieniem się z powodu różnych małych czy większych bolączek fizycznych. Jednym słowem, z upływem lat, stałam się także rasową hipochondryczką, prawdziwym chorym z urojenia, żeby zacytować Moliera, jedną z tych osób, które, gdyby istniał Nobel dla hipochondryków, otrzymywałyby go wielokrotnie. Moja matka powiedziała mi kiedyś z nutą niecierpliwości, która pochodzi z jej brytyjskiego wychowania bazującego na regule never complain and never explain (nigdy nie narzekaj i nigdy się nie tłumacz): – Ty żyjesz u lekarzy. Sprawiło mi to wówczas przykrość, ale ona miała rację: zawsze narzekałam i zbyt wiele się tłumaczyłam.

Wydałam krocie, chodząc od gabinetu do gabinetu. Eksperymentowałam ze wszystkim – od irydologii po medycynę chińską, od akupunktury i pranoterapii po ziołolecznictwo, nie wspominając już o medycynie tradycyjnej. Odwiedzałam specjalistów od każdej części ciała, a w pewnym momencie także tych od umysłu. Ta wyimaginowana choroba była dla mnie schronieniem, desperacką próbą ucieczki przed rzeczywistością, która często mnie przerastała i pr (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tessa Capponi-Borawska - pochodzi z Florencji. Ukończyła studia historyczne na tamtejszym uniwersytecie. Do Polski przyjechała w 1983 roku. Przez wiele lat wykładała na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka książek: "Dziennik toskański"; "Moja kuchnia pachnąca bazylią" oraz "Smak kwiatów pomarańczy. Rozmowy o kuchni i kulturze". Ma pięcioro dzieci i czworo wnucząt. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DROGA DO DOMU

TROCHĘ WOLNIEJ

MÓJ TYDZIEŃ Z BIBLIĄ (II)

ROZWAŻANIA SPOD KOŁDRY

ŻYCIE W TOSKAŃSKIM DOMU


komentarze



Facebook