TANIEC RADOŚCI
Prz 8,22-31 * Ps 8 * Rz 5,1-5 * J 16,12-15

Pamiętam z dzieciństwa animowany film zatytułowany Pomysłowy Dobromir. Opowiadał o chłopcu, który zafascynowany był odkrywaniem świata, a napotykając rozmaite trudności, wpadał na proste, ale genialne rozwiązania. Ten tytuł wraca do mnie, gdy myślę o świętym Augustynie. Był takim pomysłowym Augustynem, poszukującym Obecności Bożej w świecie. Jako młodzieniec długo błądził po rozstajnych drogach, ale wędrowanie po manowcach doprowadziło go do przekonania, że Bóg to Ktoś, kto we mnie jest bardziej mną niż ja sam. Przekonany, że pierwotny ślad Trójcy Świętej odzwierciedla się w życiu ducha ludzkiego, pytał: Ale gdzie, jak? Jak mogę w sobie dostrzegać obecność Trójcy Świętej? I odpowiadał: zobacz, że duch człowieka jest równocześnie pamięcią, słowem i miłością.

Pamięć, słowo i miłość to dla pomysłowego Augustyna przestrzenie ducha, noszące ślad Trójjedynej Obecności. Pamięć jako radość ze Źródła życia i równocześnie poczucie bezpieczeństwa, że jest Ojciec, który mnie stworzył i czuwa nad moim krokiem. Słowo jako doświadczenie inteligencji, uczenia się, ale i zdolność do porozumienia, która pochodzi od Syna. I wreszcie miłość, czyli pragnienie pełni związane z niewystarczalnością tego, co skończone, ale i zdolność do przekraczania zranień, krzywd i grzechu, biorąca się w człowieku ze Świętego Ducha.

Kiedyś zobaczyłem te tajemnice, prowadząc rekolekcje dla małżeństw z dziećmi. Podczas mszy, która kończyła nasze spotkanie, troje z nich: Marysia, Maciek i Terenia swoim zachowaniem odsłaniali to, co próbował nazwać Augustyn. Marysia wnosiła w procesji na wejście rysunek przedstawiający świętą Urszulę Ledóchowską, który sama narysowała, wzorując się na zdjęciu wiszącym przy wejściu do kaplicy. Pochodząca od Syna Bożego zdolność twórcza objawiła się też w tym, że dorysowała świętej jabłoń z pięknymi owocami, której na oryginale nie było. A jak Maciej opowiadał tajemnice Trójcy? Służył do mszy, ale gdy tylko zaczęły się czytania, smacznie zasnął. I pokazując, że wszyscy jesteśmy pod opieką Ojca, bezpiecznie odpoczywał do końca mszy, bo kościół jest najlepszym miejscem do odzyskiwania sił. Natomiast najmłodsza Terenia na koniec z radością wzięła relikwie świętej Anieli Merici. Wcześniej bardzo płakała, że nie mogła ich wnosić, bo robił to Maciek, teraz rozpromieniona zaczęła z nimi… tańczyć przed ołtarzem. Dziecięca radość i prostota pochodzące od Ducha, ocierającego łzy płaczącym i przywracającego radość życia, wezbrała w moim sercu takim uczuciem, że i mnie chciało się tańczyć na Chwałę Trójcy Przenajświętszej i zawsze żyć miłością.

 


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Śniło mi się, że spowiadam

Obrazy Ledóchowskiej

Święci o upadłych

NIC SIĘ NIE ZMIENIA

O CIERPLIWOŚCI BOGA I DOJRZAŁOŚCI CZŁOWIEKA


komentarze



Facebook