JAK WĘDROWIEC
1 Krl 19,16b.19-11 * Ps 16 * Ga 5,1.13-18 * Łk 9,51-62

 

– Ależ oni dużo i daleko chodzili – stwierdził ktoś, kto niedawno na własne oczy zobaczył drogi Jezusa i Apostołów. Ale w dzisiejszej Ewangelii Nauczyciel mówi, że „Lisy mają nory i ptaki podniebne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”.

Wiele wspólnego z Jezusem wędrującym mają dzienniki różnych podróży. Lubię je czytać. Ci, których podejrzewałem o bycie herosami, okazują się zwyczajnymi ludźmi. W domu rodzinnym na półce stała seria „Naokoło Świata”, teraz chętnie sięgam po Marka Kamińskiego. Ciekawy jest zapis początku jednej z wypraw na biegun, kiedy notuje, że od miesiąca jest chory. Katar, kaszel, grypa – lekarstwa nie pomagają i gdy tylko z Wojtkiem, nieodłącznym towarzyszem drogi, wychodzą na mroźne powietrze, szybko stwierdzają: „Wchodzimy do ciepłego, bo zachorujemy”. Kamiński podsumowuje z humorem, że to przedziwne słowa jak na dwóch polarników, którzy już niebawem będą dokonywać rzeczy na granicy ludzkich możliwości. Nie inaczej rozpoczyna się dziennik pewnej rowerowej wyprawy dookoła świata: gdy tylko za zakrętem znikają żegnający, globtroter skręca do najbliższej kafejki, żeby zamówić colę i kawę – tak jest wyczerpany ciężarem przygotowań przed rozpoczęciem drogi.

Ludzie wyruszający ku kresowi nie tylko są zwyczajni. W drodze ciągle się im coś psuje – mimo pieczołowitych przygotowań trzeba łatać, sklejać, dokręcać i regulować. Może do tego nawiązuje dziś Jezus w przydrożnych rozmowach? Ktoś stwierdza, że pójdzie za Nim, dokądkolwiek by się udał, inny mówi, że musi pogrzebać bliskich, a jeszcze inny chce się pożegnać ze swoimi. Nauczyciel, odpowiadając, dotyka oczekiwań serc, które chciałyby wszystko perfekcyjnie przygotować i doskonale przeżyć.

A Syn Człowieczy zamieszkał ludzkie niepoukładanie i dlatego „nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Jego słowa brzmią jak synteza naszych doświadczeń. Myślę o tym, słysząc w pociągu do Warszawy mamy rozmawiające o wychowywaniu dzieci: „Po dobroci nie skutkuje, a jak krzyczymy, to się denerwuje, więc nie wiadomo, jak postępować”. W tym „nie wiadomo jak” odnajduję podobieństwo do Jezusa, który zna niepewność moich dni. Wie, co to są niedokończone sprawy, nieraz doświadczał niepowodzenia swoich starań. Jestem pewien, że nie odwraca się od ludzkiej bezradności, niestraszny jest Mu nawet mój bałagan. Tym bardziej chciałbym więc żyć jak On – Wędrowiec, dla którego spoczynkiem i rozwiązaniem problemów jest tylko Duch Święty.

 


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ratuje nas Duch Święty

Sen o Łazarzu

Powoli wiązać buty

Kobieta, polityk, mistyk

Serce Kościoła w Mielżynie


komentarze



Facebook