MOJE MIASTO

I oto jestem znowu w Toskanii, na całe lato. Taksówka, która wiezie mnie z florenckiego lotniska do domu, przejeżdża przez centrum, a ja przeżywam kolejne – pierwsze spotkanie z moim rodzinnym miastem, jak zwykle dosyć trudne. Widzę bowiem zmiany, które nie oznaczają bynajmniej poprawy. Na miejscu starych dzielnicowych sklepów i rzemieślniczych warsztatów powstają godne faraonów lodziarnie (ciągle zadaję sobie pytanie, ile lodów człowiek musi pochłonąć w ciągu doby, aby uczynić opłacalnymi te kolosalne inwestycje) lub sklepy z seryjną odzieżą typu Zara czy H&M. Znikają także księgarnie, a pojawiają się sklepy z butami chińskiej proweniencji.

Niegdyś Florencja była miastem o poważnym wyglądzie, może nieco przykurzonym i prowincjonalnym, ale eleganckim. Sklepy z produktami wysokiej jakości (florentyńczykowi starej daty nie wpadłoby do głowy mówić o sklepie luksusowym, ponieważ ten przymiotnik jest zawsze traktowany jako wulgarny) stanowiły sanktuaria dobrego smaku, a obsługa była w nich bez zarzutu. Te stare sklepy miały szczególną atmosferę ekskluzywnego spokoju i jakości, która nie musiała szukać potwierdzenia w etykietce słynnego stylisty. To samo można powiedzieć o kawiarniach i cukierniach, które nie oferowały wyboru pseudowłoskiego jedzenia (papierowe pizze, gumiaste kanapki, sałatki z ogromnych, rozgotowanych muszli makaronowych), ale produkty własne i oryginalne.

Także zabytki, artystyczne piękno tego miasta, już od pewnego czasu biorą udział w wyścigu globalnej konsumpcji. Wszystko może być na sprzedaż, zależy tylko, ile klient zechce zapłacić. O (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tessa Capponi-Borawska - pochodzi z Florencji. Ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie we Florencji. Przyjechała do Polski w 1983 roku. Autorka książek: "Dziennik toskański", "Moja kuchnia pachnąca bazylią" oraz "Smak kwiatów pomarańczy. Rozmowy o kuchni i kulturze". Ma czwórkę dzieci. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TESTAMENT ILARII

MÓJ MAGNIFICAT

NAUCZ NAS LICZYĆ DNI NASZE

CZARTORYSCY I MEDYCEUSZE

MÓJ TYDZIEŃ Z BIBLIĄ


komentarze



Facebook