Archwium > Numer 480 (08/2013) > Dominikanie na niedzielę > ZWYCIĘSTWO O SMAKU PORAŻKI

ZWYCIĘSTWO O SMAKU PORAŻKI
Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab * Ps 45 * 1 Kor 15,20-26 * Łk 1,39-56

Przychodzą takie momenty w życiu, kiedy coś trzeba zakończyć, pożegnać się: jakiś etap jest za nami, ukończony i uwieńczony – sukcesem bądź porażką. Wówczas cała energia życiowa, adrenalina, wysiłek intelektualny czy skupienie zaczynają z nas ulatywać. Często pojawia się pytanie: Co dalej? Jaki następny ruch? Co teraz?

Niektórzy mówią: trzeba mieć projekt, pomysł, plan na siebie. Ale co dalej? Co, kiedy minie się zakręt i wyjdzie na prostą, przekroczy magiczny cel? A co, kiedy plan okaże się porażką i wstydem?

Jest taka pieśń, którą Kościół od wieków śpiewa w czasie wieczornej liturgii. To Magnificat – pieśń zwycięstwa, które zna smak porażki. To pieśń ludzi odkrywających moc, choć pamiętających dobrze stan słabości. Hymn tych, którzy zaznali głodu i własnego ubóstwa, ale pośrodku tego stanu zostali nasyceni i wzbogaceni.

Ten hymn zgodnie z tradycją liturgiczną Kościoła trzeba śpiewać każdego wieczoru: niezależnie od tego, czy kończący się dzień jest dniem tryumfu czy wstydliwej porażki. Czy kończący się dzień jest twoim ostatnim dniem życia, czy kolejnym z wielu. Trzeba go śpiewać, byś nie zapomniał, że ta ziemia to za mało – ona nie pomieści w całości ciebie i twojego życia: twoich planów i tęsknot, zarówno tych frustrujących i niezrealizowanych, jak i tych uwieńczonych sukcesem i spełnionych, które przecież także przeminą.

Magnificat to hymn tych, którzy odkryli, że nasze pragnienia i cele, nawet te najbardziej zwariowane i schorowane, kryją w sobie tęsknotę za nieskończonością – po ludzku szaloną wizją – gdzie człowiek: cały, ze wszystkim, co w nim jest ukryte i aż nazbyt jawne, zostanie do końca i w całości pokochany i przyjęty.

Jako pierwsza Magnificat wyśpiewała Matka Boga – Matka Boleściwa – jedna z nas, Miriam z Nazaretu. Ten hymn szedł za nią przez całe życie: od Betlejem, przez Nazaret, Kanę Galilejską, Kalwarię, aż po ostatnie dni jej życia, kiedy cała: z duszą i ciałem, została wzięta do upragnionego domu Ojca, w którym jej Syn przygotował mieszkanie.

To także jest i nasz ostateczny cel – to nasz plan. Oby wszystkie nasze projekty i pomysły znalazły swoje mieszkanie i były wzięte z całym naszym życiem do domu Ojca. A te, które nie mogą się tam pomieścić, niech już tutaj obumierają na naszych oczach. Ale by nie tracić ducha i nie dać się zwieść tym pozornym porażkom, śpiewajmy już teraz pieśń zwycięstwa: „Wielbi dusza moja Pana…”.


Michał Adamski OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru św. Jacka w Warszawie. Autor książek "Przejść pustynię, czyli od rozpaczy do nadziei" (2006) oraz "Miłość, która się spóźnia" (W drodze, 2012). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Przebacz to Chrystusowi

JESTEŚ MÓJ!

Zapalaj innych

WRÓCIĆ DO SIEBIE

PIERWSZY SPOŚRÓD GRZESZNIKÓW


komentarze



Facebook