Archwium > Numer 481 (09/2013) > Wstępniak > Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

 

zazwyczaj jako pierwsza przeglądam teksty przysyłane do redakcji. Tak też było w tym miesiącu. Czytałam je ze wzruszeniem, zaskoczeniem, zadumą. Przy jednym pokulały mi się łzy. Może dlatego, że każdą z autorek znam osobiście, że wiem, jak bardzo szczere i prawdziwe jest to, co napisały. Przez chwilę miałam nawet wyrzuty sumienia, że nakłoniłam je do tych zwierzeń. Że się zgodziły. W tym miejscu powinnam postawić kropkę. I nie pisać już ani jednego słowa. Bo lektura wrześniowego numeru miesięcznika uświadomiła mi, że nic nie wiem o samotności. Przeciwnie. Czasami mi jej brakuje. Chciałabym sobie pobyć sama. Gdy jednak moich najbliższych przez kilka godzin nie ma w domu, dzwonię i pytam, kiedy wrócą. Bo samotność wcale nie jest fajna. By z nią walczyć, by się lepiej z nią poczuć, pozwoliliśmy sobie nawet na mały lifting: samotnych zaczęliśmy nazywać singlami. „Singiel to co innego. Singiel brzmi nowocześnie. Wyzwalająco, wyzywająco, kusząco” – pisze jedna z naszych autorek i zastanawia się, gdzie jest granica. „Po której stronie jeszcze jestem singlem, po której już człowiekiem samotnym?”.

Ze wzruszeniem oglądamy filmy o wielkiej i romantycznej miłości, których bohaterowie – wbrew przeciwnościom losu – odnajdują się na krańcach świata, a potem żyją długo i szczęśliwie. Opowiada nam o nich ze swadą od lat znany nam dobrze miłośnik kina Stanisław Janicki. Jednak życie bywa tak inne od filmu.

Popularność portali matrymonialnych najlepiej świadczy o tym, że nie chcemy być sami, że chcemy żyć dla kogoś. Dlaczego nie wszystkim się to udaje? Dlaczego tyle modlitw o miłość drugiego człowieka pozostaje niewysłuchanych?

Szukaliśmy odpowiedzi na to pytanie. I z góry uprzedzam: nie znaleźliśmy jej. Nie mamy recepty na to, jak znaleźć męża czy żonę, nie udzielamy żadnych cennych rad. Ale jestem pewna, że zamieszczone w tym numerze teksty pozwalają przyjrzeć się sobie samemu, naszym relacjom z innymi ludźmi, naszym związkom i więziom, które budujemy. Bo od tego trzeba zacząć. Może wtedy, jak pisze Anna Sosnowska, samotność przestanie nam się jawić jako coś strasznego, a życie w pojedynkę nabierze właściwej, należnej mu wartości?

 


Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O tym jak dominikanie z Królową Tatr zamieszkali

Zmarli to moi przyjaciele

JESTEM KIMŚ

Przez nich świeci światło

KLASYCY, JAZZMANI I FOLKOWCY


komentarze



Facebook