Archwium > Numer 481 (09/2013) > Z miłości do filmu > DO KINA CHODZĘ CORAZ RZADZIEJ

DO KINA CHODZĘ CORAZ RZADZIEJ
Lubię kino, lubię oglądać filmy, ale w oczywisty sposób odbieram sztukę inaczej, mając za sobą osiemdziesiąt lat życia.

FOT. ADAM GOLEC


ROMAN BIELECKI OP: Czy ma pan swoją ulubioną scenę filmową, która byłaby czymś na kształt kwintesencji kina?

STANISŁAW JANICKI: Po tylu latach zajmowania się filmem tego rodzaju odpowiedzi są szalenie trudne. Bo na myśl przychodzi mi najpierw jedna scena, ale zaraz potem pojawia się druga i następne. W tej pierwszej było coś wyjątkowego, ale i ta druga też miała w sobie jakąś magię i niezwykłość, podobnie kolejne. Tym niemniej w pierwszym odruchu powiedziałbym, że jest to „Dyktator” Chaplina i fragment tańca z globusem. Główny bohater, któremu marzy się bycie panem świata, uniesiony szałem, zaczyna w coraz większym zapamiętaniu tańczyć z wielką piłką – balonem, która przypomina kulę ziemską. Wykonuje coraz wymyślniejsze akrobacje i prawie miłosne gesty, aż nagle globus w najmniej oczekiwanym momencie pęka. A on w odruchu panicznego strachu ucieka po kotarze pod sufit.

Ta scena zawiera wszystko, co lubię w kinie – napięcie, świetne aktorstwo i zaskakującą puentę. A na dobrą sprawę jest to scena przerażająca. W końcu Chaplin to Adolf Hitler – człowiek, który chce rządzić światem i jest na dobrej drodze do spełnienia tego marzenia. Ale jednocześnie jest to śmieszne, choć tylko trochę i pozornie na zasadzie gagu sytuacyjnego. Śmiech rodzi się w tej scenie z powagi żałosnego zachowania dyktatora. Najpierw szaleniec bawi się i pląsa ze światem. Odsłania swoją liryczną naturę. Ale kiedy całość się rozpada, on traci panowanie nad sobą i jak małpa ucieka po zasłonie. Z wielkiego wodza wychodzi panicznie zastraszony c (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Stanisław Janicki - ur. 1933, polski pisarz, dziennikarz i scenarzysta, krytyk filmowy i historyk kina. Autor cyklicznego programu telewizyjnego "W starym kinie" - najdłużej nadawanego programu filmowego w historii polskiej telewizji (od 1967 do 1999 roku). Scenarzysta i reżyser wielu filmów dokumentalnych i fabularnych. Autor m.in. filmów - "Bracia Polscy" (1980), "Sąd nad Braćmi Polskimi" (1984), "Domy życia" (1987), "Za winy niepopełnione - Eugeniusz Bodo" (1997), "Kochany i nienawidzony" (2002), "Brat Papieża" (2006), "Scena muzyki i tańca" (2012). Jest autorem cyklicznych audycji "Odeon" w radiu RMF Classic, a także programu "W Iluzjonie" w telewizji Kino Polska. Ostatnio nakładem wydawnictwa BOSZ ukazała się książka "Odeon Stanisława Janickiego", która jest zapisem radiowych felietonów. (wszystkie teksty tego autora)

Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CHWILO, TRWAJ...

Różne takie story

O ŚWIĘTYM, CO SPOTKAŁ LENINA

Na całe życie

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook