Archwium > Numer 481 (09/2013) > Felietony > EGZORCYSTÓW DMUCHANIE NA ZIMNE

EGZORCYSTÓW DMUCHANIE NA ZIMNE

 

W minionym sezonie ogórkowym jednym z ulubionych tematów mediów wszelakiego autoramentu było komentowanie pewnej ulotki przygotowanej przez pewnego egzorcystę, a opublikowanej na stronach pewnej kurii. Nie zamierzam dołączać do komentatorów tego tekstu. Jednak rzecz wyszła ze śląskiej prowincji, a tumult wokół sprawy obudził we mnie lekko uśpionego tegorocznymi upałami dogmatyka (on tam cały czas gdzieś w środku mieszka, gotowy do interwencji). Jest bowiem kilka kwestii, które w związku z nauczaniem egzorcystów o tzw. zagrożeniach duchowych – uwarunkowanego, pamiętajmy, bardzo specyficznym, ale i wąskim doświadczeniem, każe nieraz dmuchać na zimne – wymaga dostawienia drugiej nogi dla zrównoważenia zbyt chyba jednostronnej narracji.

Fundamentalna sprawa dotyczy tego, co właściwie jest „zagrożeniem duchowym”. Tu – moim zdaniem – zapanowała totalna konfuzja. W najróżniejszych katalogach zagrożeń miesza się bowiem pokusy, grzechy, rzeczy bądź sytuacje, które w określonych okolicznościach mogą ułatwiać działanie złego ducha.

Rozplątywanie tego galimatiasu trzeba chyba zacząć od prostego stwierdzenia: zagrożenie nękaniem bądź opętaniem jest tak marginalne, że przeciętny chrześcijanin, który się modli, spowiada, uczestniczy w Eucharystii, może sobie nim zupełnie nie zaprzątać głowy. Po tym zdaniu pewnie spadną na mnie gromy i uwagi, że lekceważenie zagrożenia ze strony diabła działa na jego korzyść… Proszę się chwilę powstrzymać, bo nie skończyłem. Warto si (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

UŚWIETNIACZE

WŁADZA I POSŁUGI

GRATIA SUPPONIT GRAJFKA

FELIETON BEZ ŚLĄSKICH WYRAZÓW. ZA TO O CELIBACIE

TROWA


komentarze



Facebook