Archwium > Numer 481 (09/2013) > Szukającym drogi > PISMO ŚWIĘTE NA TEMAT HOMOSEKSUALIZMU

PISMO ŚWIĘTE NA TEMAT HOMOSEKSUALIZMU

 

Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą – to jest obrzydliwość”. Jednoznaczny sens tego zapisu Księgi Kapłańskiej (18,22) współcześni sofiści próbują zrelatywizować twierdzeniem, że nie jest to zakaz moralny, ale jedynie obrzędowy. A obrzędowe przepisy Starego Testamentu, jak wiadomo, w Nowym Testamencie nie obowiązują. Twierdzenie to łatwo poprzeć cytatami z Pisma Świętego, w którym obrzydliwością nazwane jest jedzenie żab, ślimaków czy wieprzowiny (np. Kpł 11,9–42).

Przerzucanie się cytatami biblijnymi, żeby postawić na swoim, to typowo sekciarska metoda posługiwania się Pismem Świętym. Kto chce naprawdę usłyszeć zawarte w Biblii słowo Boże, musi badany przez siebie temat zobaczyć całościowo oraz pamiętać o tym – jak napisał apostoł Piotr – „że żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśniania” (2 P 1,20), dlatego należy je czytać w Kościele i razem z Kościołem. Jeśli więc chcemy wiedzieć, co na temat czynów homoseksualnych mówi Pismo Święte, trzeba sobie odpowiedzieć na trzy pytania. Po pierwsze: Czy argument, że czegoś nie wolno, gdyż jest to obrzydliwość, dotyczy jedynie zakazów obrzędowych? Po wtóre: Czy temat homoseksualizmu obecny jest na kartach Nowego Testamentu? I wreszcie po trzecie: Jaka jest nauka Kościoła na ten temat?

Wygodna interpretacja

Jeśli chodzi o pytanie pierwsze, wystarczy przypomnieć fragment Księgi Powtórzonego Prawa (18,9–11), w którym obrzydliwością nazwano cały szereg niewątpliwie ciężkich grzechów, m.in. zabijanie w ofierze dla bożków własnego dziecka. Trudno więc na tej podstawie, że zachowania homoseksualne są w Biblii nazwane obrzydliwością, wnioskować, jakoby były one zakazane jedynie na mocy prawa obrzędowego. Chyba że również dzieciobójstwo nie było w Starym Testamencie zabronione przez prawo moralne, ale zakazane jedynie na mocy przemijającego prawa obrzędowego…

Pytanie drugie: Co na temat homoseksualizmu mówi się w Nowym Testamencie? Dwa razy wśród ludzi popełniających najcięższe grzechy wymienieni są „mężczyźni współżyjący z sobą” (1 Kor 6,9; 1 Tm 1,10). Grecki termin użyty w obu tych tekstach – arsenokoitai, oddany w staropolskim przekładzie księdza Wujka dosłownie jako „mężołożcy” – precyzyjnie wskazuje, że nie chodzi tu o ludzi mających homoseksualne skłonności, ale o osoby, które dopuszczają się homoseksualnych czynów.

Obszerny wywód na ten temat znajduje się w pierwszym rozdziale Listu do Rzymian. Apostoł Paweł pisze tam: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi” (Rz 1,21–28).

Nawet tę wypowiedź, która tak jednoznacznie odrzuca możliwość aprobaty dla zachowań i związków homoseksualnych, niektórzy próbują relatywizować. Przecież – argumentują – apostołowie wypowiadali się krytycznie również o takich zwyczajach, które we współczesnym Kościele nie budzą zastrzeżeń. Apostoł Paweł pisał, że nie wypada, aby „kobieta modliła się z odkrytą głową” oraz że „dla mężczyzny hańbą jest nosić długie włosy” (1 Kor 11,13–14). Z kolei apostoł Piotr zachęcał kobiety do tego, żeby ich ozdobą było wnętrze serca, a „nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie czy strojenie się w suknie” (1 P 3,3–4).

Nie sądzę, żeby ludzie, którzy posługują się takimi argumentami, naprawdę byli zainteresowani tym, co Pismo Święte mówi na temat aktywności homoseksualnej. Zależy im raczej na tym, by przekonać siebie albo innych, że w Nowym Testamencie wcale nie była ona potępiona. Nie wierzę też, by nie zauważali, że apostoł Paweł otwarcie twierdził, iż mężczyźni współżyjący ze sobą „królestwa Bożego nie odziedziczą” (1 Kor 6,9–10), natomiast twierdzenia, jakoby nie mogła być zbawiona strojnisia czy mężczyzna długowłosy, w Nowym Testamencie nie tylko nie znajdziemy, ale też kompletnie kłóciłoby się ono z duchem Nowego Testamentu.

Podświadomie wiedzą to również przeciwnicy moralności biblijnej. Toteż coraz częściej się zdarza, że występując z apologią homoseksualizmu, wypowiadają się z pogardą na temat moralności biblijnej jako takiej, a nieraz nie cofają się nawet przed bluźnieniem samemu Bogu.

Zły jest czyn, nie człowiek

Na koniec zajmijmy się trzecim pytaniem: Jaka jest nauka Kościoła na ten temat? Niekiedy wmawia się Kościołowi, że nienawidzi homoseksualistów albo ma ich w pogardzie. Trudno udowadniać, że nie jest się wielbłądem. Warto może jednak przypomnieć te fragmenty Katechizmu Kościoła katolickiego, w których wyraźnie mówi się jedno i drugie: że czyny homoseksualne Kościół uważa za moralnie naganne, natomiast osobom homoseksualnym należy się szacunek, współczucie i delikatność. Zresztą oceńmy sami:

„Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części niewyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że »akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane«. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357).

„Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji” (2358).

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej” (2359).

 


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Czy muzułmanie wierzą w Jezusa?

Wielożeństwo w Piśmie Świętym

STARE WINO JEST LEPSZE

CZY BYLIŚMY MAŁŻEŃSTWEM WOBEC BOGA?

Bezinteresowność Pana Boga


komentarze



Facebook