PRYWATA
Am 8,4-7 * Ps 113 * 1 Tm 2,1-8 * Łk 16,1-13

 Co oznacza trwonienie majątku przez rządcę z Ewangelii? Na co mógł wydawać i gdzie przepuszczać nie swoje, ale „pańskie” pieniądze? Ta przypowieść opowiada o moim marnotrawstwie. Dostałem od Boga bezcenne życie, wiele niepowtarzalnych umiejętności, czasem trudnych nawet do nazwania talentów. Jeśli nie wykorzystuję tego dla powiększania dobra w świecie, a tym bardziej do głoszenia Bożej chwały i mocy, wtedy właśnie trwonię majątek. Jeśli zamknę wszystkie swoje umiejętności i zdolności za ogrodzeniem i wykrzyczę: „Moje. Nie ruszać!”, to przestanę być obdarowanym zaufaniem rządcą, a stanę się złodziejem. Jak nisko muszę schylić kark przed Bogiem, by rozum i serce uznały wreszcie, że niczego nie mam, czego bym nie otrzymał, że wszystko jest podarowane, a raczej przekazane w twórcze zarządzanie, a nie chciwe zagarnięcie. Błąd popełniam więc wcześniej, gdy zapominam, że jestem tylko rządcą, a nie wtedy, gdy zaczynam to dobro marnować.

O tym, że rządca trwoni majątek, donieśli właścicielowi inni. Takie bezbożne życie kłuje w oczy. Widać czasem jak na dłoni, że ktoś żyje tylko po to, żeby siebie samego utuczyć, żeby on sam był największy. Są takie przypadki, że jedyne, co wtedy zostaje, to poskarżyć się Bogu…

Jezus mówi jeszcze dzisiaj o wierności. To drugi ważny dla Niego sposób przyjmowania od Boga darów. Właśnie wierność, a nie efektywność. W zarządzaniu tym, co od Boga otrzymałem, nie muszę więc zrobić oszałamiającej kariery. Ona często rozgrywa się po cichu i w ukryciu, tam, gdzie ludzie po prostu wypełniają swoje powołania, obowiązki, śluby i zobowiązania. Ta wierność jest przygotowaniem do czegoś więcej. Cierpliwa i powszednia wierność uczy mnie przyjęcia tego, co Bóg przygotował specjalnie dla mnie, czego już nikt i nic mi w wieczności nie odbierze. Czemu wierność przestaje być atrakcyjna? Może dlatego że tracę z oczu te dobra „prawdziwe i moje”, jak to mówi Chrystus. Może chciałbym zadowolić się tylko namiastką szczęścia, udając, że to już wszystko? Nie mam innej rady dla siebie jak tylko ta: wytrzymaj. Te kilkadziesiąt lat ziemskiego życia to tylko przedsionek wieczności, której jednym z lepszych określeń jest: „pełnia szczęścia”.


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

FAŁSZYWKA

SIEDZIAŁEM SOBIE NA ŁAWCE

ZIMNE OGNIE

PRÓBA TŁUMU

BARDZO BLISKO SIEBIE


komentarze



Facebook