Archwium > Numer 482 (10/2013) > Felietony > W OBJĘCIACH "TEOLOGII NARODU"?

W OBJĘCIACH "TEOLOGII NARODU"?

 

Nie znam się na polityce. Wiem, że to wyznanie w naszym kraju równe jest stwierdzeniu: „Jestem społecznie wykluczony”, ponieważ tematy polityczne tudzież parapolityczne zagospodarowują na tyle znaczącą część, jeśli nie świadomości, to przynajmniej ludzkich emocji, że unikanie rozmowy na temat bieżącej polityki odbierane bywa jako niechęć do konwersacji w ogóle. O czym tu gadać, jeśli nie o tym, jak to „oni” depolonizują Polskę, zmuszają młode pokolenie do emigracji, żeby osłabić tkankę narodu et cetera?

Jakiś czas temu, żeby przeciwdziałać temu mojemu wykluczeniu, uczyniłem desperacki krok – ponieważ na studiowanie politologii czasu ani chęci nie staje, postanowiłem przyjrzeć się temu od teologicznej strony. Przecież istnieje coś takiego jak katolicka nauka społeczna. Jakież było moje zdumienie, gdy się okazało, że rozumiany etnicznie naród nie stanowi tam jakiejś szczególnej, teologicznie nadrzędnej wartości, a jedynie jedną ze wspólnot, w których człowiek realizuje dobro wspólne. Nie wspomnę już o tym, że nie ma żadnej teologicznej przesłanki, by jednemu narodowi (nawet polskiemu) przypisywać szczególną rolę w dziejach zbawienia. Innymi słowy – z poszukiwań tych wyszedłem z przekonaniem, że przynajmniej w jednym punkcie kościelny dyskurs – od niektórych publicznych wystąpień wysokich hierarchów, poprzez media powołujące się na katolickość, kazania proboszczów, na sąsiedzkich dysputach przez płot kończąc – ma tendencję do wyskakiwania poza zało (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TROWA

MAŁA ZACHĘTA DO BYCIA BOROKIEM

LAUDATO SI' I EZT

ONI

DRONOWA ZGROZA


komentarze



Facebook