PYTANIA O ŻYCIE WIECZNE
Żeby wyjść z ciemności i śmierci, to najpierw trzeba wiedzieć, gdzie one są, i się z nimi zderzyć. Brakuje mi tego. W moim cierpieniu czuję się osamotniony, niemalże rozgoryczony, osierocony przez Kościół.

FOT. JAKUB URLICH


ROMAN BIELECKI OP: Często pan myśli o śmierci?

JAROSŁAW MIKOŁAJEWSKI: Odpowiedzią są moje wiersze – chwila skrajnej szczerości. Jest w nich dużo śmierci, do tego stopnia, że kiedyś zadzwoniła do mnie Julia Hartwig i powiedziała: „Boję się o ciebie. Dochodzisz do niebezpiecznego punktu w opisie poczucia zagrożenia, kruchości i nietrwałości. To, co piszesz, wykrada się z poezji do życia”. Może tak jest, ale śmierć jest dla mnie ważną i wierną towarzyszką.

Moje dzieciństwo upłynęło w niewytłumaczalnym dla mnie (i nigdy do końca niezrozumianym) lęku, że moi rodzice mogą nagle umrzeć. Myślę, że to była jakaś forma dziecięcej nerwicy, ale wtedy byłem w stanie przeklęczeć całą noc do godziny szóstej, czyli do momentu, kiedy mój ojciec wstawał do pracy, prosząc Boga o to, żeby nie umarł. Po cichu mówiłem sobie i zaklinałem rzeczywistość, że to się nie może stać.

I kiedy nagle, choć wiele lat później, zmarł mój ojciec, napisałem tomik Kołysanka dla ojca. A w nim wiersz o tym, że na nic są te wszystkie rzeczy, te recepty na skrócony oddech. Recepty – modlitwy. Bo śmierć przyszła, a ja miałem wtedy 32 lata i odebrałem to jako niewysłuchaną modlitwę dziecka, którego też już nie ma.

Co zostało z tamtych doświadczeń?

Od tamtej pory zastanawiam się często nad rzeczami, które w stosunku do niego źle zrobiłem, i tymi, których nie zrobiłem. Nie daje mi to spokoju. Walczę ze swoimi wyrzutami sumienia. Tak naprawdę nigdy nie zdążyliśmy porozmawiać o jego przeszłości. Nie dowiedziałem się, jak wyglądało jego życie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jarosław Mikołajewski - ur. 1960, poeta, tłumacz z języka włoskiego, eseista, reporter. W latach 2006-2012 dyrektor Instytutu Polskiego w Rzymie. Ostatnio wydał "Wielki przypływ" reportaż o włoskiej wyspie Lampedusa, tom poetycki "Żebrak" i książkę dla dzieci "Wędrówka Nabu". Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

TWARZ NIETWARZOWA

NIEDOCZEKANIE

GRANICA

MÓJ KAMIEŃ

POKÓJ


komentarze



Facebook