Archwium > Numer 485 (01/2014) > Szukającym drogi > CZY W WIERZE CHRZEŚCIJAŃSKIEJ JEST MIEJSCE NA MITY?

CZY W WIERZE CHRZEŚCIJAŃSKIEJ JEST MIEJSCE NA MITY?

Wśród tysięcy mitów, które James G. Frazer przedstawił w swojej monumentalnej 13-tomowej Złotej gałęzi, znajdują się również te o dziewiczych narodzinach różnych bogów i herosów. Ponieważ wiara w Jezusa Chrystusa – jeżeli wierzymy w Niego naprawdę – nie boi się ani nie chce ukrywać żadnej prawdy, do problemów, które stąd wynikają, podejdźmy fundamentalnie. Można by pokazywać głębokie różnice oraz niewielkie podobieństwa, jakie zachodzą między wspomnianymi mitami oraz prawdą o dziewiczym poczęciu i narodzeniu Chrystusa Pana z Matki Dziewicy. Teraz jednak postawmy sobie pytanie, czy w wierze chrześcijańskiej jest w ogóle miejsce na mity. Zapytajmy też, jakie duchowe przesłanie zawiera wspomniana prawda.

Ahistoryczność mitów

Jak się wydaje, mity – opowieści zazwyczaj przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie – stanowią ekspresję podświadomości zbiorowej ludów, które włączyły je do swojej tradycji mądrościowej. Ujawniają się w nich lęki i tęsknoty danego ludu, ale również jego wyobrażenia o świecie, o szczęściu i pomyślności, o cierpieniu i śmierci oraz o innych tajemnicach ludzkiej egzystencji.

Filon z Aleksandrii – żydowski filozof i teolog, który urodził się dwadzieścia lat przed Chrystusem – w utworze O stworzeniu świata zwrócił uwagę na radykalną różnicę między pogańskimi mitami a opowieściami zawartymi w Piśmie Świętym – mianowicie Mojżesz „nie zmyślał mitów ani nie przyjmował zmyślonych przez innych”. Równie nieżyczliwie oceniał mitologię – konkretnie, mitologię grecką – Józef Flawiusz, historyk i myśliciel żydowski, działający w drugiej połowie pierwszego stulecia ery chrześcijańskiej. W dziele Przeciw Apionowi (1,43–44) o greckiej mitologii pisze tak: „Liczbę bogów podają taką, jaka im się podoba; rodzą się oni jedni z drugich i płodzeni są w najrozmaitszy sposób, a odróżniają się od siebie podług miejsc pobytu i sposobów życia niczym gatunki zwierząt, gdyż jedni przebywają pod ziemią, drudzy w morzu, a najstarsi z nich uwięzieni w Tartarze. Nad tymi, którym przydzielili niebo, ustanowili rzekomego ojca, a w istocie tyrana i despotę, i dlatego wspólnie spiskują przeciw niemu jego żona, brat i córka, którą on zrodził ze swojej głowy, pragnąc go pochwycić i uwięzić, jak on sam postąpił ze swoim ojcem”.

Szczególnie uderzającą cechą mitów jest ich konsekwentna ahistoryczność. Pod tym względem mity są odwrotnością Biblii. Spójrzmy na szczególnie wymowny zapis z Ewangelii św. Łukasza. Ewangelista z taką starannością wskazuje na historyczny moment, w którym Jan Chrzciciel zaczął przygotowywać ludzi na przyjście Mesjasza, bo przecież Jego nauka, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie miały dokonać przełomu w dziejach całej ludzkości: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni” (Łk 3,1–2).

Głównym przedmiotem zainteresowania autorów biblijnych są wydarzenia zbawcze, a te stanowią przeciwieństwo mitów. Za pomocą mitów ludzie jedynie mogli domyślać się prawdy; poprzez wydarzenia zbawcze są nią obdarzani, a mówiąc ściśle: Bóg obdarza ich samym sobą. Taki sens miały przecież dzieje kolejnych przymierzy Boga z ludźmi, a również centralne, trwające czterdzieści lat wydarzenie starotestamentalne: wyprowadzenie ludu wybranego z niewoli i wprowadzenie go do ziemi obiecanej.

Właśnie dlatego – wyjaśniał wspomniany już Józef Flawiusz – stosunek Żydów (a my dodajmy: oraz chrześcijan) do Biblii jest tak różny od stosunku pogan do swoich mitów: „Chociaż minęło tyle wieków, nikt nie ośmielił się w nich niczego dodać czy zmienić. Każdy Żyd od urodzenia ma wpojone, żeby uważać je za nakazy Boże, trwać przy nich, a w razie potrzeby z radością za nie umierać. Toteż nieraz już widziano wielu jeńców żydowskich, którzy cierpieli tortury i w najrozmaitszy sposób ponosili śmierć w teatrach, byleby nie wyrzec słowa sprzecznego z prawami i pokrewnymi dokumentami. Jakiż to Grek chciałby to znosić w obronie swoich praw? Nawet gdyby w grę wchodziła sprawa uratowania od zagłady wszystkich dzieł, które posiadają, nie zdobyłby się na poniesienie najmniejszego uszczerbku osobistego. Bo dla nich są to jedynie opowieści zmyślone podług fantazji swoich twórców” (Przeciw Apionowi, 2,33,240–241).

A jednak Biblia nie jest wolna od mitów!

W Nowym Testamencie wyraz mythos pojawia się zaledwie pięć razy, zawsze w znaczeniu negatywnym. „Nie za wymyślonymi bowiem mitami – mówi apostoł Piotr – postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (2 P 1,16). Podobnie apostoł Paweł: W czasach odstępstwa ludzie „będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym baśniom” (2 Tm 4,4; por. 1 Tm 1,4; 4,7; Tt 1,14). W Septuagincie, przedchrześcijańskim przekładzie Starego Testamentu na grekę, wyrazu tego nie ma w ogóle.

Owszem, można znaleźć w Piśmie Świętym trochę materiału mitologicznego, zawsze jednak jest on podporządkowany opowieściom o wydarzeniach zbawczych. Sam opis stworzenia świata – jak to przekonująco udowodnił wybitny starotestamentalista, Gerard von Rad – jest w Biblii przedstawiony jako chronologicznie pierwsze wydarzenie zbawcze. Toteż obecność w tekstach biblijnych potwora Rabab, Lewiatana oraz innych stworów mitologicznych służy przede wszystkim zamanifestowaniu tej prawdy, że Stwórca świata jest Bogiem dobrym i wszechmocnym, i nie ma na świecie takich potęg, które mogłyby się wyłamać spod Jego władzy.

Z kolei biblijny opis stworzenia Adama z mułu ziemi stanowi wyznanie prawdy o człowieku w polemice z mitem babilońskim, według którego bóg Marduk stworzył pierwszego człowieka z ziemi zmieszanej z krwią przeklętnika Kingu. Nieprawda! – głosi opis stworzenia Adama – Bóg, stwarzając człowieka, nie naznaczył go żadnym przekleństwem, stworzył go z czystego mułu ziemi. Inaczej mówiąc, człowiek znalazł się na ziemi z czystej i bezinteresownej miłości Boga.

Natomiast cały opis stworzenia Ewy z żebra Adama zmierza do pokazania, że jest ona ciałem z jego ciała i kością z jego kości, a ten starohebrajski zwrot wyrażał bliskość i wzajemny szacunek (por. 2 Sm 5,1;19,13; Sdz 9,2). Jak widzimy, ani jedna, ani druga opowieść nie jest tylko, jak w mitach, poszukiwaniem prawdy. Opowieści te głoszą prawdę! Prawdę o miłości Boga do ludzi.

Dotyczy to również tych opowieści biblijnych, które najwyraźniej czerpią z zasobów mitologicznych. Wszystkie one – opowieść o budowie wieży Babel, o potopie czy o połkniętym przez potwora morskiego Jonaszu – jednoznacznie służą przekazywaniu prawdy zbawczej. Świadczy o tym również to, że w Nowym Testamencie znacząco się do nich nawiązuje – zarówno do opowieści o wieży Babel (por. Dz 2,5–11), jak i o potopie (por. Hbr 11,7; 1 P 3,20) czy o Jonaszu (por. Mt 12,39–41).

Narodzenie Syna Bożego z Dziewicy

Przejdźmy do prawdy naszej wiary mówiącej o tym, że Syn Boży narodził się z Dziewicy. Gdyby ona była tylko mało ważnym i niepotrzebnym ozdobnikiem nowiny o Jego wcieleniu, Kościół porzuciłby ją już na samym początku swojego istnienia. Przecież są to oczywiste wpływy mitologii pogańskiej – przekonywał już ok. 150 roku świętego Justyna uczony żydowski Tryfon – „narażacie się w ten sposób na zarzut, że zmyślając tę cudowną opowieść, błaznujecie podobnie jak Grecy” (Dialog z Żydem Tryfonem, 1,67,2). „Próbujecie w ten nieudolny sposób ukryć to, że Jezus był nieślubnym dzieckiem swojej matki” – zarzucali wówczas chrześcijanom inni Żydzi, a zarzut ten odnotowany jest w pismach starochrześcijańskich wielokrotnie.

Z kolei ok. 177 roku poganin Celsus szydził z chrześcijan, że skoro Bóg chciał, by Jezus narodził się z dziewicy, to mógłby Mu (jak to jest w mitach) wybrać na matkę jakąś boginię, a nie zwyczajną żydowską dziewczynę (por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, 1,67).

Wiele argumentów przemawiało wówczas za tym, ażeby Kościół jak najszybciej uciekł od tej narażającej go na tyle zarzutów prawdy. Jeśli do tego dodać, że wewnątrz samego Kościoła pojawiła się wówczas herezja doketów, głosząca zwątpienie w prawdę Chrystusowego człowieczeństwa (por. 1 J 4,1–3; 2 J 7), oraz to, że dokeci mogliby w prawdzie o Jego dziewiczym narodzeniu szukać poparcia dla swojego błędu, tym bardziej może dziwić nas to, że Kościół wciąż wytrwale wyznawał, że Syn Boży wszedł w nasz ludzki świat nie w zwyczajny dla ludzi sposób, ale narodził się z Dziewicy.

Wyjaśnienie tego jest proste: Bo On – Syn Boży, przez którego świat został stworzony, Bóg prawdziwy równy przedwiecznemu Ojcu – naprawdę narodził się z Dziewicy! Po prostu nie godziło się, ażeby Ten, którego Ojcem jest sam Ojciec przedwieczny, miał ponadto ludzkiego ojca. Owszem, Józef, dziewiczy mąż Maryi, pełnił wobec Jezusa obowiązki ojca. Można nawet powiedzieć, że był Jego ojcem dziewiczym. Jednak nie był Jego ojcem w całym tego słowa znaczeniu. Jezus bowiem był jedynym człowiekiem, który nie zaczął istnieć w momencie swojego ludzkiego poczęcia, jest On przecież przedwiecznym Synem Bożym. Przeżywane w wieku dziecięcym przez Jezusa Jego pierwsze i podstawowe ukierunkowanie ku ojcu było zwrócone ku temu Ojcu, który jest w niebie. „Czy nie wiedzieliście – odpowiada zaledwie dwunastoletni Jezus Józefowi i Maryi – że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49).

Mity, które nas cieszą

Odkrywanie przez Europejczyków niezliczonych mitów, pochodzących z różnych kultur i z różnych stron świata, dokonywało się w czasach, kiedy nasza kultura została zdominowana przez prądy nieżyczliwe chrześcijaństwu. Z tego powodu odkrycia te nieraz były wykorzystywane przeciwko chrześcijaństwu. Formułowano tezy – jeszcze dziś powtarzane przez różnych epigonów – o rzekomej zależności wiary chrześcijańskiej od religii pogańskich. Autorzy tych tez – chcąc pospiesznie nadać im kształt argumentu przeciwko wierze – zazwyczaj tendencyjnie wyolbrzymiali podobieństwa między mitem pogańskim a treściami wiary chrześcijańskiej. Z kolei chrześcijańscy apologeci, odpowiadając im, starali się pokazywać przepaść dzielącą jedno od drugiego.

Tylko najwybitniejsi teologowie umieli wyjść poza to konfrontacyjne podejście do mitów pogańskich. Pierwszy, kardynał John Henry Newman (+ 1890), beatyfikowany niedawno przez Benedykta XVI, dawał wyraz swojej radości, że nawet w pogańskich mitach znajdujemy dowody na to, iż ludzie w całej swojej historii naprawdę czekali na Zbawiciela, a niekiedy udawało im się zdumiewająco trafnie wyrażać swoje przeczucia co do Jego przyjścia oraz Jego dokonań. O kilka pokoleń młodszy kardynał Jean Daniélou (+ 1974) napisał na ten temat książkę Pogańskie mity a misterium chrześcijańskie.

Osobiście polecałbym zwłaszcza dwa teksty na ten temat. Ich autorzy starają się odsłonić pozytywne dla wiary chrześcijańskiej aspekty zawarte w niektórych mitach. Wielki apologeta chrześcijaństwa Clive Staples Lewis (+ 1963) w czasie, kiedy był jeszcze niewierzącym, w mitach tych znajdował potwierdzenie swojego ateizmu. Jednak jego przyjaciel, zresztą również ateista, zwrócił mu uwagę, że przecież miliony trzeźwo myślących chrześcijan naprawdę i bez udawania wierzą w dziewicze narodzenie Jezusa, Jego zmartwychwstanie czy wniebowstąpienie. Są wśród nich ludzie wybitnie inteligentni, świetnie wykształceni, krytycznie myślący – i trudno ich uznać za wielomilionowe stado idiotów. Po swoim nawróceniu Lewis napisał piękny esej pod tytułem, który wszystko tłumaczy: Mit stał się faktem (opublikowany w jego książce Bóg na ławie oskarżonych).

Drugi tekst, który poleciłby jako lekturę uzupełniającą do naszego tematu, to wydana przed piętnastu laty w naszym wydawnictwie „W drodze” niewielka książka kardynała Christopha Schönborna Boże Narodzenie. Mit staje się rzeczywistością. 


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Relikwie świętych

CZY MOŻNA MIEĆ MONOPOL NA PRAWDĘ?

Pan Jezus i Maria Magdalena

STRATEGIA: UDERZ W PASTERZA!

Maryja zawsze Dziewica


komentarze



Facebook