ŚWIADECTWO
Przykłady z własnego życia mają być ilustracją Jego działania, a nie dowodem heroizmu, siły i wielkości człowieka, choćby głęboko już nawróconego i pod każdym względem dobrego.

FOT. PAU BARRENA / DEMOTIX


 

Dwadzieścia lat temu. Niedługo po nawróceniu i powrocie do Kościoła po wielu latach. Jestem na mszy świętej. Ksiądz podczas ogłoszeń zapowiada, że teraz pan X złoży świadectwo. Nie bardzo wiem, o co chodzi. Do ambony podchodzi mężczyzna w średnim wieku i zaczyna mówić – że kiedyś był bardzo złym człowiekiem. Pił, bił, kradł, wynosił z domu różne rzeczy, nie dbał o rodzinę. Stoczył się na samo dno, stracił pracę i dom. I w pewnym momencie spotkał ludzi, którzy opowiedzieli mu o Jezusie. Nie bardzo im wierzył, ale ponieważ nie miał już nic do stracenia, odpowiedział na zaproszenie i poszedł na spotkanie. Jedno, potem drugie. I odkrył, że jest kochany. Że Pan Bóg o nim nie zapomniał. Jego życie zmieniło się radykalnie. Wyszedł z nałogu, nawiązał relację z dorosłymi już dziećmi. Ma nadzieję, że i z żoną uda mu się pogodzić. Chwała Panu! Ta opowieść trwała kilkanaście minut, była emocjonalna, poruszająca. Niełatwo mi się słuchało. Wokół ludzie się kręcili, spuszczali głowy, dawało się wyczuć napięcie. W głowie pełno myśli. I mieszane uczucia. Z jednej strony – podziw. To na pewno wymagało odwagi, żeby stanąć przed ludźmi i się odsłonić. I zażenowanie. Jakby znienacka wprowadzono mnie do obcego domu, w którym o poranku gospodarze paradują w piżamach. Jestem w czyimś wnętrzu, bez zaproszenia i bez przygotowania. Bez szansy na zapytanie siebie, czy chcę odbyć taką wizytę. Naruszenie granic? Ale czyich właściwie? Moich? Człowieka dającego świadectwo? On stanął przed nami świadomie. Ja zostałam postawiona przed faktem. Całe to zdarzen (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Małgorzata Mazur - ur. 1959, pedagog, absolwentka teologii na UKSW w Warszawie, trenerka "Szkoły dla rodziców i wychowawców", przełożona prowincjalna Fraterni Świeckich Zakonu Kaznodziejskiego, mieszka w Szczecinie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Instytucja wykluczenia społecznego

Kryzysy w małżeństwie

MEBLOŚCIANKI I KRYSZTAŁY

Dlaczego aniołowie potrafią latać?

TWORZYMY ZBIOROWĄ ORKIESTRĘ


komentarze



Facebook