SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ
Ap 11,19a; 12,1,3-6a,10ab * Ps 45 * 1 Kor15,10-26 * Łk 1,39-56

Czy Maryja umarła? Tak zwyczajnie, jak każdy człowiek? Przekaz zachowany od wieków we wspólnocie Kościoła mówi nam, że została z duszą i ciałem wzięta do nieba i grobu z jej ziemskim ciałem nie znajdziemy. Bo od poczęcia była przepełniona łaską i grzech nigdy w niej nie zakrólował, nie miał w niej nic „swojego”, nie zepsuł jej cielesnej i duchowej natury. Nie tylko miała niezwykłą łatwość wybierania dobra, ale także wewnętrzne i zewnętrzne piękno, które wraz z wiekiem szlachetniało i stawało się coraz bardziej widzialne. 

W Maryi jej współcześni dostrzegali także niespotykane otwarcie na Boga, podobne do tego, jakie mieli pierwsi rodzice. W sposób naturalny zachowywała ona więź z Bogiem, a nawet więcej, Bóg sam jej się objawił i zaprosił do bliskości większej jeszcze niż więź z Adamem i Ewą, bo była to bliskość matki Boga – Theotokos. Nic więc dziwnego, że taka bliskość zachowała ją od wszelkiego zepsucia do tego stopnia, że nawet śmierć nie zdołała jej odłączyć od nieustannej więzi z Bogiem. 

Święty papież Jan Paweł II zastanawiał się, czy niezwykłe miejsce Maryi w Bożych planach sprawiło, że nie zaznała śmierci w ogóle i została wzięta do nieba wcześniej, czy też przeszła przez śmierć i zaznała jakby zmartwychwstania ciała, czyli tego, co nas wszystkich czeka, jak uczy nas wiara. Uważał, że Maryja przeszła przez śmierć. Skoro bowiem i Chrystus: Bóg i człowiek, przez nią przeszedł, pisał papież, to i Jego Matka przeszła zapewne tę drogę. Co więcej, w ten sposób Maryja wytyczyła szlak nam, bo i my wszyscy przejdziemy przez śmierć i pójdziemy do nieba, a na końcu świata staniemy się uczestnikami zmartwychwstania ciał. Maryja jest w tej drodze naszą poprzedniczką i przewodniczką. 

Dlaczego to takie ważne? Bo uczy nas umierania w Bogu, a przez to życia w prawdziwej nadziei. Skoro Maryja przeszła przez śmierć, nie zrywając swojej więzi z Bogiem, to i my, dzięki Bożej łasce, możemy mieć nadzieję, że będziemy tak umierać, aby przez wiarę ani na chwilę nie zerwać więzi miłości z Bogiem. I choćbyśmy w chwili śmierci byli najbardziej samotni na świecie, opuszczeni przez wszystkich i w najpodlejszych warunkach, to nawet w takiej sytuacji dzięki wierze możemy trzymać w rękach dłonie samego Boga, bo ta więź okaże się silniejsza od śmierci doczesnej i da nam nowe życie. Bóg przez Maryję mówi nam dzisiaj: Nie bój się umierać, trzymam cię za rękę. Jeszcze dziś będziesz ze Mną w niebie.


Jarosław Głodek OP - ur. 1965, dominikanin, doktor politologii, socjusz prowincjała, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Odmieniec

Pamiątki

POWITANIE Z KOŚCIOŁEM

Kiepska reputacja

ŚWIĘTO LUDZI POSZUKUJĄCYCH


komentarze



Facebook