Archwium > Numer 493 (09/2014) > Felietony > DONIESIENIA ZE ŚLEPEGO ZAUŁKA

DONIESIENIA ZE ŚLEPEGO ZAUŁKA

Jako dziewczynka uważałam, że dorosłość ma trzy główne zalety: golenie się, przyjmowanie komunii i czytanie gazet. Wsuwałam się rano do łazienki, żeby patrzeć jak tata moczy pędzel, rozsmarowuje na twarzy krem, a potem zdejmuje go równymi ruchami, chrobocząc żyletką o skórę. Zawsze w tej samej kolejności, od skraju bokobrodów ku policzkom, aż do podstępnego terytorium – skóry nad wargą i na czubku brody, gdzie najłatwiej o zadraśnięcie. On, z oczywistych względów, milczał. Ja w skupieniu obserwowałam ten męski rytuał. Mogłam go tylko podziwiać. Za to mamie otwarcie zazdrościłam, gdy podczas niedzielnych mszy powierzała mi torebkę albo rękawiczki, a sama szła przyjąć mały okrągły płatek boskości. Patrzyłam potem, jak klęczy z pochyloną głową, a jej usta poruszają się niemo w tajemnicy przede mną i całym światem. Mama miała sekret, jakąś sprawę, którą zachowywała między sobą a Bogiem, a ja nie mogłam się doczekać dorosłości, która pozwoli mi się dowiedzieć zupełnie wszystkiego. 

Tak mi się do tej wiedzy spieszyło, że z nastoletnią powagą pielgrzymowałam co dzień do kiosku po gazetę, której nikomu nie pozwalałam dotykać. Wyczytywałam to, co udawało się zrozumieć ze skodyfikowanej mowy dorosłych. Pamiętam olśnienia, odkrywanie złożoności świata przypominającego skomplikowany, wieloelementowy mechanizm – podobny widziałam kiedyś w brzuchu starego zegara, który mierzył czas i wybijał godziny dzięki wielu zębatkom i przekładniom. Nie pozwalał się objąć, zobaczyć w całości – zbyt wiele części ruszało się w zbyt wielu kierunkach, ale zatrzymanie wzroku na jednym z drobiazg&oacut (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paulina Wilk - pisarka i publicystka, autorka książek "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" oraz serii bajek o misiu Kazimierzu i nowej opowieści "Pojutrze. O miastach przyszłości". Pisze dla "W drodze", "Przekroju" i "Polityki". Razem z Anną Król i zespołem Fundacji "Kultura nie boli" prowadzi Big Book Cafe i organizuje Big Book Festival. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ZACZĘŁO SIĘ

ROWERZYSTOM CHCE SIĘ ŻYĆ

NIE PATRZĘ NA USTA

NAGI SAD

WSZYSTKO ROZPROSZONE


komentarze



Facebook