KTÓRZY SIĘ SMUCĄ
Smutek, z którym związane jest błogosławieństwo, to nie zwykły stan emocjonalny ale opłakiwanie grzechów - swoich i cudzych.

Jeśli wszystkie błogosławieństwa opierają się na pewnym paradoksie (szczęśliwi nieszczęśliwi), to w żadnym z nich nie jest on tak jaskrawy, jak w drugim: „Błogosławieni, którzy się smucą…”. Co to niby ma znaczyć? Czyżby Jezusowi chodziło o pochwałę malkontenctwa? Jeśli tak, to moglibyśmy śmiało wypisać te słowa jako hasło pod godłem narodowym. Wszak jesteśmy podobno jednym z najbardziej niezadowolonych społeczeństw. Teraz można by to wreszcie jakoś umotywować…

Ale co wówczas począć z drugą częścią błogosławieństwa: „albowiem oni będą pocieszeni”? Wynika z niej, że stan smutku będzie przejściowy. Nici więc z uświęconego niezadowolenia. Można za to zapytać: „będą pocieszeni” – ale kiedy? Dziś, jutro… na święte nigdy? Może chodzi o ostateczne pocieszenie w niebie: Nie martw się. Jest źle, będzie gorzej, ale kiedyś to się skończy i po śmierci Pan Bóg ci wszystko wynagrodzi. „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21,4).

Oczywiście trudno zaprzeczyć, że ostateczne szczęście czeka nas dopiero po śmierci. Naiwnością byłoby też oczekiwać, że ni stąd, ni zowąd z naszego życia zniknie ból, nie będzie już więcej dylematów i problemów, a pasmo porażek zmieni się w niekończącą się serię sukcesów. Mimo to nie wolno zapominać, że Kazanie na górze nie jest opowieścią o rzeczach przyszłych. Temu tematowi Jezus poświęci w Ewangelii Mateusza osobną mowę. Natomiast błogosławieństwa stanowią „preambułę” konstytucji królestwa Bożego, które nadchodzi wraz z Jezusem. I choć oczywiście jest ono wciąż w fazie wzrostu, a wzrost ten bywa niewidoczny, jak wzrost ziarna w ziemi czy zaczynu w misie, to jest już obecne pośród nas. Zdradzilibyśmy przesłanie błogosławieństw, gdybyśmy nie wyciągnęli z nich wniosków dzisiaj. O jakim więc smutku i o jakim pocieszeniu może być tutaj mowa?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZYMIERZE I BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

PIEKŁO

CZUWAJCIE!

IDIOTA

WSZYSTKO


komentarze



Facebook