KTÓRZY ŁAKNĄ I PRAGNĄ
Staramy się uczynić naszą ziemię coraz bardziej podobną do tej spodziewanej nowej ziemi i odwzorować sprawiedliwość Boga w naszych wyborach i działaniach.

FOT. GIDEON MENDEL / CORBIS


Żadnego głodu ani pragnienia nie zapamiętałem na tyle dobrze, bym mógł o tym napisać. Zastanawiam się, czy w ogóle wiem – myśląc tylko o spożywaniu pokarmów – co to znaczy „łaknąć” i „prag- nąć”. Nie będę się wymądrzał, pisząc o czasach, w których żyjemy, o przepychu w sklepach i o tym, że te sklepy wyrastają jak grzyby po deszczu, tuż obok nas, na wyciągnięcie ręki.

Przyjście Jezusa do naszego świata przyniosło nam obfitość, której rozmiary przerosły najśmielsze oczekiwania. Pierwszy znak, w relacji Jana Ewangelisty, to przemiana setek litrów wody w wyborne wino. Dalej czytamy o obfitych połowach ryb i rozmnożeniu chleba. W Ewangelii wszystkiego jest dużo: i ludzi chodzących za Nauczycielem, i uzdrowionych, i tych, którzy uwierzyli w Jego słowa. Sytość oznacza pełnię czasu, nadejście upragnionego Mesjasza, czasy dobrobytu i dostatku. Ale ten sam Mesjasz umiera na krzyżu ze słowem „Pragnę”. Ten, który oddał samego siebie na ofiarę, wydając swoje Ciało i rozlewając własną Krew, wziął na siebie wszystkie nasze pragnienia i nienasycenia. Jakby się chciał z nami wymienić: Ja daję wam moją pełnię, wy oddajcie mi waszą pustkę.

Okazuje się także, że pragnienie Jezusa nie wybuchło dopiero w ostatnim tchnieniu na krzyżu. Już wcześniej przecież słyszymy o Jego pragnieniu, by zapłonął ogień, który przyszedł rzucić na ziemię, i o gorącym pragnieniu, by spożyć Paschę ze swoimi uczniami. Wypełnienie misji zbawienia człowieka i wspólne z nim ucztowanie – te pragnienia trawiły serce naszego Pana. Tak więc, spośród wszystkich spragnionych sprawiedliwości i łaknących jej wypełnienia, pierwszym jest jedyny Sprawiedliwy.

Jest jakiś paradoks w tym, co światu ofiarował, i tym, co otrzymał w zamian – umierając opuszczony niemal przez wszystkich, przybity do drzewa krzyża; między pełnią, którą w sobie miał przez Bóstwo, i jednoczesnym ubóstwem, które wybrał dobrowolnie dla kształtu swojego człowieczeństwa.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Puste ręce

BARANEK

CHLEB, RYBA I JAJKO

SZKOŁA CZEKANIA

ODBUDOWA


komentarze



Facebook