KONIEC STAREGO ŚWIATA
Sto lat temu Europa popełniła zbiorowe samobójstwo: ze śpiewem na ustach poszła w okopy I wojny światowej. Po tym starciu nasz kontynent już nigdy nie odzyskał światowej hegemonii. Co gorsza, zafundował sobie ledwie rozejm przed morderczą dogrywką.

FOT. ADOC-PHOTOS / CORBIS


Jak przez mgłę pamiętam mojego pradziadka Romana Kiebę. W latach 70. ubiegłego wieku miałem kilka lat, ale ten widok utkwił mi w pamięci na zawsze: długa, lekko zgięta w kolanie proteza, odlana z brązowej sztucznej masy, nabijana ćwiekami lub nitami. Liczne, błyszczące nity nie dawały mi wtedy spokoju. Sztuczna noga pradziadka stała w komórce leśniczówki w Olbrachcicach pod Wschową, w której Roman Kieba dożywał ostatnich dni pod opieką swojej córki, a mojej babci Ireny. Pradziadek – żołnierz armii cesarza Wilhelma II – wówczas młody chłopak, poszedł na wielką wojnę i wrócił z niej bez nogi.

Przez następnych kilkadziesiąt lat Roman Kieba musiał sobie radzić z toporną, sztywną protezą, którą nasuwał na ucięte przez wojskowego lekarza udo. Nie wiem dokładnie, gdzie wystrzelona została kula, która tak bardzo odmieniła jego życie. Najprawdopodobniej został ranny gdzieś we Francji, a więc na froncie zachodnim. Takich pradziadków-inwalidów wojennych było w polskich chatach wielu. O ich ofierze w służbie kajzera dziś już zapominamy. Tak jak coraz mniej wiemy o I wojnie światowej – i milionach jej ofiar. Pradziadek Kieba miał mimo wszystko szczęście – wrócił z wojny do domu. Miliony żołnierzy nie wróciły już nigdy.

Polacy ponoć modlili się o tę wojnę – choć zapewne marzyły o niej głównie elity polityczne. Zanim ziścił się ich sen o Niepodległej, jako naród zapłaciliśmy bardzo wysoką cenę: pół miliona poległych w obcych armiach. Niemcy i Francuzi maszerowali na linię frontu z entuzjazmem. Rosjanie i ich car nie przeczuwali zguby. Podobnie cesarz Austro-Węgier. Ponoć wszyscy byli przeświadczeni, że rozpoczęta latem wojna zakończy się do zimy. Jak mylne to były rachuby, pokazały cztery lata krwawych zmagań pod artyleryjskim i maszynowym ogniem o skali, jakiej nigdy jeszcze wcześniej nie doświadczono. Na polach bitew zginęło 8,5 miliona walczących, a wliczając rannych i zaginionych, straty ludzkie mogły przekroczyć nawet 37 milionów. Same Niemcy straciły 1,7 miliona żołnierzy, a Francja – 1,3 miliona. Pamięć o tej krwawej hekatombie, w której śmierć poniósł niemal co czwarty mężczyzna, paraliżowała Francuzów i sztab ich armii przez kolejne 20 lat. To dlatego w 1939 roku nie odważyli się uderzyć na Niemcy, gdy Hitler dobijał Polskę.

Powodów aż nadto

Historycy lubią mówić, że to I wojna światowa zakończyła XIX wiek – stulecie światła i pary, dumy z postępu technicznego świata. Europa z jej wielką rodziną panujących dworów zdawała się przez lata kontynentem ze świetlaną przyszłością. I tylko nieliczni wtajemniczeni zdawali sobie sprawę z postępującego napięcia i zbrojeń.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Piotr Bojarski - ur. 1970, absolwent historii na UAM, redaktor ?Gazety Wyborczej?, autor książek. Jest żonaty, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Spór o grzech i spowiedź

GRUPA POD WEZWANIEM ZDROWEGO ROZUMU

Nawet prorocy nie znają Boskiej mocy

Ars, Cluny, La Salette

WYPROSTOWAĆ POJĘCIA


komentarze



Facebook