Archwium > Numer 496 (12/2014) > Kocha, lubi, szanuje > WIĘŹ JEST REZULTATEM UCZUĆ

WIĘŹ JEST REZULTATEM UCZUĆ
Jeżeli ktoś mi mówi, że ma zły związek, bo miał złą rodzinę, to ja odpowiadam: W takim razie idź i naucz się budować związek, a rodzinę zostaw już w spokoju.

FOT. HERO IMAGES/CORBIS


 ANNA SOSNOWSKA: Często spotyka pani dorosłych, którzy nie lubią swoich rodziców?

EWA WOYDYŁŁO-OSIATYŃSKA: Bardzo często. Ale niech pani weźmie poprawkę na to, że do mnie przychodzą ludzie, którzy borykają się z problemami i szukają pomocy. Dlatego najczęściej słyszę skargi na rodziców związane z tym, że ci nie respektują życzeń swoich dzieci dotyczących wychowania wnuków. Ostatnio jeden z pacjentów opowiedział mi o konflikcie na osi żona – matka, konflikcie, w którym kobiety poszły na noże, bo w którymś momencie synowa powiedziała, że babcia nie ma wstępu do ich domu.

Jak pani zareagowała?

Zapytałam: Co sobie ta młoda pani myśli? Prawdopodobnie jest po prostu bardzo źle wychowana, bo złe wychowanie odgrywa istotną rolę w konfliktach. Kiedy powiedziałam pacjentowi, że jego żonie brakuje tolerancji i umiejętności spokojnego, grzecznego odnoszenia się do innych – i stąd to zwarcie, usłyszałam od niego: U nas jest inaczej. Moja matka to osoba tak toksyczna, że już jedno moje małżeństwo rozbiła. Być może oni są jakimś przypadkiem ekstra.

My, dorosłe dzieci, lubimy zwalać winę za niepowodzenia w życiu właśnie na rodziców. A przecież nie jesteśmy zdeterminowani naszym domem, tylko, co najwyżej, jakoś nim naznaczeni.

Oczywiście, a do tego dzisiaj w ogóle bardzo się zmieniły stosunki między ludźmi. Już nie jesteśmy sobie tak potrzebni jak kiedyś. Ileś lat temu małżeństwo nie mogło się rozejść, bo kto by mężczyźnie wyprał koszulę albo kto by dał kobiecie pieniądze na życie? A dzisiaj ona pracuje na kierowniczym stanowisku, a jemu koszule pierze pralnia. Tymczasem trwałość rodziny – także ta międzypokoleniowa – ściśle się wiąże z tym, jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni i do czego. Obecnie już nie do spraw bytowych. I tu dochodzimy do punktu, który stanowi dla nas wielkie wyzwanie. Bo jeśli nie potrzebujemy siebie w wymiarze materialnym, to w jakim?

Odpowiedź wydaje się prosta: w wymiarze duchowym.

Ale to wcale nie musi być takie oczywiste. Bo może się okazać, że pani ma wokół siebie wiele koleżanek dużo ciekawszych od własnej mamy. Poza tym pani gust też jest pewnie inny niż jej. Więc co ma wspólnego wykształcona, młoda kobieta z niejednokrotnie zmęczoną życiem, często zgorzkniałą – z powodu charakteru, nawyku czy wieku – osobą? Również z tej przyczyny więzi się rozsypują i nie można się na to gniewać.

Ale przecież więź opiera się też na tym, że – niezależnie od wszystkiego – to są po prostu moi rodzice.

Wie pani, ja bym bardzo chciała powiedzieć, że ci młodzi ludzie to egocentrycy, zajęci wyłącznie swoimi sprawami, ale nie mogę tego zrobić.

Ponieważ to nieprawda?

Nie, dlatego że to się jednak zawsze zaczyna od rodziców i od tego, jak oni wychowują swoje dzieci. Jeśli będą dla nich autorytetem za młodu, to będą nim też za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. A jeżeli nie zadbają o to, aby zbudować z dzieckiem więź, to naprawdę nie można się dziwić, kiedy potem tej więzi nie ma. Bo więź jest rezultatem uczuć, nie świadczeń. Tymczasem dzisiaj rodzice dają najwięcej dóbr materialnych, a najmniej dają siebie. Kiedyś w radiu dziennikarka zapytała mnie o to, co jest najważniejsze w stworzeniu dobrej rodziny. Odpowiedziałam, że to coś, co nic nie kosztuje – czas.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Ewa Woydyłło-Osiatyńska - doktor psychologii, terapeutka, specjalistka w dziedzinie uzależnień; tłumaczka i autorka wielu książek, m.in. My, rodzice dorosłych dzieci. Niedawno wydała Dobrą pamięć, złą pamięć. Prowadzi stronę internetową: www.woydyllo.pl. Ma dwie córki. (wszystkie teksty tego autora)

Anna Sosnowska - ur. 1979, absolwentka studiów dziennikarsko-teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współautorka książki "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary", wcześniej związana z kanałem religia.tv, gdzie prowadziła programy "Kulturoskop" oraz "Motywacja jest kobietą". Redaktor naczelna portalu Aleteia. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

STAROŚĆ NIE JEST DLA MIĘCZAKÓW

KOBIETY, NIE ANIOŁY

MIZANTROP I GWIAZDA

Kino akcji wewnętrznej

NAWRÓCENI NA SLOW LIFE


komentarze



Facebook