INKWIZYTOR TEŻ CZŁOWIEK
W średniowieczu lepiej niż dziś rozumiano teologię miłosierdzia - bez warstwy sentymentalnej, emocjonalnej. Miłosierdzie oznaczało przyjęcie na siebie krzywdy czy "braku" drugiej osoby. Chodziło o odpowiedzialność, a nie o sentymentalne współczucie.

FRANCISCO RIZI, PUBLICZNY AKT WIARY KOŃCZĄCY PROCES INKWIZYCYJNY NA PLAZA MAYOR W MADRYCIE W 1683 ROKU; FOT. LEEMAGE/CORBIS


 MACIEJ MÜLLER: Pamiętam burzliwą internetową dyskusję pod jedną z ojca wypowiedzi na temat inkwizycji. Ktoś napisał: „OK, może ojciec ma rację i działalność inkwizytorów wyglądała inaczej, niż się to zazwyczaj przedstawia. Ale i tak pozostaje jakiś niesmak”.

TOMASZ GAŁUSZKA OP: Często się spotykam z tego typu reakcjami, gdy prezentowane są wyniki nowoczesnych, wielodyscyplinarnych badań na temat inkwizycji. Ale cóż, jeżeli interesuje nas poznanie rozumowe, to badajmy. Jeśli pozostajemy na poziomie emocji – to nie ma o czym dyskutować. Niestety czarna legenda inkwizycji na tyle weszła nam w krwiobieg, że chyba miną całe dziesięciolecia, zanim wyniki badań historycznych przenikną do powszechnej świadomości.

Współczesny człowiek, jeśli chce zajrzeć za zasłonę tej czarnej legendy, musi włożyć w to sporo wysiłku. Inkwizycja to bardzo złożony, wielowarstwowy problem, szczelnie zakryty przez narośle popkulturowe, ideologie oświeceniowe i lewicowe. Żeby dotrzeć do sedna, potrzebne są dogłębne badania, wymagające znajomości historii, prawa, teologii, liturgiki, sakramentologii, mentalności...

Kto wymyślił inkwizycję?

Wbrew pozorom wcale nie Kościół. Proces inkwizycyjny jest rodzajem sądowego procesu karnego stosowanego do dzisiaj. Od VI do XII wieku, jeżeli ktoś zawinił przeciwko drugiemu, proces był wszczynany jedynie wtedy, kiedy do sądu trafiała skarga, którą pokrzywdzony składał na krzywdziciela. Nie istniało coś takiego, jak oskarżenie z urzędu. Działanie ex officio występowało co prawda w procedurze starożytnego Rzymu, ale zanikło po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Pojawiły się natomiast postępowania, charakterystyczne zwłaszcza dla ludów barbarzyńskich – skargowe albo też arbitralne, w którym władca wyznaczał karę, nie stosując żadnych ustalonych procedur.

W XII wieku rozwinęły się szkoły prawnicze (m.in. bolońska) i rozpoczął się renesans prawa rzymskiego. Jednym z jego owoców było odkrycie na nowo starej procedury zwanej inquisitio (rzeczownik od czasownika „poszukiwać”, „badać”). Było to postępowanie wszczynane z urzędu, w którym działał inkwizytor, pełniący funkcję zarówno śledczego zbierającego dowody, jak i sędziego.

Procedura inkwizycyjna ma więc rodowód starożytny, zostaje odnowiona w XII wieku, a od XIII wieku rozwija się zarówno w prawie kościelnym, jak i w prawie karnym świeckim. Od XIX wieku do dzisiaj sądy stosują procedurę mieszaną, inkwizycyjno-skargową: wszczyna się dochodzenie „w sprawie”, zbiera się dowody, a następnie zaczyna się postępowanie skargowe.

Postępowanie inkwizycyjne było doskonalsze niż skargowe?

Tak, bo w tym drugim przypadku oskarżyciel musiał się liczyć z tym, że zostanie razem z oskarżonym zamknięty w areszcie, dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta. A jeśli nie udowodni jego winy, będzie musiał pokryć koszty procesu. Tymczasem postępowanie inkwizycyjne nie wiązało się z żadnym ryzykiem dla osoby zgłaszającej podejrzenia. Dociekaniem i weryfikacją materiału dowodowego, zajmował się inkwizytor. Oczywiście Kościół nadał temu postępowaniu nowy rys; kościelna procedura inkwizycyjna formowała się przez cały XIII wiek.

Co wprowadził do tego postępowania Kościół?

Proces inkwizycyjny do ostatniej ćwierci XIV wieku był nie tyle postępowaniem karnym, ile raczej oryginalnym tworem łączącym proces karny i sakrament pokuty. Był rodzajem sformalizowanej publicznej spowiedzi. Inkwizytor zresztą często występował jako spowiednik i dawał sądzonemu absolucję. W XIV wieku rozdzielono funkcje sędziego i spowiednika, żeby uniknąć podejrzeń o zdradę tajemnicy spowiedzi.

Nie zrozumiemy zjawiska inkwizycji, pomijając aspekt pokutny. Nie bez powodu proces inkwizycyjny rozwija się wraz z kształtowaniem się praktyki spowiedzi indywidualnej, usznej. Zresztą Sobór Laterański IV w 1215 roku wydał zarówno kanon omnis urtriusque sexus o spowiedzi, jak i kanon de haereticis, opisujący postępowanie wobec heretyków.

Proces inkwizycyjny miał na celu to samo, co sakrament spowiedzi, czyli doprowadzenie do nawrócenia grzesznika i przywrócenia go Kościołowi.

Dlaczego Kościół nie pozwalał po prostu wierzyć każdemu w to, co chciał?

W średniowieczu nie znano pojęcia indywidualizmu w wierze. Grzech jednego człowieka obciążał na zasadzie systemu naczyń połączonych cały Kościół. Dopiero patrząc z tej perspektywy, zrozumiemy sens kar pokut nakładanych przez inkwizytorów. Ta kara była lekarstwem pozwalającym heretykowi – po nawróceniu i odbyciu pokuty – na powrót do społeczeństwa.

Dla nas to niezrozumiałe. Jesteśmy np. skłonni stwierdzić, że jeśli ktoś chce umrzeć, to niech sobie umiera. Nie walczy się o niego, jeśli on sam tego nie chce. Ludzie średniowiecza, dzięki myśleniu wspólnotowemu, nie zostawiali takiej osoby samej i walczyli o jej zbawienie nawet wbrew jej woli, choćby przyszło potraktować ją najsurowszą terapią.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Gałuszka OP - ur. 1978, dominikanin, dr hab. historii, dyrektor Dominikańskiego Instytutu Historycznego, wicedyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII, sekretarz Międzynarodowej Komisji Studiów nad Chrześcijaństwem Polskiej Akademii Umiejętności, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, autor kilku książek, m.in. Inkwizytor też człowiek i Badania nad Biblią w XIII wieku, oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

SPÓR PRZY JEDNYM STOLE

Magia jako herezja

PRZEKLĘTA TRÓJCA

CHRZEŚCIJAŃSKI DŻIHAD?

TATUAŻ ZE ŚW. TOMASZEM


komentarze



Facebook