ŻYCIE JEST W NAS
Gdyby nasze przeżywanie adwentu miało charakter przypomnienia ostatecznej perspektywy naszego życia, byłoby już świetnie.

FOT. KRZYSZTOF NOWAK


Adwent to przede wszystkim czas oczekiwania. Może się wydawać, że ten okres liturgiczny jest zupełnie niedzisiejszy. Dziś przecież nie mamy czasu czekać. Jesteśmy zabiegani, mamy dużo pracy, zajęć… Ale nawet gdyby jakimś cudem ktoś nam podarował nieco więcej wolnego czasu, czy chcielibyśmy go spędzić na czekaniu? Najczęściej, gdy musimy czekać na wizytę u lekarza, w urzędzie, by załatwić sprawę, lub gdy przed ekranem komputera czekamy na wolno otwierającą się stronę internetową, oczekiwanie kojarzy się nam przede wszystkim z niesprawnie działającym systemem. A taki system, wiadomo, należy naprawić lub wymienić, a jeśli to niemożliwe, przynajmniej jakoś go obejść, by w końcu nie tracić czasu na czekanie lub by czekać jak najkrócej. Szczerze nie lubimy czekać, nawet gdybyśmy czasu mieli pod dostatkiem.

Reklamy to dobre lustro społeczeństwa. Ich twórcy uważnie nas badają, by reklamowane produkty dokładnie odpowiadały naszym potrzebom i upodobaniom. W świecie reklam nigdy się nie czeka. Konta w bankach, kredyty są załatwiane od ręki, a często nawet bez wychodzenia z domu. Suplementy diety przynoszą pożądany efekt w czasie tak krótkim, że się go nie zauważa. Operatorzy sieci telefonicznych i sprzedawcy telefonów komórkowych zapewniają nas, że nasze zdjęcia mogą być błyskawicznie dostępne na portalach społecznościowych. Liczy się natychmiastowy efekt, z możliwie jak najkrótszym czasem oczekiwania, bo czekanie to niepotrzebna strata czasu.

Są oczywiście produkty, których jakość kojarzy się z upływem dłuższego czasu, jak choćby dobre wina czy dojrzałe sery. W takich przypadkach reklamodawcy podkreślają cierpliwość producenta, robią ukłon w stronę minionych czasów, gdy czas nie pędził, a wszystko było smaczniejsze. Tę cierpliwość na przedstawianych obrazkach jednak ma ktoś inny… owszem dla nas, ale i za nas, i byśmy nie musieli czekać, wszystko możemy zamówić jednym kliknięciem, z natychmiastową dostawą do domu.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Kot SJ - ur. 1966, jezuita, doktor teologii biblijnej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, od 2006 do 2009 redaktor naczelny "Przeglądu Powszechnego". Od 2009 roku prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TERAZ CIĘ POZNAŁEM

PAN BÓG NIE JEST TOKSYCZNY

Ziarna, a nie owoce

JAK MÓWIMY O "TYCH SPRAWACH"?

24 GODZINY NA DOBĘ


komentarze



Facebook