Archwium > Numer 500 (04/2015) > Mistrzowie słowa > SPOLICZKOWAŁEM KSIĘDZA PIOTRA

SPOLICZKOWAŁEM KSIĘDZA PIOTRA
Kiedyś byłem na mszy w kościele św. Krzyża w Warszawie. Siedzę w ławie w pierwszym rzędzie i w pewnym momencie ksiądz biskup zwraca się do mnie: "Panie Janku, chamstwu trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom". Potwierdziłem.

FOT. PIOTR WYGODA/EAST NEWS


Gdyby na widowni zasiadł sam Pan Bóg, co chciałby pan dla Niego zagrać?

Trudno powiedzieć. Może coś ze staropolszczyzny? Na przykład z Historyji o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim albo z Żywota Józefa. Powiedziałbym też Panu Bogu, z takim niesłychanym zastanowieniem się nad każdym słowem, psalm Kto się w opiekę poda Panu swemu w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego. Czasami klepiemy modlitwy, a ja twierdzę, że – mimo ich codziennego powtarzania – powinniśmy się zastanawiać nad każdym słowem, jego wielką siłą i wagą. Przecież, jak czytamy w Księdze Rodzaju, „Na początku było Słowo”.

Co dla pana oznacza to zdanie?

To bardzo mądre stwierdzenie, mówiące o tym, że jakaś Istota Wyższa – czy to będzie w naszym rozumieniu Pan Bóg, Jehowa czy Allah – powiedziała: Stań się! Czyli słowo jest nakazem, wolą, która wszystko tworzy. W moich najwcześniejszych wspomnieniach z dzieciństwa zachowały się właśnie słowa – matki, ojca i sióstr. W języku polskim używamy takiego określenia „dobre słowo”. Mówimy: Powiedział mi dobre słowo, usłyszałem dobre słowo. Dobre słowo nas buduje, pociesza, a złe słowo, które jest rzeczą straszną – burzy i obraża. Jak widać, w słowie tkwi ogromna siła.

Zastanawiam się, czy są to w stanie wyczuć młodzi ludzie, dorastający w dobie internetu. Przecież zjawisko tzw. hejtowania ma się dziś bardzo dobrze.

To jest oczywiście nie do przyjęcia, niemniej jednak muszę powiedzieć, że 80–90 procent młodzieży to – proszę mi wierzyć – wspaniali ludzie, których ja bardzo szanuję. Stykam się z nimi poprzez moich wnuków, ale i z racji mojego zawodu. Zresztą zawsze tak było, że starsi narzekali na młodsze pokolenia. Pamiętam, jak przed wojną mówiło się u nas w domu o kawiarnianej złotej młodzieży – to oczywiście nie dotyczyło moich starszych sióstr, bo myśmy byli dość krótko trzymani i wspaniale wychowywani. A potem ta kawiarniana młodzież okazała się niesłychanie patriotyczna i zaangażowana. Wyrośli z tego pokolenia – które niestety w co najmniej 50 procentach wyginęło – poeci, inżynierowie, architekci, malarze. Przecież dzisiejsi staruszkowie to jest właśnie ta przedwojenna młodzież. Mam nadzieję, że po naszym odejściu tak samo będzie z dzisiejszą młodzieżą.

Oglądając Bajki dla dorosłych, w których był pan narratorem, czy skecze kabaretu Dudek, myślałam: To jest takie smaczne, błyskotliwe, dziś właściwie niespotykane. Jak pan ocenia coś, co nazwalibyśmy kulturą słowa XXI wieku? Będzie pan narzekał?

Spróbuję być kulturalny (śmiech). Mowa ojczysta to element, który jest świadectwem narodu. Mamy dosyć trudny język, z mnóstwem przypadków. Jednak bez języka, jak i bez kultury, naród przestaje istnieć. Sam staram się mówić poprawną polszczyzną, niemniej zdaję sobie sprawę z tego, że jest niewielu ludzi, którzy potrafią się posługiwać naszym wspaniałym językiem w sposób doskonały. Do takich osób należą Tadeusz Sznuk, profesor Władysław Bartoszewski czy profesor Aleksander Gieysztor, którego przyjemnie było słuchać bez względu na to, o czym mówił. Natomiast bardzo razi mnie język używany przez naszych polityków, ponieważ on uderza w godność osobistą. Można przecież komuś dać coś do zrozumienia bez uciekania się – przepraszam za wyrażenie, ale był taki biblijny brat – do chamstwa. Dzisiaj politycy obrażają jeden drugiego i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że w ten sposób sobie szkodzą.

No cóż, „Chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”. To oczywiście jeden z wielu kultowych cytatów z kabaretu Dudek. Jak pan się czuje z tym, że te teksty wciąż są w obiegu?

Kiedyś byłem na mszy w kościele św. Krzyża w Warszawie. Siedzę w ławie w pierwszym rzędzie i w pewnym momencie ksiądz biskup zwraca się do mnie: „Panie Janku, chamstwu trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Kobuszewski - ur. 1934 w Warszawie; aktor teatralny i filmowy (współpracował m.in. ze Stanisławem Bareją) o wybitnym talencie komediowym; od ponad 60 lat na scenie; jest związanym z Teatrem Kwadrat w Warszawie; regularnie gościł na szklanym ekranie w takich programach jak "Bajki dla dorosłych", "Wielokropek", "Kabaret Olgi Lipińskiej". Zagrał w pierwszym polskim serialu "Barbara i Jan". W latach 60. współtworzył legendarny Kabaret Dudek. W 2008 roku ukazał się wywiad rzeka z Janem Kobuszewskim Patrzę w przyszłość (i przeszłość) z uśmiechem i radością. (wszystkie teksty tego autora)

Anna Sosnowska - ur. 1979, absolwentka studiów dziennikarsko-teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współautorka książki "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary", wcześniej związana z kanałem religia.tv, gdzie prowadziła programy "Kulturoskop" oraz "Motywacja jest kobietą". Redaktor naczelna portalu Aleteia. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

To nie są nasze twarze

Kino akcji wewnętrznej

MIZANTROP I GWIAZDA

NAWRÓCENI NA SLOW LIFE

Western z Włodowa


komentarze



Facebook