Archwium > Numer 500 (04/2015) > Orientacje > POLITYKA INNEJ MIŁOŚCI

POLITYKA INNEJ MIŁOŚCI
"Teofil" 1 (33) 2015, Kolegium Filozoficzno-Teologiczne Dominikanów, Kraków 2015

W jednym z tekstów zamieszczonych w nowym numerze pisma „Teofil” autor przywołuje pochodzące z 1239 roku sugestie Kapituły Generalnej Dominikanów dotyczące przyjmowania kandydatów do Zakonu Kaznodziejskiego. Podkreślano w nich wyraźnie, że przyjmować należy młodzieńców „dojrzałych i dyskretnych”. Określenia te dobrze charakteryzują zawartość czasopisma redagowanego przez następców średniowiecznych kandydatów – studentów Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie.

Temat przewodni numeru należy do zagadnień szczególnie drażliwych i wzbudzających kontrowersje. Relacje państwo – Kościół, sposoby uczestnictwa wiernych w życiu publicznym, polityczne reperkusje nauki Kościoła wywołują ożywione dyskusje (użyjmy tego eufemizmu) zarówno wśród wierzących, jak i (chyba nawet częściej) w środowiskach odległych od Kościoła. Poziom argumentacji i sposób jej prezentowania powoduje, że mało jest przestrzeni na rozmowę, spokojny namysł, próbę zrozumienia racji przeciwnych. Dotyczy to niestety każdej ze stron sporu. Wpisujące się w logikę współczesnych mediów, podsycane interesami poszczególnych partii politycznych debaty mają często charakter hałaśliwego przerzucania się infantylnymi uogólnieniami. W tym kontekście lektura nowego „Teofila” przynosi przyjemne poczucie ulgi: Tak, „dojrzała i dyskretna” dyskusja, obejmująca różne spojrzenia i odmienne perspektywy jest możliwa.

Uwięzieni w polskim kontekście tarć związanych z – ogólnie rzecz ujmując – relacjami między polityką a Kościołem, dajemy się czasem uwieść iluzji, że możliwe jest usankcjonowanie takich rozwiązań, które doprowadzą (na naszych rzecz jasna warunkach) do ich ustania. Tymczasem napięcia te są nieuniknione, gdyż stanowią refleks odmiennych porządków i wymiarów. W otwierającej numer niezwykle ciekawej rozmowie, nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore przedstawia to w obrazowy sposób: „Trzeba mówić o celowaniu w górę, a nie na prawo czy na lewo”. Nuncjusz wychodzi poza ramy podziału prawica/lewica, sugerując, że są one nieadekwatne wobec aktualnych wyzwań. Przeprowadzający wywiad szczęśliwie unikają kościelnej nowomowy, formułując pytania bezpośrednio i wprost: „Czy można powiedzieć, że papież Franciszek jest socjalistą? Jakie jest zaangażowanie polityczne nuncjusza?Czy katolik może głosować na partie lewicowe?”. Na to ostatnie pytanie nuncjusz udziela odpowiedzi, którą warto przytoczyć, a która może być dla niektórych wręcz obrazoburcza: Należy głosować „na tych obywateli – pospołem umiarkowanych, konserwatywnych i postępowych, żeby już użyć naszego ubogiego słownictwa – którzy są zgodni co do bazowej zasady dobra wspólnego i wystarczająco zdeterminowani do szukania nieideologicznych rozwiązań dla realnych problemów”. W ostatecznym rozrachunku bowiem, jak to zwykle w chrześcijaństwie, chodzi o miłość i rozumienie aktywności politycznej – za Benedyktem XVI – jako „miłości społecznej”.

Szkopuł tkwi jednak w tym, by to rozumienie przekuć na praktykę. Wartym uznania pomysłem redakcji jest dwugłos – Kościół, prawica, dialog pisany odpowiednio z prawicowej i lewicowej perspektywy. (Notabene: już samo nawiązanie do głośnej, otwierającej niegdyś przestrzeń dialogu książki Adama Michnika jest pomysłem tyleż błyskotliwym, co odważnym). W jednym z tych tekstów Ignacy Dutkiewicz podnosi zapomnianą nieco, a przecież fundamentalną, należącą do najlepszych tradycji polskiego Kościoła w czasach PRL-u kwestię troski o godność ludzi pracy. Z innymi problemami niż niegdyś stoczniowcy czy górnicy mierzyć się muszą dziś przedstawiciele handlowi albo zatrudnieni na umowach śmieciowych. Ich egzystencjalne znaczenie wcale jednak nie jest mniej doniosłe. Czy jednowymiarowo-ekonomiczne spojrzenie na pracę i pracownika oraz wpływ takiej optyki na życie rodzinne nie powinny stanowić przedmiotu aktywnej troski polskiego Kościoła? Czy notoryczne przywoływanie zasady solidarności przez papieża Franciszka jest poważnie traktowane w kraju Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki?

Problem ten przewija się w kilku artykułach – w sposób najbardziej wyrazisty w tekście o. Macieja Zięby Ideologia – polityka – Kościół. Odwołuje się on do dziedzictwa solidarności (pisanej z małej i dużej litery), dochodząc do smutnej konkluzji, że nie potrafił z niego skorzystać także nasz lokalny Kościół, który ze swojej natury powinien być – o. Zięba przywołuje tu konstytucję Lumen gentium – germen unitatis, zasiewem jedności. Tymczasem w polskich realiach tak często – zwraca uwagę autor – działa on „incydentalnie, angażuje się, niekiedy zbyt jednostronnie, w liczne konflikty, zamiast być wyraźną siłą, która w debacie publicznej jest czynnikiem stabilizującym i autorytetem wskazującym na wartości wyższe”. Nie odcinając się wystarczająco skutecznie od prób utożsamienia z określoną partią polityczną, Kościół w Polsce z niełatwym do zrozumienia uporem utrudnia sobie realizację zadań, które są celem nadrzędnym. Ukazywanie ponadpolitycznego charakteru Kościoła w Polsce jest wedle o. Zięby jednym z kardynalnych warunków skuteczności jego misji ewangelickiej . Tym bardziej że, jak konstatuje w innym opublikowanym w numerze tekście s. Barbara Chyrowicz SSpS, składane przez polityków katolickie deklaracje „mogą – niestety – pełnić podobną funkcję jak kiedyś deklaracje partyjne”.

Daleko posunięta ostrożność wobec codziennej politycznej walki, opartej na przygotowywanych przez poszczególne partie „przekazach dnia” i instrumentalizującej wartości, powinna jednak otwierać na alternatywne próby aktywnego wpływania na rzeczywistość. Ciekawą możliwością jest niewątpliwie koncepcja „katolicyzmu ewangelicznego” – czyli inspirowanej Duchem odpowiedzi na wyzwania kulturowe współczesności. Omówiona ona została w inspirującym tekście George’a Weigla. To propozycja kontrkulturowa (ale i kulturotwórcza) wobec współczesnych postmodernistycznych ofert. Program pozytywny, wskazujący na możliwe funkcjonowanie w świecie, który postrzega się jako nieprzyjazny czy wręcz chrystusofobiczny. Wykracza on poza horyzont zawsze przecież dla chrześcijanina zbyt wąskich ram doraźnych rozwiązań społeczno-ustrojowych. W końcu – jak pisze w innym ważnym artykule numeru Jean-Miguel Garrigues OP – „narody są dla Boga bytem tymczasowym (…) Bóg nadal dąży do celu, jaki zamierzył, stwarzając człowieka: jedności rodziny ludzkiej w synowskiej komunii z Nim. Bóg nie porzucił głównego celu swojego zamysłu, ale, wobec przeszkody grzechu, działa przez ograniczoną solidarność narodów, aby doprowadzić pewnego dnia ludzi do jedności”. W czasach globalizacji rozumienie – i akcentowanie! – powszechnego wymiaru Kościoła i jego zbawczej misji powinno być czymś oczywistym.

Kolejne numery czasopisma wystawiają młodej dominikańskiej redakcji jak najlepszą ocenę. Różnorodność i nieoczywistość podejmowanych zagadnień, równowaga między uznanymi nazwiskami autorów a świeżym spojrzeniem młodego pokolenia czynią „Teofila” wielce wartościowym. Warto sięgnąć po „dojrzałą i dyskretną” mądrość, wyłaniającą się z toczonych na łamach tego czasopisma debat.


Rafał Cekiera - ur. 1979, dr nauk społecznych, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zajmuje się socjologią religii, migracji i kultury. Publikował m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Znaku", "Charakterach" czy "Czasie Kultury". Autor książek "O pułapkach emigracyjnej lekkości" oraz "Zgryzoty i nadzieje. Socjologiczna analiza wpisów do ksiąg wotywnych w kaplicy św. Wendelina w Rudzicy". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Paradise

WSZYSTKO A NAWET WIĘCEJ

Uderz w stół,

CZY PANI MI WIERZY?

Opatrznościowy wybór


komentarze



Facebook