Archwium > Numer 500 (04/2015) > Felietony > KOŚCIÓŁKOWACENIE

KOŚCIÓŁKOWACENIE

Nie tak dawno byłem świadkiem rozmowy na temat kampanii plakatowej, za pomocą której pewna grupa chrześcijan przypomina innym, że coś jest GRZECHEM. W kolejnych dniach okazało się, że dyskusja wokół akcji toczy się szerzej – w internecie, w telewizji i zapewne znajdzie też swoje miejsce w prasie. Jednak pisanie felietonu do miesięcznika ma tę zaletę, że można nie odnosić się do gorącego nurtu dyskusji – i tak tekst ukaże się, gdy wszystko zdąży wystygnąć. Mogę zatem spokojnie zająć się wątkiem pobocznym…

Na wzmiankowanych plakatach najbardziej eksponowane było słowo „grzech”. I jemu właśnie chciałbym poświęcić parę słów. A raczej temu, jak to słowo jest dziś rozumiane. Wydaje mi się, że ma ono dla mnie zupełnie inne znaczenie niż dla niejednego ochrzczonego w Kościele katolickim mieszkańca Polski. Grzech to rzecz egzystencjalnie straszna: świadomy wybór zła. Wybór, którego konsekwencją jest rozdarcie życiodajnej relacji z Dawcą życia, zaburzenie – nieraz bardzo poważne – relacji z innymi ludźmi oraz wewnętrznej, tożsamościowej równowagi. Rozumiem więc, że gorliwy chrześcijanin może chcieć ustrzec swoich braci przed czymś takim.

Trzeba to napisać wprost i podkreślić wężykiem: Grzech kojarzy się wielu ochrzczonym tylko z bliżej niesprecyzowanym rytualnym tabu. Jak się „to coś” zrobi, to się jest „nieczystym” i nie można w pełni odprawiać katolickich obrzędów, a głównie jednego: „chodzić do komunii”. Mogą być też oczywiście problemy z dopuszczeniem dziecka do chrztu i komunii, z byciem chrzestnym i świadkiem na ślubi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WYNOKWIANIE

FARSKI PIES LECOM

TRZA RZYKAĆ

ZAMYKANIE TATR

KRÓL JEST NAGI


komentarze



Facebook