GOŚCINNY
Dz 9,26-31 | Ps 22 | 1 J 3,18-24 | J 15,1-8

„Lubili mieszkać”. Zamiłowanie, z jakim Holendrzy oddawali powierzchnię swych płócien rzeczom codziennym, zwykłym, świadczy o ich zadomowieniu w świecie. Nie tylko ich, ale całego siedemnastowiecznego społeczeństwa holenderskiego. „Mieszkali wszędzie,/ w drewnianym oparciu krzesła/ i w strużce mleka wąskiej jak cieśnina Beringa”.

Wracam do tej frazy z wiersza Adama Zagajewskiego „Malarze Holandii”, czytając Janową przypowieść o krzewie winnym (J 15,1–8), w którym aż jedenaście razy pojawia się czasownik menein – mieszkać, przebywać, trwać. W czwartej Ewangelii występuje on czterdzieści razy. Jest to więc przypowieść o Bożej gościnności. „Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać” (J 15,4).

Myślę o konieczności rozmiłowania się w nieustannym trwaniu w Nim. O pasji, z jaką Ojciec, ten boski winogrodnik, troszczy się o swoją winnicę. O mojej niewdzięczności względem Jego zabiegów, abym przyniósł owoc obfity. I sam siebie pytam, co tak naprawdę jest moim dziedzictwem? W jaki krzew winny zostałem wszczepiony? Czy jest to nadal rajska winorośl, z której zakazany owoc rwali moi prarodzice? Taki obraz znajduję w apokryficznej opowieści Apokalipsy Abrahama. Temu, który według Bożej obietnicy miał się stać ojcem mnóstwa narodów i został powołany spośród czcicieli idoli, Przedwieczny Mocny ukazuje Adama i Ewę, stojących pod drzewem poznania, którego owoc podobny „był jakby z wyglądu do kiści winogron” (Ap Abr 23,6). Ci, którzy zostali umieszczeni w ogrodzie Eden jako szlachetna latorośl winna, zwyrodniali i stali się dzikim krzewem na podobieństwo Jeremiaszowej skargi, dotyczącej Izraela Nierządnicy, wciąż powtarzającego tylko winę swych prarodziców: „Ja zasadziłem ciebie jako szlachetną latorośl winną, tylko szczep prawdziwy. Jakże więc zmieniłaś się w dziki krzew, zwyrodniałą latorośl?” (Jr 2,21). Czy to jest właśnie moje dziedzictwo, mój krzew winny? Czy jestem poddany złu i grzechowi, a serce moje jest niepoprawne, niewierne i niezdolne do trwania w Nim? Tak jakby On nie stał się człowiekiem, nie utożsamił się z winoroślą, nie był „prawdziwym krzewem winnym” (J 15,1), abyśmy mogli być prawdziwie wierni, stać się Jego uczniami i oddać chwałę Ojcu: obfity owoc życia? „Jeśli nawet serce nas potępia, to Bóg jest większy od naszego serca i wie wszystko” (1 J 3, 20).


Tomasz Biłka OP - ur. 1983, dominikanin, malarz, poeta, duszpasterz Wspólnoty Uwielbienia i Ewangelizacji JANKI oraz Grupy Artystycznej VERA ICON. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MIECZ

ZRÓBCIE MU MIEJSCE

RAZEM

HEJ, MAŁODUSZNI

TATA


komentarze



Facebook