LIDER I WOJOWNIK
Mężczyzna, który wyznaje wiarę w Jezusa, musi ciągle patrzeć na swojego Pana. Nie po to, by mechanicznie odtwarzać Jego życie. Jezus ma być Kimś, kto każdego z nas inspiruje do szukania swojego sposobu przeżywania męskości.

FOT. THE CHRONICLE/CORBIS


Męskość nie wyraża się tylko w gwałtowności i twardości charakteru, ale również we wrażliwości. Męska duchowość nie ma jednej twarzy. Miłość do Boga jest dla mężczyzny trudna. Po pierwsze dlatego, że jest to miłość do drugiego mężczyzny, Jezusa Chrystusa, a z tym wielu z nas może mieć problem. Po drugie, miłość każe nam przesuwać punkt uwagi z siebie na drugiego (człowieka lub Boga), a to mężczyźnie może się kojarzyć z umieraniem dla swoich potrzeb i pragnień. Zapewne część z moich braci w męskości zaprotestuje, ale stawiam tezę: Jesteśmy egoistycznymi leniami, wpatrzonymi w siebie i swoje interesy. Stąd właśnie duchowość, a więc to, co nazywamy więzią z Bogiem, powinna mężczyznę wykolejać z tego, co „naturalne”, i kierować ku temu, co jest wolnym wyborem. Wyborem opcji, która połączona jest z trudem i ascezą.

Często w debacie publicznej i we wszelkich badaniach statystycznych mówimy o małej liczbie mężczyzn praktykujących swoją wiarę (w Kościele rzymskokatolickim). Mam tu na myśli raczej cały Kościół jako taki. Słyszałem różne teorie na ten temat, odsyłam do książek o. Richarda Rohra OFM czy klasyka gatunku – Johna Eldredge’a. Z rozmów, które prowadzę w kierownictwie duchowym z mężczyznami, ale także z osobistego doświadczenia wiem, że głównym powodem słabego praktykowania jest właśnie brak odwagi w podejmowaniu ascezy i wychodzeniu ze swojego egoizmu. Ascezę rozumiem jako rezygnowanie z wygody po to, by robić miejsce na dobrą pustkę – przestrzeń, która wypełnia się głodem, pragnieniem (ostatecznie Boga).

Rezygnacja z siebie paradoksalnie sprawia, że mężczyzna staje w prawdzie o sobie samym, również o tym, co jest dla niego trudne. Dzięki temu oczyszczeniu odkrywa, że Bóg powierza mu w życiu misję. Wtedy wiara mężczyzny staje się praktyczna, relacja z Bogiem przekłada się na konkretne zadanie, które możemy nazwać powołaniem.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Kramer SJ - ur. 1976, jezuita, pracuje w duszpasterstwie powołań, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ZA KOGO MNIE UWAŻACIE?

Nowy układ Różańca Świętego

BÓG, W KTÓRYM NIE MA IDEI ZŁA

This is Oxford

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook