NIEDOBORY

Od kilku tygodni na gmachu katowickiego Wydziału Teologicznego wisi baner zachęcający do studiowania teologii (między innymi). I choć z plakatu spogląda na mnie troje uśmiechniętych ludzi w wieku na oko rekrutacyjnym, to jakoś żadne optymistyczne myśli nie cisną mi się do głowy. To będzie chyba felieton marudzący. Ale chciałbym pomarudzić wyprzedzająco, nim się zakończy tegoroczna rekrutacja na teologię – nie tylko na śląskiej prowincji – i zacznie się marudzenie generalne na spadek (lub brak) zainteresowania jej studiowaniem.

Początkowo miałem zamiar pomarudzić po trochu na wszystko, co do tego spadku doprowadziło. Czyli na przykład na nadmiar ośrodków, który spowodował rozproszenie kadry, parcie na szybkie awanse naukowe i generalne obniżenie lotów – zwłaszcza dydaktyki teologii. Albo na brak pomysłu na zagospodarowanie świeckich absolwentów teologii inaczej niż w nauczaniu religii w szkole. To są jednak kwestie strategiczne, nie wprost dotyczące samej teologii i jej studiowania. Ciekawsze – z mojego punktu widzenia – jest przyjrzenie się programowi studiów teologicznych.

Teoretycznie bowiem teologia nadawałaby się idealnie do studiowania jako drugi kierunek dla osób zainteresowanych pogłębieniem swojej chrześcijańskiej świadomości. Tylko że drugi kierunek wybiera się z nieco większą dozą krytycznej świadomości niż pierwszy. I program ma niebagatelne znaczenie. Tymczasem lwia część tego programu przeznaczona jest na zajęcia z pedagogiki, katechetyki i przedmiotów pastoralnych – bo świecka teologia jest zasadniczo katechetyczna.

Uważam, że w obecnym kontekście (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DRONOWA ZGROZA

OJCZE, TEN BOROK ZNOWU PRZYCHODZI

ĆMOK

W SUCHAELNICY

PRZY BIGLOWANIU KOSZUL


komentarze



Facebook