MIEĆ ALBO NIE MIEĆ
W ubóstwie nie chodzi w pierwszym rzędzie o mieć czy nie mieć, nawet nie o sprawiedliwość w nim chodzi, ale o coś znacznie więcej, czego od Kościoła oczekują nie tylko wyznawcy, ale również ci, którzy z Kościołem nie chcą mieć nic wspólnego.

FOT. CHAMILA KARUNARATHNE/DEMOTIX/CORBIS


„Duchowni niech nie podejmują się urzędów ani handlu o charakterze świeckim, szczególnie tych nieobyczajnych. (…) Niech nie grają w gry hazardowe ani nie biorą udziału w tego typu rozrywkach. (…) Niech noszą szaty wierzchnie zapięte, nie zwracające uwagi na siebie nadmierną krótkością ani długością. Niech nie używają sukna czerwonego ani zielonego, długich rękawic ani zdobionego haftem lub z długimi nosami obuwia, uprzęży, siodeł, pektorałów ani ostróg pozłacanych bądź inaczej nadmiernie zdobionych. (…) Kapłani i inne osoby pełniące urzędy kościelne niech nie (…) noszą klamer, zapinek zdobionych złotem czy srebrem ani pierścieni, chyba że przysługują im z racji dostojnego urzędu. (…) Wszyscy biskupi, publicznie oraz w kościele, niech używają szat z płótna lnianego, chyba że byliby mnichami, których obowiązuje habit mnisi. (…) Z bólem oznajmiamy, że nie tylko niektórzy duchowni niższego stopnia, ale także pewni przełożeni kościołów spędzają prawie połowę nocy na zbędnych hulankach i nieprzystojnych pogawędkach, nie wspominając innych rzeczy, tak że niewiele czasu pozostaje im na sen; a ledwie budzeni o porannym śpiewie ptaków, cały ranek spędzają ciągle zaspani”1. „Wszystkim duchownym zabraniamy myślistwa oraz polowań na ptaki; dlatego niech nie ważą się trzymać psów myśliwskich ani ptaków łowczych”2 – czyli nic nowego pod słońcem. Jak było na początku chrześcijaństwa, podczas czwartego soboru laterańskiego w XIII wieku, tak jest i dzisiaj, i będzie aż do skończenia świata. Każda epoka ma diabła, który robi swoje. Wydaje się jednak, że ów kłamca, na swój diabelski sposób, lubi szczególnie jedną dziedzinę ludzkich trosk, starań, marzeń – skądinąd potrzebną i szlachetną w swej istocie – troskę o jutro. Nie bez powodu i nie na wyrost Jezus ostrzega tych, którzy myśląc o przyszłości, umierają ze strachu przed dniem jutrzejszym. Ta przesadna obawa powoduje, że zachłannie rzucają się na wszystko, gdyż „jutro śmierć nam niesie. Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie (…) mówiąc: Co będziemy jedli, albo: Co będziemy pili, albo: W co się ubierzemy, bo o to wszystko zabiegają poganie. A Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie najpierw królestwa (Bożego) i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam przydane. Nie troszczcie się zatem o jutro, bo jutro samo o siebie będzie się troszczyć. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy” (Mt 6,25 i 31–34).

W tej Jezusowej wypowiedzi ogromnie ważne jest małe słówko – zbytnio. Ono jest kluczem do zrozumienia chrześcijańskiego stylu życia, czyli ascezy. Na czym ma polegać życie po chrześcijańsku? Czy na uwolnieniu się od świata, czy wręcz przeciwnie, na zaakceptowaniu, więcej: na umiłowaniu świata? Czy asceza ma wyniszczać nasze ciało, czy przeciwnie, przypominać, że choć nastręcza nam ono sporo kłopotów, to jednak jest dziełem Boga, jest Bożym błogosławieństwem, a nie, jak chcieliby różnego rodzaju manichejczycy, nieomal tworem szatana. Zresztą, ci niby-asceci, żyjący nadzieją potępienia wszystkich z wyjątkiem nich samych, nie zauważają, że częściej, a może nawet z zasady, jest tak, że to zapatrzona w siebie dusza sprowadza ciało na manowce, a nie odwrotnie. Jezus powiedział: „Plami człowieka to właśnie, co z niego wychodzi. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli i nieczystości, i kradzieże, i zabójstwa, i cudzołóstwa, i chciwość, i przewrotność, i podstęp, i wyuzdanie, i zazdrość, i bluźnierstwo, i pycha, i głupota. Całe to zło pochodzi z wnętrza człowieka i czyni go nieczystym” (Mk 7,21–23). A zatem ubóstwo to nie sprawa mieć czy nie mieć, posiadać dużo czy mało, to nawet nie jest wybór między być czy mieć, choćby z tego powodu, że aby dać, trzeba mieć.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wacław Oszajca SJ - ur. 1947, jezuita, poeta, eseista, publicysta prasowy i radiowy, autor licznych książek, znany kaznodzieja i rekolekcjonista, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

GDZIE, U DIABŁA, JEST BÓG?

Wściekły pies

Europejczyk w podróży

PLACEBO

PRZEGRAŁ, ŻEBY WYGRAĆ


komentarze



Facebook