Archwium > Numer 503 (07/2015) > Felietony > DO MASZYN, DO MASZYN

DO MASZYN, DO MASZYN

To zupełnie niemodne, ale uwielbiam pracować. Nie powinnam się do tego przyznawać, szczególnie teraz – w dobie lamentu nad uciskaną i wyzyskiwaną generacją prekariuszy, pozbawionych etatów, świadczeń socjalnych i uspokajającej wiary w bezpieczną starość. Ludzi stosunkowo młodych i ponoć coraz bardziej sfrustrowanych, stanowiących nadzieję tych, którzy liczą na wielki bunt i wywrócenie kapitalizmu. Należę do tej grupy formalnie, ale nie mentalnie. Doświadczam wszystkiego, co prekariuszy cechuje: braku finansowej stabilizacji, pauperyzacji profesji, którą uprawiam, stale obniżanych wynagrodzeń za tę samą pracę, końca epoki etatów i wieloletnich związków z jedną firmą. Zamiast zawodowej monogamii mam serię bliższych i dalszych związków z różnymi pracodawcami, żaden z nich nie jest moim szefem – żaden nie czuje się za mnie odpowiedzialny, ale i żaden niczego nie nakazuje. Nasza współpraca opiera się na zaufaniu, porozumieniu i dobrych intencjach – bywa zmienna, a przez to więcej w niej prawdy o tym, na ile i kiedy jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Ode mnie ta sytuacja wymaga większej dbałości, starań – wyraźniej przypomina mi, że praca jest przywilejem, szansą, a nie czymś danym i pewnym. Mocniej czuję jej sens, bo codziennie konfrontuję się z możliwością jej braku. Jestem bardziej czujna i czuła wobec pracy. Bardziej ją lubię i bardziej doceniam. Nie podzielam i nie rozumiem złości przypisywanej prekariuszom, jak gdybyśmy stanowili jednolity twór tożsamych ambicji i oczekiwań.

Pamiętam list, który młoda dziewczyna wysłała kilka lat temu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paulina Wilk - pisarka i publicystka, autorka książek "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" oraz serii bajek o misiu Kazimierzu i nowej opowieści "Pojutrze. O miastach przyszłości". Pisze dla "W drodze", "Przekroju" i "Polityki". Razem z Anną Król i zespołem Fundacji "Kultura nie boli" prowadzi Big Book Cafe i organizuje Big Book Festival. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

GABINET ŻYCZLIWYCH LUSTER

CZĄSTKI ODNALEZIONE

MIASTO NIEODWRACALNE

ZARAZ WYJEŻDŻAM

TAM, GDZIE NAS NIE MA


komentarze



Facebook