Archwium > Numer 505 (09/2015) > Módl się i pracuj > ZMIENIAĆ ZIEMIĘ W NIEBO

ZMIENIAĆ ZIEMIĘ W NIEBO
Ludzkie działania mają być współpracą z Bogiem, więc trzeba pytać Go o zdanie. Jeżeli tego nie robisz, tylko sam coś majstrujesz, nie dziw się, gdy ci się to burzy.

FOT. JO?O SILAS/UNSPLASH.COM


Anna Sosnowska: Bóg, stwarzając świat, pracował?

Danuta Piekarz: Oczywiście. Tradycja kapłańska, z której pochodzi pierwszy opis stworzenia, wyraźnie ukazuje nam Boga jako wzór dla człowieka. Bóg przez sześć dni działa, po to żeby siódmego dnia odpocząć – mamy tu od razu wskazanie na świętość pracy. Skoro Bóg daje człowiekowi taki przykład, to człowiek też powinien w ten sposób postępować. Człowiek w raju został stworzony i do pracy, i do odpoczynku.

Tymczasem raj często się kojarzy ze słodkim nicnierobieniem, natomiast praca – z karą za grzech.

Karą za grzech były pewne trudności z pracą. Bóg mówi do czło- wieka: ty będziesz pracował, ale ziemia będzie ci rodziła osty i ciernie, a potem umrzesz. Czyli, po pierwsze, człowiek napotka opór ziemi. On się zbuntował wobec Boga, więc przyroda się buntuje przeciwko niemu – doszło do zerwania wszystkich relacji. Po drugie, człowiek musi się liczyć z tym, że nawet jeśli mu się uda coś zgromadzić, uzbierać, i tak kiedyś stąd odejdzie. To właśnie się zmieniło w kwestii pracy po grzechu pierworodnym.

Według biblijnego opisu Bóg powołał człowieka do życia w przeddzień szabatu. Możemy w tym znaleźć jakąś wskazówkę?

Bóg nie mówi: popracuj przez sześć dni, a potem zasłużysz na odpoczynek. Człowiek zostaje od razu wprowadzony w rzeczywistość świętowania z Bogiem. Najpierw przeżyj dzień święty, a przez kolejnych sześć dni będziesz pracował. Szabat, w którym nie tyle chodzi o sam odpoczynek, co o spędzanie czasu z Bogiem i dla Boga, został dany człowiekowi po to, by zrozumiał, że on jest tylko wicekrólem i na jeden dzień, jak ładnie powiedział Enzo Bianchi, składa swoją koronę u stóp Wielkiego Króla. Ja jestem tylko namiestnikiem i świat się nie zawali, jeśli przestanę na jeden dzień pracować. To też pewna próba zaufania.

Przez resztę tygodnia człowiek miał uprawiać i doglądać ogrodu, w którym Bóg go umieścił.

Tu występuje bardzo ciekawa dwuznaczność czasowników. Hebrajskie słowo „uprawiał” oznacza dosłownie „służył” i odnosi się także do kultu oraz służby Bogu. Drugi czasownik – „doglądać” oznacza również „przestrzegać przykazań”. Co ciekawe, dwuznaczność „uprawiać rolę – czcić” występuje także w łacinie: od czasownika colerepochodzi cultus. Zajmowanie się ogrodem to codzienna praca człowieka, ale ona ma też głębszy wymiar. Człowiek strzeże ogrodu, strzegąc przykazań.

I poprzez swoją pracę oddaje chwałę Bogu?

Oczywiście. Psalmista mówi: „Niebo jest niebem Pana, ziemię zaś dał synom ludzkim” (Ps 115,16), a rabini dopowiadali: żeby ją zamieniali w niebo.

Jak do pracy podchodzili starożytni Izraelici?

Tym się różnili od Rzymian czy Greków, że cenili również pracę fizyczną, rzemieślniczą. Rzymianie z prac fizycznych szanowali tylko rolnictwo, natomiast według Greków człowiek wolny powinien się zajmować literaturą, ewentualnie sztuką wojenną. W Izraelu tak nie było. Każdy rabin miał obowiązek opanować jakieś rzemiosło. Poza tym Pismo Święte bardzo krytycznie się odnosi do nieróbstwa. W Księdze Przysłów znajduje się jedno z moich ulubionych zdań: „Kręcą się drzwi w zawiasach, a człowiek leniwy na łóżku” (Prz 26,14).

No cóż, w innym miejscu czytamy: „Jeżeli domu Pan nie zbuduje, na próżno się trudzą, którzy go wznoszą. Jeżeli miasta Pan nie strzeże, daremnie czuwają straże” (Ps 127,1).

Ten fragment nie jest zachętą do czekania na coś z założonymi rękami, ale do tego, żeby konsultować z Bogiem swoje działania. To ma być współpraca z Bogiem, więc trzeba Go pytać o zdanie. Jeżeli tego nie robisz, tylko sam coś majstrujesz, nie dziw się, gdy to ci się zburzy.

Trudno nie skojarzyć tego, o czym pani mówi, z historią o wieży Babel. Jej budowniczy się naharowali, a ostatecznie cały projekt zakończył się klapą.

Tylko tu pojawia się pytanie, na czym polegał problem? Nie tyle na samym budowaniu. Żydzi zobaczyli w Babilonie piramidy schodkowe – zigguraty. Na ich szczycie, czyli wysoko, bliżej nieba, znajdowały się sanktuaria poświęcone bóstwom. W ten sposób oddawano im cześć. Jednak budowniczy wieży Babel mówią tak: zbudujemy wieżę i zdobędziemy sobie imię (por. Rdz 11,4). I w tym tkwi sedno problemu. Niby robimy coś dla Boga, a w rzeczywistości robimy to dla siebie; niby chodzi nam o Niego, a załatwiamy własne biznesy. Rozmawiamy w Krakowie, dlatego przyznam, że bardzo mi się podoba napis na Wawelu, pozostawiony przez przodków: „Nie nam, Panie, nie nam, lecz imieniu Twojemu daj chwałę” (Ps 115,1). O to właśnie chodzi.

Jak wyglądała w Izraelu praca kobiet?

Kobiety wykonywały drobne prace na roli, ale przede wszystkim bardzo wiele czynności związanych z utrzymaniem domu, i to nieraz takich, które dziś by nam się nie śniły. Prawie codziennie trzeba było mleć ziarno na żarnach, bo chleb w normalnej, porządnej rodzinie wypiekało się każdego dnia. Do tego dochodził wyrób odzieży – kobiety przędły wełnę i tkały odzież, o czym jest mowa w Księdze Przysłów, w „Pochwale dzielnej niewiasty”.

„O len się stara i wełnę, starannie pracuje rękami. Podobnie jak okręt kupiecki żywność sprowadza z daleka. Myśli o roli i ją kupuje, z zarobku rąk swoich zasadza winnicę. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciona. Dla domu śniegu się nie boi, bo cały dom odziany na lata. Płótno wyrabia ona i sprzedaje, pasy dostarcza kupcowi. Bada bieg spraw domowych, nie jada chleba lenistwa” (Prz 31,10-31).

Jak widać, kobieta, która miała talent do tkania,mogła prowadzić własny biznes i sprzedawać swoje dobra. Zarobione w ten sposób pieniądze należały do niej.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Danuta Piekarz - doktor teologii biblijnej, italianistka, wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II i w dominikańskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym w Krakowie; od wielu lat współpracuje z salwatoriańskim Centrum Formacji Duchowej w Krakowie jako tłumaczka i konferencjonistka; autorka książek: "(Nie) bój się Boga. Co Biblia mówi o lęku?"; "Słowo, które stwarza. Medytacje nad Starym Testamentem", "Słowo, które zbawia. Medytacje nad Nowym Testamentem". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Anna Sosnowska - ur. 1979, absolwentka studiów dziennikarsko-teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współautorka książki "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary", wcześniej związana z kanałem religia.tv, gdzie prowadziła programy "Kulturoskop" oraz "Motywacja jest kobietą". Redaktor naczelna portalu Aleteia. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

TRZY RAZY DOOKOŁA ŚWIATA

BOSKI PAKIET

PRZEWODNIK LITURGICZNY

CZY PAN BÓG MA IMIĘ?

WEŹ TĘ KSIĘGĘ I ZJEDZ


komentarze



Facebook