Archwium > Numer 506 (10/2015) > Pół wieku soboru > ENTUZJAZM I ROZCZAROWANIE

ENTUZJAZM I ROZCZAROWANIE
Twierdzenie, że Sobór Watykański II jest jedynym lub przynajmniej głównym winowajcą wszystkiego, co złe w Kościele, stanowi znaczne uproszczenie.

Po zawieszonym w 1870 roku Soborze Watykańskim I, który uroczyście ogłosił dogmat o nieomylności papieża, wydawało się, że w przyszłości nie będzie już trzeba zwoływać soborów powszechnych. Wszystkie bowiem problemy i trudności natury dogmatycznej, dyscyplinarnej i pastoralnej miał odtąd rozstrzygać biskup Rzymu. Taki sposób zarządzania Kościołem zdawał się prostszy, skuteczniejszy i tańszy. Wyrazistym przykładem zastosowania tej logiki może być ogłoszony w 1950 roku przez Piusa XII dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.

Jakim zatem szokiem dla wielu katolików musiała być zapowiedź zwołania nowego soboru powszechnego przez podeszłego wiekiem Jana XXIII, którego wybór zdawał się rozpoczynać jedynie tzw. pontyfikat przejściowy. 77-letni papież o swoim zamiarze powiadomił kardynałów na konsystorzu już trzy miesiące po objęciu Stolicy Piotrowej. Z jednej strony decyzja papieska była jak grom z jasnego nieba. Co więcej, na sobór jako specjaliści zostali zaproszeni teologowie, którzy wcześniej byli na cenzurowanym, tacy jak chociażby dominikanin Yves Congar czy jezuita Henri de Lubac.

Z drugiej strony, wielu odczuwało potrzebę zmiany myślenia w Kościele, odejścia od mentalności oblężonej twierdzy, tropienia modernizmu na każdym kroku, jak również postulowało zmianę języka teologicznego na bardziej pozytywnie nastawiony do świata. Oczekiwano również dalszej reformy liturgii rzymskiej, która rozpoczęła się już za pontyfikatu Piusa XII.

Podczas obrad soborowych widoczne było napięcie na linii kurialiści rzymscy – hierarchowie z terenu. Przedstawiciele kurii rzymskiej, którzy zredagowali dokumenty soborowe, dążyli do tego, by ojcowie soboru jak najszybciej je zaakceptowali. Okazało się jednak, że uczestnicy Vaticanum II nie byli aż tak ulegli. Niektóre dokumenty przeszły długą drogę redagowania, korekty, cyzelowania1.

Zwolennicy spiskowej teorii dziejów uważają, że za zwołaniem soboru stała masoneria i wszelkiej maści wrogowie Kościoła. Zwracają przy tym uwagę na to, że uczestnicy soboru nie potępili panującego wówczas na świecie bezbożnego komunizmu. Inni podkreślają, że sobór ten był za mało progresywny, ponieważ, na przykład, nie zdecydował się na zniesienie celibatu kapłanów ani też nie podjął dyskusji na temat ewentualnego dopuszczenia kobiet do sakramentu święceń. Dlatego już na początku należy podkreślić, że ocena tego soboru wciąż nie jest jednoznaczna i oscyluje między entuzjazmem a rozczarowaniem.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Blaza SJ - ur. 1970, jezuita, sprawuje liturgię w trzech obrządkach: łacińskim, bizantyjsko-ukraińskim i bizantyjsko-rumuńskim. Wykłada teologię ekumeniczną i dogmatyczną na Papieskim Wydziale Teologicznym, sekcja św. Andrzeja Boboli Bobolanum w Warszawie i na Katolickim Uniwersytecie Ukraińskim we Lwowie. Duszpasterz akademicki studentów grekokatolików w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O ŚWIĘTOŚCI DLA KAŻDEGO

NA ZACHODZIE SÓL UTRACIŁA SMAK

BRAT PRZECIWKO BRATU

BILANS

ŹRÓDŁA TOŻSAMOŚCI


komentarze



Facebook