NIKOGO NIE SKREŚLIŁ
Naśladowanie Boga i zgoda, że nie będę oryginalny, ale będę taki jak On, daje mi największą oryginalność.

 WOJCIECH DUDZIK OP: Czy mówisz ludziom wprost o Jezusie Chrystusie z Nazaretu?

ADAM SZUSTAK OP: Bardzo często. Prawie wszystko, co mówię, opiera się na Ewangelii. Ludzie potrzebują Pana Boga, który jest im bliski. A Pan Jezus jest właśnie kimś bliskim. Myślę, że ci, którzy przychodzą z daleka, bo mają rozwalone życie, a takich ludzi jest najwięcej, szukają pewnej „sympatycznej siły wyższej”. Ktoś może mi zarzucić, że spłycam wiarę i robię z Boga pluszaka. Ale tak nie jest, bo słowo „sympatyczny” straciło już swoje pierwotne znaczenie, które tak naprawdę oznacza „cierpieć z kimś”, „brać udział w czyichś trudnościach” – i w tym znaczeniu Bóg jest bardzo sympatyczny. Słyszałem kiedyś, jak jeden z braci tłumaczył drugiemu, dlaczego na Szustaka przychodzi tylu ludzi. „Bo on im mówi, że oni są popieprzeni, a potem im mówi, że Bogu to nie przeszkadza”. Przychodzą, bo potrzebują takiego komunikatu. To jest prawda, która nie oddziela od Boga. Ludzie wcale nie oczekują, że im powiemy, że ich grzechy nie są grzechami, a problemy nie są problemami. Chcą jedynie usłyszeć, że Bóg ich rozumie, przyjmie i nie powie im: Dopiero jak naprawicie tę sytuację, to przyjdźcie.
 

Czyli tak naprawdę trzeba by naśladować Jezusa w tym, co On robił, a niekoniecznie o Nim mówić.Ludzie nie potrzebują, żeby mówić o Nim, tylko żeby zachowywać się względem nich tak, jak On by się zachował. Rozmawiałem kiedyś z pewnym chłopakiem, który powiedział mi wprost: Jestem homoseksualistą, mieszkam z mężczyzną. Przez wiele lat byłem blisko Boga, należałem do oazy. W wieku kilkunastu lat uświadomiłem sobie, że jestem gejem, potem poznałem mężczyznę, teraz mieszkamy razem. Ten chłopak jest rozdarty, bo z jednej strony wierzy w Pana Boga, a z drugiej strony wie, że Pan Bóg mówi, iż nie tędy droga. Kiedy skończyłem z nim rozmawiać, miałem wrażenie, że on przyszedł do mnie nie po to, żebym mu powiedział: Wszystko jest w porządku, możesz chodzić do komunii i w ogóle Pan Bóg błogosławi twoją miłość. On oczekiwał tego, że mu powiem: Nie skreślił cię, zawsze możesz wrócić. Nie chodzi więc o komunikat, że jest ktoś taki jak Jezus, ale bardziej o bycie Kościołem, który niesie Jezusa w swoich słowach i gestach. Philip Yancey w książceZaskoczeni łaską zadaje prowokacyjne pytanie: Dlaczego prostytutki nie przychodzą dzisiaj na plebanię, tak jak się garnęły do Jezusa? Sam zapytał kiedyś jedną z nich, dlaczego nie chodzi do kościoła, a ona powiedziała: Bo nie chcę się czuć gorsza. Kościół tworzy więc taki klimat, że grzesznik, który się w nim pojawia, czuje się gorszy. Do Jezusa garnęli się wszyscy. A On im przecież mówił prawdę i niczego nie udawał. Kiedy siedział z celnikami i pytano Go, dlaczego to robi, On odpowiadał – i to przy nich, przy tych celnikach: Bo oni są chorzy.Jezus nie mówił: Tu są moi przyjaciele, z którymi wszystko jest w porządku, ale: Panowie, jesteście chorzy, trzeba was uleczyć. Walił prawdę prosto z mostu i mam takie wrażenie, że ludzie wcale nie oczekują, żebyśmy głaskali ich po głowach.
Często jednak dominuje w Kościele obraz Jezusa miękkiego, który tylko by głaskał…Tak Go pokazujemy, żeby się przypodobać ludziom. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ŚWIĘTY PLAGIAT

SIŁA ZE SŁABOŚCI

Czy Bóg powinien chodzić do teatru?

Po co się kryć?

Niewyparzony język


komentarze



Facebook