Archwium > Numer 508 (12/2015) > Za kogo Mnie uważacie? > NIE MYŚLĘ O NIM W CZASIE PRZESZŁYM

NIE MYŚLĘ O NIM W CZASIE PRZESZŁYM
Jeśli wiara nie jest doświadczeniem spotkania z Jezusem Chrystusem, to w najlepszym wypadku staje się światopoglądem, a w znacznie gorszym - odniesieniem do rzeczy, choćby nawet świętych, ale to niczego nie zmienia.

ANNA SOSNOWSKA: Mówimy, że fundamentem naszej wiary jest Jezus. Dlaczego nie Trójca Święta? Przecież to Ona wyróżnia chrześcijaństwo spośród innych religii.

BP GRZEGORZ RYŚ: Tak, ale w Jezusie Chrystusie mamy pełnię objawienia i to od Niego wiemy, że Bóg jest Trójcą – to On mówi o Bogu jako swoim Ojcu, On obiecuje nam Parakleta, który ma otoczyć chwałą Syna Bożego, czyli Jego. Duch nie otacza chwałą siebie, tylko Jezusa Chrystusa. Otacza chwałą, a więc pokazuje Jego znaczenie, Jego rangę. Dzięki temu możemy wejść w obszar wewnętrznego życia Trójcy i wzajemnych relacji między Osobami Boskimi, czyli obszar, który poza objawieniem Jezusowym stanowi dla nas totalną tajemnicę.

W ostatniej encyklice Laudato si’ papież Franciszek, przywołując św. Bonawenturę, mówi, że całe stworzenie jest trynitarne, całe stworzenie zostało wpisane w model relacyjny, a więc wzajemną zależność od siebie, ponieważ nikt nie jest zdolny do szczęścia w izolacji. Dlatego to, że wyznajemy Boga jednego w Trójcy, jest bardzo ważne. Ale w całości mamy do Niego dostęp wyłącznie przez Jezusa Chrystusa. To by była pierwsza część odpowiedzi.

A druga?

A druga, i pewnie najistotniejsza, jest taka, że wiara – mocno to podkreślał Benedykt XVI – to spotkanie mojej osoby z Osobą Jezusa Chrystusa, które mnie otwiera na Ojca w Duchu Świętym. Co ogromnie ważne, jest to spotkanie z Osobą żyjącą, bo Jezus Chrystus umarł i zmartwychwstał. Dlatego nie myślę o Nim w czasie przeszłym, ale tu i teraz otwieram się na Niego. I to nasze spotkanie może być centralnym doświadczeniem nie tylko wiary, ale całego mojego życia, ono może wszystko zmienić.

Czyli Jezus jest nie tylko fundamentem wiary w ogóle, ale także mojej własnej?

Spotkanie z Jezusem Chrystusem w Duchu Świętym i przez Niego z Ojcem jest tym, co nazywamy w Kościele kerygmatem – bo kerygmat to nie tylko przepowiadanie, ale i wydarzenie. W Evangelii gaudium znajduje się bardzo mocny zapis papieża Franciszka, w którym pokazuje on, jak dalece kerygmat jest pierwszy – nie w sensie chronologicznym, ale w sensie jakościowym, fundamentalnym. Kerygmat musi być zawsze pierwszy na każdym kolejnym etapie naszego życia i na każdym kolejnym etapie życia i działania Kościoła.

Gdzie w takim razie możemy spotkać Jezusa, by mieć pewność, że to naprawdę On, a nie jakieś nasze projekcje?

Przede wszystkim takie miejsca i momenty są wybrane i wyznaczone przez Niego. On mówi: Tu Mnie spotkasz na pewno. Ojcowie Kościoła, a najpiękniej Leon Wielki, pokazywali to wprost – my spotykamy Jezusa w Kościele. Słowa Jezusa są słowami Kościoła i czyny Jezusa są czynami Kościoła. Oczywiście nie chodzi o każde słowo i każdy czyn. Podstawowym czynem jest czyn sakramentalny, bo dzieło Chrystusa przeszło w sakramenty. Dzięki nim Chrystus dalej odpuszcza grzechy, jednoczy ze sobą ludzi, wychodzi naprzeciwko doświadczeniu choroby w życiu człowieka itd. Wiara jest odpowiedzią na te czyny i słowa Boga. Tu trzeba też zaakcentować niesamowitą moc liturgii. Słuchałem niedawno ks. Petera Hockena, znanego m.in. ze studiów na temat ruchu oazowego i osoby ks. Blachnickiego. Celebrowaliśmy wspólnie Eucharystię. Czytaliśmy Ewangelię zapowiadającą powtórne przyjście Chrystusa. Ksiądz Hocken zwrócił uwagę na wymowę tekstów, które mówią o ociąganiu się Boga – lata mijają, i nic. Ale liturgia, którą sprawujemy, aktualizuje ich treść. Sprawia, że nie myślimy o nich jak o tekstach historycznych, wypowiedzianych przez Jezusa dwa tysiące lat temu, tylko jako o wypowiedzianych do mnie tu i teraz.

To nie jest trochę naciągane wyjaśnienie?

Nie, to jest działanie Ducha Świętego, który sprawia, że słowo odczytywane w czasie liturgii ciągle zachowuje świeżość i aktualność.

Przychodzi człowiek i mówi: Nigdy nie spotkałem Jezusa, a chciałbym. Co by mu ksiądz biskup odpowiedział?

Weź Ewangelię Łukasza i staraj się ją czytać tak, żeby znaleźć wśród dziesięciu zdań jedno, które dotyczy ciebie osobiście, przy którym masz poczucie, że ktoś je wypowiedział właśnie do ciebie. Mogę temu człowiekowi powiedzieć, że ja mam takie doświadczenie, mogę mu je wskazać i zacząć się za niego modlić. Bo to nie ja jestem tym silnym, który przekazuje wiarę. Ja tylko próbuję otworzyć człowieka na moc przychodzącą od Boga; to obszar Jego działania, nie mojego.

Tyle mówię o tym spotkaniu z Jezusem Chrystusem, bo ono jest czymś absolutnie najważniejszym.

Właściwie dlaczego?

Bo jeśli wiara

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


abp Grzegorz Ryś - ur. 1964, arcybiskup metropolita łódzki, w latach 2011 - 2017 biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej, przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji działającego przy Konferencji Episkopatu Polski. Jest profesorem historii Kościoła, do 2011 roku był rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Anna Sosnowska - ur. 1979, absolwentka studiów dziennikarsko-teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współautorka książki "Zioło-lecznictwo, czyli wywary na przywary", wcześniej związana z kanałem religia.tv, gdzie prowadziła programy "Kulturoskop" oraz "Motywacja jest kobietą". Redaktor naczelna portalu Aleteia. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Ochrzczona wersja Machiavellego?

Dać ludziom prawo do siebie

Słowo, które krzepi

Wszyscy szemrzą, nikt nie krzyknie

SÓL W OKU ŚWIATA


komentarze



Facebook