HEJTER W HABICIE
Prostytucja to grzech, a istnienie domów publicznych jest złem, niemniej jednak większym złem byłoby ich zlikwidowanie. Prostytucja zeszłaby bowiem wtedy do "podziemia", a los prostytutek stałby się cięższy - uważał Jan Falkenberg.

FOT. EUGENIA CERRONE/PEXELS.COM


Maciej Müller: Człowiek, który wzywał do eksterminacji Polaków i zamordowania Władysława Jagiełły. Ekspert do wynajęcia, służący paskudnej sprawie. Trudno nie skwitować: kanalia. Nauczony doświadczeniem rozmów z tobą zastanawiam się, czy będziesz próbował go bronić…

Tomasz Gałuszka OP: Cóż, kiedy przeglądałem teksty polskich historyków o dominikaninie Janie Falkenbergu, nauczyłem się paru obelżywych określeń, takich jak „paszkwilant” czy „zawodowy oszczerca”. Nieprzypadkowo po wojnie komuniści łaskawym okiem patrzyli na publikacje na temat Falkenberga: był postacią, która doskonale wpisywała się w nacjonalistyczną narrację o odwiecznej wrogości Polaków i Niemców.

Ale nie da się ukryć, że Falkenberg robił wszystko, żebyśmy dzisiaj tak właśnie go oceniali.

To prawda, dlatego musimy się przyjrzeć, jak doszło do tego, że uczony i zapewne pobożny kaznodzieja został propagatorem agresywnych akcji antypolskich o zasięgu europejskim.

Żył na przełomie XIV i XV wieku; wielkie europejskie nacjonalizmy narodzą się dopiero 400 lat później. Czy jesteśmy w stanie zbadać, jakie są źródła „antypolskości” Falkenberga?

Informacje mamy szczątkowe, ale wydaje się, że możemy posklejać z nich wiarygodne hipotezy. Jan Falkenberg urodził się około 1360 roku, prawdopodobnie w Kamieniu Pomorskim. Był tam klasztor dominikanów, który, mimo że znajdował się poza granicami Królestwa Polskiego, należał do prowincji polskiej. Bracia używali języka niemieckiego, czytali niemieckie książki, utożsamiali się z niemiecką kulturą. W latach 80. XIV wieku, kiedy dorastający Falkenberg przypatrywał się życiu zakonników, polskiej prowincji przewodził Niemiec Piotr Wasserabe.

Czy polską prowincję trawiły spory narodowościowe?

Czytając źródła, między słowami znajdujemy informacje o tym, że tlił się jakiś konflikt, ale nie jesteśmy w stanie odtworzyć, o co chodziło. Wiemy jedno – ponad 30 lat później doszło do wybuchu, z którym nasz bohater miał coś wspólnego.

Ale nie uprzedzajmy faktów. Jan Falkenberg wyjechał na studia do Pragi, gdzie zdobył bakalaureat sztuk. Niestety w latach 80. XIV wieku Uniwersytetem Praskim wstrząsnął wewnętrzny kryzys. W całej Europie działał wtedy jakiś demon kłótni… Trwała już wielka schizma zachodnia (w 1378 roku nastąpił podwójny wybór papieży: rzymskiego i awiniońskiego). W Pradze doszło do wystąpień antyniemieckich, w rezultacie wszyscy studenci tej nacji musieli opuścić miasto. Falkenberg przeniósł się do Wiednia. To pierwsze spotkanie ze sporami narodowościowymi było dla niego szokujące. W ośrodkach uniwersyteckich ostre starcia o podłożu narodowym były na porządku dziennym. Ale co innego o tym wiedzieć, a co innego uciekać z ukochanej uczelni, żeby ratować życie.

Niemniej w latach 90. Falkenberg wstąpił do polskiej prowincji dominikanów…

W której, jak wspomniałem, funkcjonowali zarówno Polacy, jak i bardzo duża grupa Niemców. Przyjął się zwyczaj, że funkcję prowincjała sprawowali na zmianę Niemiec i Polak. Po Piotrze Wasserabe prowincjałem został niejaki Andrzej Rusiniec, były przeor krakowski. Polska prowincja składała się z ponad 40 klasztorów podzielonych na tzw. kontraty (regiony) – polsko- i niemieckojęzyczne. Do tych drugich należały Prusy, Śląsk i tzw. kontrata kaszubska, obejmująca Pomorze.

Falkenberg już po przyjęciu habitu zdobył tytuł mistrza świętej teologii. Na początku XV wieku spotykamy go w Krakowie jako regensa, czyli kierownika studiów. Przeorem był wtedy Mikołaj Ursi, a prowincjałem Jan Arnsberg z kontraty pruskiej.

Czyli trzy najważniejsze osoby w prowincji to Niemcy.

Tak, niemniej Jan Arnsberg, mimo że wywodził się z Torunia, robił wszystko, co w jego mocy, żeby utrzymać prowincję w jedności. Symbolem tych działań było to, że nie zmienił nowego wizerunku (w typie Pięknej Madonny z Dzieciątkiem) na pieczęci prowincjalnej, którą przejął po Andrzeju Rusińcu.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Gałuszka OP - ur. 1978, dominikanin, dr hab. historii, dyrektor Dominikańskiego Instytutu Historycznego, wicedyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII, sekretarz Międzynarodowej Komisji Studiów nad Chrześcijaństwem Polskiej Akademii Umiejętności, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, autor kilku książek, m.in. Inkwizytor też człowiek i Badania nad Biblią w XIII wieku, oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

BÓG NIE JEST KROWĄ

MŁOT NA CZAROWNICE

Opowiedzieć Bogu o Bogu

KOBIETA SPOWIEDNIKIEM

CZESKI FILM O JANIE HUSIE


komentarze



Facebook