OJCZE NASZ
Jezus uczy nas osobistego kontaktu z Bogiem Ojcem. Chce, by Jego modlitwa stała się także naszym doświadczeniem.

FOT. PEXELS.COM


Modlitwy można się uczyć. W takim spojrzeniu na modlitwę kryje się łaskawe zrozumienie dla naszej nieumiejętności, opieszałości i lenistwa w otwieraniu serca przed Bogiem. W ostatnich miesiącach publikujemy teksty, które są podpowiedzią modlitwy, opartą o treści zawarte w Katechizmie. I choć nazwa naszej rubryki „Kiedy się modlisz” mogłaby dla wielu brzmieć „Kiedy się nie modlisz”, to bez względu na nasze dotychczasowe zwycięstwa i porażki, warto zacząć się modlić w tym miejscu, w którym zastaje nas pragnienie zwrócenia się do naszego cierpliwego Boga.

 

Modlitwa Ojcze nasz, znana oficjalnie jako Modlitwa Pańska, to bez wątpienia jedna z najbardziej popularnych modlitw na świecie. Można nie znać Pisma Świętego lub gubić się w zawiłościach katechizmu, ale tę modlitwę znajdziemy chyba w zakamarkach pamięci największych ignorantów religijnych. W liturgii odmawiamy ją trzykrotnie w ciągu dnia – podczas jutrzni, nieszporów i Eucharystii, nie licząc oczywiście osobistej modlitwy. Zajmuje ona niepodważalne miejsce w naszej pobożności, z drugiej zaś strony wyjątkowo silnie narażona jest na zbanalizowanie i redukcję do klasycznego „klepanego” paciorka.

Nieprzypadkowo – na co wskazuje tekst Didache – w starożytności modlitwę Ojcze nasz po raz pierwszy publicznie i w całości odmawiano przed nowo ochrzczonymi. W tradycji monastycznej z IV wieku znajdziemy także informację o tym, że kandydata do życia klasztornego, zanim opanował inne teksty, najpierw uczono Modlitwy Pańskiej. Dlaczego przywiązywano do tego tak wielką wagę? „Widzę, jak głęboka jest moja pycha i jaką jest okropną przeszkodą. (…) Jest coś, czego nie da się wyjaśnić słowami. To uparte przywiązanie do swego «ja» i jego zajadłość (…) to nie tylko pragnienie, by być, lecz także, by być swoim własnym idolem, swoim własnym celem” – pisał przed laty Thomas Merton do zaprzyjaźnionej karmelitanki. Sensem modlitwy Ojcze nasz jest przywrócenie pierwotnego, właściwego kierunku naszych duchowych starań. Dla samych siebie jesteśmy zagadką, a modlitwa Jezusa stanowi najlepsze rozwikłanie tej tajemnicy; coraz lepiej zaczynamy rozumieć swoje miejsce w skomplikowanej rzeczywistości. W tym kontekście warto posłużyć się porównaniem użytym przez benedyktyńską mniszkę Cécile Bruyère. Aby doświadczyć autentycznej przemiany w Bogu, musimy się dostroić do sensu Modlitwy Pańskiej jak do kamertonu. Wtedy nasze życie będzie wydawało dźwięki zgodne z Bożym rytmem. Nastrojenie nie stanowi nigdy gwałtu na naszej wolności, a z czasem okazuje się tak naturalne i konieczne jak potrzeba oddychania.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Szymon Popławski OP - ur. 1984, dominikanin, rekolekcjonista, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NA JEDNEJ NODZE

SZTUKA BYCIA NIEUŻYTECZNYM

ŚWIĘTO BLISKOŚCI

POBUDKA

Zagadka


komentarze



Facebook