JEDNOŚĆ ABSOLUTNA
Pływanie synchroniczne to połączenie pływania i gimnastyki. Wodny balet. W tym sporcie zwycięża wspólnota. Na gwiazdorstwo nie ma miejsca.

FOT. GETTY IMAGES/UPPERCUT RF


Joanna Rawecka jest mamą, psycholożką, byłą gimnastyczką artystyczną, byłą pływaczką synchroniczną, absolwentką Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Poznaniu i baczną obserwatorką polskiej oświaty.

– W szkole uprawiałam gimnastykę artystyczną – wspomina pani Asia. – Przyszła kiedyś do nas na zajęcia na basenie Bożena Niewitecka. Dokładnie nas obejrzała. Pewnego dnia zobaczyłam na planie lekcji tajemnicze litery PS, czyli pływanie synchroniczne. Okazało się, że na PS przeniesiono dziewczyny, którym gorzej szło w gimnastyce.

Dyrektorka szkoły zastanawiała się, w jaki sposób dać szansę słabszym gimnastyczkom. A może tak wrzucić je do wody? Problem w tym, że o pływaniu synchronicznym w Poznaniu nikt nie miał bladego pojęcia. Nauczycielkę Bożenę Niewitecką wysłano na Puchar Europy grupy B do Bułgarii, by podpatrzyła, jak to się robi. Była gimnastyczką i trenowała skoki do wody. Kto miał uczyć pływania synchronicznego, jeśli nie ona. Nie było książek ani skryptów. Udało się ściągnąć archiwalne nagrania Telewizji Polskiej. Uczennice dziwiły się, że można trzymać nogi nad wodą. Na Niewitecką mówiono w szkole „pani od łyżeczki”. Wybijała łyżką rytm o drabinkę. Zawodniczki słyszały dźwięk pod wodą. O głośniku podwodnym nikt nie marzył. Po jakimś czasie zaprzyjaźniony fizyk ściągnął głośnik, przez który nadawano komunikaty na dworcu kolejowym we Wrześni, zalał go żywicą i zanurzył w basenie. Głośnik długo nie wytrzymał, ale dziewczynom było łatwiej tańczyć pod wodą. Poznańskie Rusałki – bo tak się mówi na zawodniczki pływania synchronicznego – jeździły na zawody, ale również na szkolenia. Żeby pojechać na miesiąc do Kanady, Niewitecka sprzedała „malucha”.

– W gimnastyce artystycznej zostały najlepsze, a do basenu trafiły gorsze – śmieje się Joanna Rawecka. – Szybko się okazało, że to dobra zmiana. To niezwykłe doświadczenie wspólnoty. Trudno je zrozumieć. Trzeba to przeżyć.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Piotr Świątkowski - ur. 1980, autor słuchowisk i audycji historycznych w Radiu Poznań, w 2017 roku w Domu Wydawniczym Rebis opublikował książkę reporterską "Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja Kraju Warty". Razem z Jarosławem Burchardtem napisał książkę o agencie CIA z Leszna "Szpieg, który wiedział za mało. Tajemnice kontrwywiadu PRL". Jest żonaty, ma dwoje dzieci, mieszka w Skórzewie pod Poznaniem. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

RUSKA ZABIERZE CI MĘŻA

CZY MOŻEMY SIĘ W TEN SPOSÓB UMÓWIĆ?

ON PIERDOŁA, ONA FAJNA

WIELKIE CUDA MAŁEJ FIGURKI

EFEKT ŚWIĘTEGO MATEUSZA


komentarze



Facebook