KIEDY MODLITWA NUDZI

Od pewnego czasu mam kłopot z modlitwą. Stała się sucha i formalna. Kiedyś na modlitwie miałem świadomość bliskości Boga, wyczuwałem Jego obecność. Teraz to się wyraźnie zmieniło. Czy to moja wina, że tak się dzieje? Gdzie popełniam błąd? – zapytał ktoś.

 

Okresy oschłości na modlitwie pojawiają się z różnych powodów. Niekiedy rzeczywiście mogą być skutkiem zaniedbań, innym razem przeciwnie, są znakiem, że jesteśmy na dobrej drodze do modlitwy głębszej i dojrzalszej. Nie ma tu jednej reguły i tylko spotkanie z kimś, komu nie są obce drogi Boże i kto – jeśli można tak powiedzieć – „zna się na modlitwie”, pomoże zdiagnozować prawdziwy charakter tych kłopotów. Abstrahując od źródła problemów, zawsze możemy spróbować pewnych praktyk, które mają doprowadzić nas do wyraźniejszego uprzytomnienia sobie obecności Boga. Sądzę, że o to tu przede wszystkim chodzi, a mianowicie, by lepiej uświadomić sobie, że nasza modlitwa dokonuje się przed obliczem Boga, że mówimy do Kogoś, kto słucha i odpowiada, Kogoś, kto po prostu jest rzeczywiście obecny.

„Stawanie w obecności Boga”

Sposób modlitwy, zwany czasem „stawaniem w obecności Boga”, może być praktykowany wielokrotnie w ciągu dnia. Potrzebujemy jedynie minuty względnej ciszy. Jeśli jesteśmy na przykład w pracy i zostajemy na chwilę sami, to możemy ten moment oddechu wykorzystać właśnie na „stanięcie w obecności Boga”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MEMENTO MORI

ŚWIĘTA KSIĘGA I ŚWIĘTA KSIĄŻKA

CZY BÓG NAS NAGRADZA?

Komu można zaufać

Chrystus i tłum


komentarze



Facebook