ISKRA Z KRZEMIENIA
Jeżeli ktoś pragnie wiary lub się o nią modli, jest już w pewien sposób na drodze wiary i prowadzony przez Bożą łaskę. Stąd jest już naprawdę niedaleko do spotkania z Bogiem w wierze.

FOT. JAKUB DZIUBAK / UNSPLASH.COM


Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju… Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy… Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Chrystus wiele razy mówi w Ewangelii o wierze, a czasem pyta wprost: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?

Pierwotne odejście człowieka od Boga i powrót ludzi do Niego są związane z wiarą. Upadek nastąpił, kiedy pierwsi rodzice stracili zaufanie do Boga i poszli za słowami węża, to znaczy „stracili wiarę”, a w każdym razie pewien jej ważny element, jakim jest ufność. Kiedy Bóg otwiera dla człowieka drogę powrotu, ona także prowadzi przez wiarę: Uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość… Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Ostatecznie to sam Bóg udziela nam tej wiary i ją w nas budzi: Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga (Ef 2,8).

Przez wieki Kościół starał się zrozumieć, czym jest ten dar i w jaki sposób się rodzi w człowieku. Przyjrzyjmy się niektórym wątkom tej refleksji.

Gdzie jest początek?

Jednym z tematów podejmowanych przez chrześcijan w starożytności było pytanie o miejsce łaski w zbawieniu człowieka. Odrzucono poglądy Pelagiusza, który twierdził, że człowiek zasadniczo o własnych siłach jest zdolny dojść do Boga. Bardziej subtelne były twierdzenia semipelagiańskie, według których przynajmniej jakiś początek zbawienia człowiek może sobie sam wypracować: „Kiedy więc dobroć Boża spostrzeże, że zabłysła w nas choćby najmniejsza iskierka dobrej woli, lub kiedy On sam ją wykrzesał, jakby z twardego krzemienia naszego serca, wówczas opiekuje się nią, roznieca i wzmacnia swoim tchnieniem, pragnąc, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy, ponieważ, jak mówi: nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”1.

Pytanie o tę początkową iskrę dotyczyło nie tylko dobrej woli, ale także początku wiary w człowieku. Ostatecznie Kościół uznał, że początek ten zawsze pochodzi od Boga, iskra nigdy nie pojawia się sama czy za sprawą człowieka.

Tak mówił o tym synod w Orange (529 r.): „Jeśli ktoś twierdzi, że jak wzrost, tak i początek wiary i sama chęć wierzenia – dzięki której wierzymy w Tego, co usprawiedliwia grzesznika, i dochodzimy do odrodzenia przez chrzest święty – dzieje się nie z daru łaski, tj. przez natchnienie Ducha Świętego naprowadzającego wolę naszą od niewiary do wiary, od złego życia do pobożności, lecz mamy to w sposób naturalny, ten sprzeciwia się apostolskiej nauce, skoro św. Paweł mówi: (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Golubiewski OP - ur. 1975, dominikanin, dr teologii. Uczy w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Pracował w Instytucie Tomistycznym Polskiej Prowincji Dominikanów w Warszawie. Obecnie pracuje w Wydawnictwie W drodze w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Czekając na lato

Głosić to, w co się wierzy

Twoja pomoc

Czy możesz odpowiedzieć amen?

SZKLANKA Z OCEANEM


komentarze



Facebook