Archwium > Numer 533 (01/2018) > Reportaż > WYSPA SŁUCHA SZEPTÓW BOGA

WYSPA SŁUCHA SZEPTÓW BOGA
Na tej brytyjskiej wyspie nie ma McDonalda, a Brexitu nie będzie. Ale za to działa nowiutka elektrownia czerpiąca ze źródeł czystych i co dzień odnawialnych.

FOT. ARCHIWUM REDAKCJI


 Ma dostarczać energię lokalnie, ale jej potencjał jest globalny. „Elektrownia modlitwy” (powerhouse of prayer) powstała pod koniec września i nazywa się Adoremus Centre. Tak biskup Philip Egan nazwał dom modlitwy, który duchowo zasili diecezję i pomoże ją na nowo zewangelizować.

Ramię biskupa

Adoremus Centre leży na malutkiej wyspie Alderney w podległym Zjednoczonemu Królestwu archipelagu Wysp Normandzkich (Channel Islands). Archipelag mieści się w granicach katolickiej diecezji Portsmouth. Na jej obszarze mieszka aż półtora miliona ludzi, bo to gęsto zaludnione, bogate południe Anglii. Katolicyzm wyznaje około 300 tys. osób, na mszę świętą niedzielną chodzi 13 proc. z nich, z czego połowa powątpiewa w istnienie Boga. Dlatego biskup bardzo pragnie nawrócenia swoich diecezjan. – Potrzebujemy nie tyle więcej dobrych kapłanów, ile więcej dobrych ludzi. Takich, którzy naprawdę się nawrócili ku Chrystusowi. Nazywam ich katolikami „damy radę” (can do).To ludzie zaangażowani, entuzjastyczni, którzy kochają swoją wiarę i zrobią wszystko, żeby Kościół był tym, czym ma być. Kiedy świeccy się nawrócą, wtedy i kapłanów przybędzie – mówi biskup Philip Egan.

Biskup chce się za swoich diecezjan modlić nie tylko o to, by byli święci, ale żeby dali się Bogu powołać do małżeństwa, kapłaństwa i wszelkich misji w lokalnym Kościele. Adoremus Centre ma być ramieniem biskupa, podobnym do klasztoru kontemplacyjnego, ale jednak innym, bo przywiązanym bardziej do konkretnej diecezji niż do jakiegoś zgromadzenia zakonnego. Modlitwa ma być intensywna, dotykalna, skąpana w ciszy i wybranej, ukochanej samotności. Ma już twarze konkretnych ludzi oraz przestrzeń w kościele i klasztorze na wyspie. Trzeba o tej wyspie opowiedzieć, bo modlitwa będzie miała jej zapachy i widoki. Będzie też nosiła ciężar jej historii.

Trzy Święte Anny

Wyspy z natury są osobne. Wyspy Normandzkie, z których największe to Jersey i Guernsey, zaznaczają swoją osobność zarówno względem Zjednoczonego Królestwa, jak i Kontynentu: prawnie, politycznie, kulturalnie, obyczajowo. Przebywający na nich na wygnaniu Victor Hugo pisał, że to „ziemia, która oderwała się od Francji, wpadła do morza i została wyłowiona przez Anglików”. Na Wyspach Normandzkich jest dużo francuszczyzny – w nazwach miejsc, w architekturze, w kuchni. Ale blisko też do Wielkiej Brytanii, bo mówi się po angielsku i jeździ lewą stroną drogi. Bliżej im geograficznie do Normandii i Bretanii. Daleko do Unii Europejskiej – nigdy w niej nie były. Prawie w ogóle nie przyjmują do siebie popularnych sieciowych sklepów, fast foodów – chcą być niepowtarzalne. I są. Na przykład mikrowyspa Sark ma ciągle ustrój feudalny i nie można na nią wjechać samochodem. Miejscowy ambulans ciągnie traktor.

Wyspa Alderney jest jeszcze bardziej osobna, bo oddalona od reszty archipelagu w kierunku północnym. Mierzy 6 na 3 kilometry. Jest skalisto-zielona od łąk, pól uprawnych i jednego pola golfowego. Na wybrzeżu cieszą oko klify, skupiska nagich skał, plaże z cudownie czystym piaskiem, turkusowa morska woda. W morzu prądy bywają podstępne, jakby broniły dostępu do wyspy. Trzeba wysiłku, żeby się tam dostać. Promy z Anglii pływają, ale z przesiadką na Guernsey. Małe samoloty latają m.in. z Southampton, ale przy złej pogodzie nic nie lata. Niedawno wymieniono flotę alderneńskiej linii lotniczej, przez co zamknięto miejscowy sklep wędkarski, ponieważ (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Ma męża i dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

RE-WELACJA

MOTYLE W BRZUCHU KONTRA ODKURZACZ

Choroba naddokładności

PILI-PALA SPOTYKA MISIA

WYSPY NIEWIEDZY


komentarze



Facebook