Archwium > Numer 533 (01/2018) > Pytania w drodze > KŁOPOTY Z "OJCZE NASZ"

KŁOPOTY Z "OJCZE NASZ"

Czytałem ostatnio, że Ojciec Święty zastanawia się nad zmianą tłumaczenia szóstej prośby modlitwy „Ojcze nasz”(Mt 6,13; Łk 11,4). Chodzi o słowa „i nie wódź nas na pokuszenie”, które miałby teraz brzmieć: „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Rzeczywiście, wers ten w dotychczasowym tłumaczeniu wydaje się co najmniej dziwny: Bóg miałby nas kusić do złego? – pyta jeden z czytelników. – Przecież to całkowicie zaprzecza prawdzie o Jego dobroci i świętości. 

Problem ten jest stary jak chrześci- jaństwo. W historii teologii – od czasu ojców Kościoła aż po dzień dzisiejszy – znajdziemy mnóstwo propozycji translatorskich i interpretacyjnych, które próbują się zmierzyć z tym wersetem. Bogactwo rozwiązań przekonuje, że trudno odpowiedzieć jednoznacznie i z całkowitą pew- nością na pytanie o najwłaściwszą formę tłumaczenia tych słów i ich rozumienia. Jak wiele innych tekstów Pisma „Ojcze nasz” należy do tych fragmentów, które zawsze będą budzić pytania i prowokować do udzielania ciągle nowych odpowiedzi. Dlatego muszę na początku zaznaczyć, że nie będę twardo bronił jakiejś jednej formy tłumaczenia i interpre- tacji tego wersu, ograniczę się raczej do krótkiej prezentacji różnych rozwiązań.

Kwestia tłumaczenia

Jak powinno wyglądać najbliższe oryginałowi tłumaczenie interesującego nas wersu? Odkładając na bok szczegóły techniczne, wydaje się, że w naukowej literaturze zarysowały się przynajmniej trzy główne stanowiska. A zatem poprawne tłumaczenie powinno wyglądać następująco:

„I nie wódź nas na pokuszenie”, czyli dobrze nam znane brzmienie modlitwy jest właściwe. Na pierwszy rzut oka najwierniejsze bowiem spol- szczenie oryginału greckiego brzmi: „I nie wprowadzaj/wprowadź nas w pokusę”. Tłumaczenie łacińskie będzie wspierać ten wybór – et ne nos inducas in tentationem, czyli – według Jakuba Wujka – „i nie wwódź nas w pokuszenie”. Z tym tłumaczeniem wiąże się dylemat, który trudno rozstrzygnąć. Otóż grecki rzeczownik peirasmos i jego łaciński odpowiednik tentatio mają w Piśmie Świętym bardzo wiele znaczeń, wśród których obok już wymienionego („pokuszenie/pokusa/kuszenie”) znajdują się również „próba” bądź „doświadczenie”. Choć różnica między tymi znaczeniami w konkretnych tekstach jest niekiedy subtelna, to jednak zawsze wyraźna. Na czym ona polega?

1. Wprowadzać w pokusę, czyli kusić, to innymi słowy pociągać do grzechu, namawiać do niego. Komuś – Pismo Święte mówi w tym kontekście o Szatanie, świecie, ludzkiej skłonności do grzechu, innych ludziach – bardzo zależy na tym, byśmy uczynili coś złego, a więc popełnili grzech. Ten ktoś kusi, a więc działa w taki sposób, by spowodować grzech i w konsekwencji oddzielić nas od Boga.

(...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OWCE MIĘDZY WILKI

Chrystus i tłum

Interpretacyjny klucz

Darmo otrzymaliście

153 RYBY


komentarze



Facebook