ILE RAZY?
Grzech jest chorym miejscem, na które trzeba przyłożyć sakramentalne lekarstwo. W przypadku choroby ciała jest to dla nas oczywiste, z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w sferze duchowej.

Wojciech Surówka OP

Konfesjonał jest miejscem powrotu ludzi do Boga. Niestety, dla wielu staje się miejscem pożegnania z Kościołem. Spowiedź jest narażona na liczne nadużycia, dlatego zarówno księża, jak i wierni zdają sobie sprawę z tego, jak wiele zależy od chwil spędzonych w konfesjonale. Wynika to przede wszystkim z tego, że sakrament ten, bardziej niż inne, dopuszcza spontaniczne działanie zarówno penitenta, jak i spowiednika. Pozostałe sakramenty w większym stopniu ukrywają się za rytuałem, natomiast spowiedź ze swej natury zakłada wypowiedź, która nie jest ograniczona słowną formułą. Dotyczy to i wyznania przez penitenta grzechów, i pouczenia udzielanego przez kapłana.

Dokładne podanie podczas spowiedzi, ile razy popełniliśmy konkretny grzech, jest jedną z tych kwestii, które trudno nam zaakceptować. Ma ona wymiar teoretyczny i praktyczny. Aby działania duszpasterskie były właściwe i skuteczne, powinniśmy najpierw zapoznać się z podstawami doktrynalnymi. Jeśli nie uwzględnimy tego wymiaru, ryzykujemy, że nasza praktyka będzie ciążyć albo ku zbytniemu rygoryzmowi, który przeradza spowiedź w buchalterię, albo ku zbytniemu pobłażaniu w imię fałszywie pojętego miłosierdzia.

Między prawdą a miłosierdziem

Kościół już od czasów starożytnych w odniesieniu do sakramentu pokuty i pojednania używał dwóch obrazów: sądu i leczenia. Wypływają one z ludzkiego doświadczenia i na trwałe są zakorzenione w Biblii. Jezus wielokrotnie używał obu tych metafor, gdy chciał przedstawić sytuację grzesznego człowieka. Sam równocześnie był sędzią i lekarzem, nie tylko dusz ludzkich, ale i ciał.

Dla współczesnego człowieka szczególnie trudny do zaakceptowania może się wydawać obraz sądu. Dzieje się tak dlatego, że odnosimy to do niedobrych doświadczeń z naszymi ludzkimi sądami, które często nieświadomie przenosimy na sakrament spowiedzi. Warto jednak pamiętać, że celem sakramentu nie jest ukaranie człowieka, ale pojednanie z Bogiem. Hebrajskie słowo szafat (gr. krino) ma w Biblii szersze znaczenie niż tylko sądzić. Używa się go na określenie uczenia, instruowania, pouczania, próbowania charakteru, karania w celu poprawy, reformy i wreszcie wydawania wyroku. Sądzenie jest więc dynamicznym procesem pedagogicznym, który powinien doprowadzić człowieka do prawdy i pojednania. Sąd, w biblijnym rozumieniu, ma na celu uświadomienie człowiekowi jego stanu i oddzielenie tego, co grzeszne, od tego, co Boże. Można powiedzieć, że nie tyle jest to sąd nad człowiekiem, co nad starym człowiekiem grzechu, który ciągle jeszcze w nim mieszka. Proces ten zakłada więc stopniowe dochodzenie do prawdy, która nie od razu jest widoczna. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz Lednicy 2000, mieszka na Polach Lednickich. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY JEZUS WIEDZIAŁ, ŻE JEST BOGIEM?

NOWA RODZINA

PRZEBUDZENIE

TRZY POKUSY - JEDEN CEL

Fregit


komentarze



Facebook