Archwium > Numer 535 (03/2018) > Wstępniak > Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Święty Jan Maria Vianney wszedł podobno któregoś dnia do kościoła w Ars, gdzie był proboszczem, i zobaczył prostego człowieka wpatrującego się nieruchomo w tabernakulum. Zaciekawiony zapytał go, co robi, a w odpowiedzi usłyszał: Nic, patrzę na Boga, a On patrzy na mnie. Ta pobożna i nieco naiwna historyjka doskonale oddaje sens naszej relacji z Panem Bogiem – prostej i pozbawionej zbędnych celebracji. Wydawałoby się, że to nic trudnego, a jednak codzienność pokazuje, że jest zupełnie inaczej: życie duchowe wydaje nam się czymś niezwykle skomplikowanym, niedostępnym, zarezerwowanym dla nielicznych – w domyśle bardziej pobożnych i religijnych od nas. „Oczekujemy od Pana Jezusa konkretnych wskazań, co mamy robić, jakie podejmować praktyki, aby osiągnąć określone cnoty, zasługi, zdolności, dobra duchowe, które nas doprowadzą do Boga. Tymczasem Pan Jezus domaga się od nas nie czegoś, ale nas samych” – pisze o. Włodzimierz Zatorski OSB. Tylko tyle? – myślimy. Niemożliwe. Możliwe. Bo życie duchowe to po prostu życie chrześcijańskie. Każdy z nas je prowadzi, bez względu na to, czy sobie to uświadamiamy, czy nie. To miłosierdzie okazywane bliźnim, wrażliwość na ich potrzeby, Ewangelia w praktyce. Święty Jan napisał: „Kto nie kocha brata, którego widzi, nie może kochać Boga, którego nie widzi” (1 J 4,20). To zdanie miejmy w pamięci, myśląc o swoim życiu duchowym.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

FILM O CZŁOWIEKU

...byłbym niczym

A jeśli Boga nie ma...

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook