BAJLAGA

ks. Grzegorz Strzelczyk

Podczas korekty mojego poprzedniego felietonu czujność redakcji wzbudziło słowo „ćmok”, którego użyłem na określenie głupka. Pojawiły się opinie, że w śląskiej godce słowo to w tym znaczeniu nie występuje. Na szczęście powołanie się na słownik wystarczyło, by wątpliwość rozwiać. Ale w tym momencie zakołatała mi w głowie pewna myśl.

Godka jest wieloznaczna, nieuporządkowana, różnie wymawiana w poszczególnych miastach, dzielnicach, o regionach nie wspominając. A jednak, gdy ktoś się posługuje innym wariantem niż mój własny, to bliżej mi do posądzenia go o błąd niż do uciechy z różnorodności. U niemałej liczby bliźnich obserwuję podobną biedę. Część z nich, nie chcąc biedy uznać za biedę, próbuje ją przebrać za cnotę. Chowanie unifikacyjnych tendencji za wyrazami troski o jedność to coś, na co od czasów komuny mam chyba alergię. Z czasem do alergii doszła też diagnoza, że grzech zubożył nam wrażliwość na wartość różnorodności.

Punktem wyjścia teologicznych rozważań o człowieku bywa często biblijny motyw „obrazu i podobieństwa” – Bóg, powołując nas do istnienia, uczynił podobnymi sobie. Sęk w tym, że autorzy Księgi Rodzaju nie doprecyzowali, w jakiej to sferze jesteśmy podobni do Boga. Zatem żydowscy i chrześcijańscy komentatorzy po dziś dzień skazani są w tej kwestii na domysły. A szły one zwykle po linii podwójnej intuicji. Po pierwsze: do Boga powinniśmy być podobni w tym, co jest w nas wyjątkowe, co nas odróżnia od zwierząt. Po drugie: Bóg jest duchem, zatem podobieństwa do Niego trzeba raczej poszukiwać w s (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KRÓTKA HISTORIA PEWNEGO ROZCZAROWANIA

WŁADZA I POSŁUGI

FARSKI PIES LECOM

DANE

PO SZKODZIE?


komentarze



Facebook