JEZUS I BESTIE
Porównywanie się z innymi ludźmi jest nam dane tylko po to, żebyśmy zobaczyli albo ich bogactwo, albo ich nędzę, i zadziałali. Ale nic nie mówi o nas, kompletnie nic.

FOT.: JAMES JESTER / PIXABAY.COM


TOMASZ GAŁUSZKA OP

Opowiedział też niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: »Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam«. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: »Boże miej litość dla mnie, grzesznika!«. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,9–14).

Definicja

Jezus i bestie – tak brzmi tytuł tych rozważań. Nie jestem egzorcystą ani nie planuję nim zostać, ale muszę przyznać, że owe bestie bardzo mnie interesują.

Sześć lat temu ojciec przeor zgodził się na przeprowadzenie wykopalisk archeologicznych, między innymi w tym kościele (bazylika Świętej Trójcy w Krakowie – przyp. red). Przez wiele lat spędzałem więc cudowne wakacje, biorąc udział w wykopaliskach wraz ze studentami archeologii. W czasie pierwszych prac pod głównym ołtarzem znaleźliśmy kafelek. Kafelki i ceramika to chleb powszedni archeologów. Na tym kafelku było bardzo ciekawe przedstawienie: jakiś dziwny zwierz. Później się okazało, że to stojący gryf. Kafelek pochodził z XIII wieku. To było pierwsze takie odkrycie; teraz takich kafelków mamy już ponad trzysta.

Kilkaset lat temu nasi współbracia oraz ludzie tacy jak wy, którzy przychodzili na kazanie, nie stali na płytach z piaskowca, lecz na przepięknej, kolorowej, ceramicznej posadzce. Pod ich stopami był fantastyczny świat; przedstawienia różnych zwierząt: lwów, gryfów, jednorożców. Bestie te siedzą i pilnują, taka bowiem była funkcja przedstawień bestii przy wejściu do kościoła i w samym kościele – pod stopami wiernych. W naszej bazylice pozostały tylko trzy bestie.

Znaleziska pokazują nam, że świat duchowy ludzi sprzed kilkuset lat był niezmiernie bogaty. To nie był tylko człowiek i Bóg. To był człowiek, Bóg i mnóstwo różnych stworzeń – widzialnych, ale także niewidzialnych. Dawni uczeni – od Grzegorza Wielkiego zaczynając, a kończąc na naszym współbracie Albercie Wielkim, który w wolnych chwilach, jak nie wynajdował substancji światłoczułej albo arszeniku, to zajmował się klasyfikowaniem smoków – fascynowali się tym światem i tworzyli chrześcijańskie bestiariusze. Był to świat ludzi patrzących oczyma wyobraźni – tę umiejętność dzisiaj zatraciliśmy – i dostrzegających, że świat jest różnorodny, a świat duchowy jest tak samo godny poznania jak świat fizyczny. Pod tymi fantastycznymi postaciami kryły się rzeczywiste bestie.

Bestia po łacinie oznacza „zwierz ukryty, dziki” w odróżnieniu od „zwierza, którego widzimy” (animal) czy „stworzenia” (creatura). Jest to taki przedziwny zwierz, którego nie widać. Jest dziki. Kryje się, ale jest. Dobrze jest więc wiedzieć, kto w ukryciu krąży wokół nas.

Kiedy otworzycie Ewangelię św. Marka, rozdział pierwszy, werset trzynasty, zobaczycie, że jest tam króciutki opis pobytu Jezusa na pustyni. Jest tam wprost powiedziane, że Jezus został wyprowadzony przez ducha na pustynię i przebywał tam cum bestis – z bestiami. Nie był sam – wokół Niego były bestie (…). Przyjrzyjmy się zatem, jakie bestie są wokół nas, w naszym życiu duchowym.

Comparatio

Co dopadło faryzeusza z przypowieści? Bestia zwana Comparatio. Comparatio, czyli porównywanie się. Oj, bestia ta chodzi koło nas i jest obecna, ponieważ ona wykorzystuje to, że jesteśmy we wspólnocie, żyjemy i obserwujemy siebie nawzajem. To jest naturalna rzecz, że każdy z nas patrzy na siebie i innych, widzi, jak wygląda, jak się zachowuje. To coś oczywistego: żyjemy w odniesieniu do drugiego człowieka.

Ale Komparacja wykorzystuje to w przewrotny sposób, za pomocą malutkich przyimeczków: ad de. Comparatio ad comparatio de. W średniowieczu uwielbiano takie rozróżnienia, ale to jest dobre, bo to wszystko porządkuje.

Podstawowa zasada: (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Gałuszka OP - ur. 1978, dominikanin, dr hab. historii, dyrektor Dominikańskiego Instytutu Historycznego, wicedyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII, sekretarz Międzynarodowej Komisji Studiów nad Chrześcijaństwem Polskiej Akademii Umiejętności, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, autor kilku książek, m.in. Inkwizytor też człowiek i Badania nad Biblią w XIII wieku, oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIENAWIŚĆ DO GROBOWEJ DESKI

SZAFRANOWY CHŁOPIEC

PAN PAPIEŻ

KIM NIE BYŁ ŚWIĘTY DOMINIK

Opowiedzieć Bogu o Bogu


komentarze



Facebook