A SIÓDMEGO DNIA...
Niedziela ma nam przypomnieć, że jesteśmy ludźmi. Ponadto uzmysławiamy sobie godność człowieka, a tym samym nie pozwalamy odczłowieczyć się przez pracę, bo nie my istniejemy dla pracy, lecz praca dla nas i dla naszego dobra.

FOT. CLARK YOUNG / UNSPLASH.COM


ks. prof. Janusz Nawrot

Aby lepiej zrozumieć, o co chodzi Bogu, gdy jest mowa o świętowaniu dnia Pańskiego, zacznijmy od tekstu biblijnego, najlepiej w wersji Księgi Powtórzonego Prawa 5,12–14: "Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty".

Tekst ściśle się odnosi do święcenia szabatu, głównego żydowskiego święta, czyli soboty. Tymczasem dla chrześcijan od czasu zmartwychwstania Chrystusa najważniejszym świętem pozostaje niedziela, ponieważ zmartwychwstanie dokonało się właśnie, jak wspomina tekst natchniony we wszystkich wersjach ewangelii, „w pierwszy dzień po szabacie” (Mt 28,1; Mk 16,2; Łk 24,1; J 20,1).

Według powyższego biblijne żądanie zawarte w przykazaniu dotyczy dwóch spraw nierozdzielnie związanych: konieczności wstrzymania się od pracy („nie będziesz wykonywał żadnej pracy”) oraz uświęcenia dnia („szabat dla Pana, Boga twego”). Nie pracuj, by święcić dzień, czyli: nie pracuj, by znaleźć czas i okazję do uświęcenia tego dnia.

Świętowanie niedzieli poprzez wstrzymanie się od pracy

Najważniejszym powodem niepracowania w ten jeden dzień tygodnia jest po prostu naturalna potrzeba odpoczynku, ponieważ każdy człowiek się męczy, wykonując te czy inne zajęcia, niezależnie od tego, czy mają one charakter fizyczny, czy umysłowy. Według tekstu księgi ów nakaz dotyczy wszystkich domowników, co oznacza, że – jak pisał kiedyś o. Jacek Salij w swej książce Dekalog – sam Bóg gwarantuje prawo do odpoczynku, chcąc podkreślić, że żaden człowiek nie może zmuszać ani wykorzystywać do pracy innego człowieka, tak jak się wykorzystuje maszynę aż do kompletnego jej zużycia i wyrzucenia. Moglibyśmy nazwać to racją humanitarną przykazania. Oto siódmy dzień tygodnia ma nam przypomnieć, że jesteśmy ludźmi. Ponadto uzmysławiamy sobie godność człowieka, a tym samym nie pozwalamy odczłowieczyć się przez pracę, bo nie my istniejemy dla pracy, lecz praca dla nas i dla naszego dobra. Wielu czytelników nieco starszego pokolenia przypomina sobie jedną ze sztandarowych postaci minionej epoki realnego socjalizmu, którą był słynny górnik Wincenty Pstrowski, śrubujący nie tylko i tak już wygórowane normy pracy, lecz rzucający jeszcze wyzwanie innym, dając dowód, że dla twórców jedynej słusznej idei człowiek liczył się tylko o tyle, o ile mógł wypracować, wyprodukować i wytworzyć coś dla dobra systemu.

Problem jednak nie znikł wraz z upadkiem realnego socjalizmu. Ów nakaz odpoczynku dalej pozostaje ważny wobec działań wielu właścicieli prywatnych firm, którzy zmuszają swoich pracowników do pracy ponad czas normatywny oraz w niedziele. Niech wystarczy tekst Księgi Syracha, gdzie zapisano ważne ostrzeżenie:

Nie krzywdź sługi rzetelnie pracującego ani najemnika oddającego się zajęciu z całej duszy!, bo Pan rzecznikiem ich sprawy, wydrze On życie tym, co ich gnębią (Syr 7,20–21).

To samo dotyczy niedzielnej pracy w handlu, zwłaszcza w marketach, zatrudniających pracowników najemnych, a także innych osób mających obowiązek świadczenia w niedzielę pracy, której jedynym celem jest wzrost wyników ekonomicznych. Takie decyzje kierownictwa sklepów należy jednoznacznie uznać za postępowanie sprzeciwiające się zakazowi pracy wyrażonemu w Bożym przykazaniu. Problem jednak uwidacznia się znacznie głębiej w sferze postępowania każdego chrześcijanina, który zapomina, że robienie niekoniecznych niedzielnych zakupów również sprzeciwia się woli Bożej zawartej w trzecim przykazaniu. Trzeba powiedzieć więcej: To klienci zostaną przez Boga obarczeni odpowiedzialnością za otwieranie sklepów w niedzielę. Gdyby bowiem nie przychodzili po zakupy, niepotrzebne stałoby się otwieranie marketów. Odpowiedzialność ta wynika z tego, że przyjemność (o ile można to tak nazwać) nabywania towarów wiąże się z koniecznością pracy iluś ludzi, zobowiązanych do obsłużenia klientów. Oznacza to, że nie będą oni mogli pozostać ze swymi najbliższymi w dzień Pański oraz nie pójdą do kościoła na mszę świętą. Grzech po stronie przyczyny (klienta) ma w tym wypadku charakter podwójnie ciężki. Planowanie zakupów na niedzielę jest przejawem egocentryzmu i wpatrzenia wyłącznie w projekt własnej, przyjemnościowej organizacji czasu. Brak tu podstawowego spojrzenia na dobro drugiego człowieka w perspektywie Jezusowego przykazania miłości bliźniego.

Owszem, możliwe (tzn. bez odpowiedzialności przed Bogiem) są zakupy niezaplanowane, nagłe, towarów pierwszej potrzeby, których brak ktoś stwierdził bez winy własnego zaniedbania. W związku z tym możliwe jest otwarcie niektórych sklepów, zwłaszcza prowadzonych rodzinnie, gdy jednak za ladą stoi wyłącznie właściciel lub ktoś z jego rodziny. Trudno orzec, w jakim stopniu niedzielny zakaz pracy ustanowiony przykazaniem może dotyczyć pracowników restauracji, kin, teatrów, lodziarni, kawiarni, czyli miejsc związanych z pewnymi dobrami kultury lub rozrywki. Ponieważ ta sfera aktywności życiowej współczesnego człowieka jest potrzebna dla jego prawidłowego i wszechstronnego rozwoju, można uznać, że ludzie tu zatrudnieni, ze względu na konieczność dostarczenia tego rodzaju usług innym obywatelom, nie popełniają grzechu pracy w niedzielę. Podsumujmy tę część rozważań: powstrzymywanie się od pracy pozwala w sposób naturalny skierować myśl ku Bogu, by w tym dniu On właśnie stał się najważniejszy. Ludziom wierzącym odpoczynek umożliwia uprzytomnienie sobie, że Bóg stworzył każdego człowieka nie po to, by go wiecznie zapędzać do roboty. Radosne spotkanie z Nim podczas odpoczynku jest przedsmakiem tego, co nastąpi w niebie, już po śmierci. Niemal zawsze wspominamy naszych zmarłych modlitwą: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie…”. Właśnie, odpoczynek, od trudu, pracy i znoju – już na zawsze!

Jakiego natomiast odpoczynku niedzielnego pragnie od nas Bóg? Otóż z pewnością nie leniuchowania! Ojciec Salij w swej książce zauważa, że odpoczynek w dzień święty powinien przybrać postać czasu wykorzystanego przede wszystkim na odbudowanie łączności między nami i Bogiem oraz umocnienie wspólnoty rodzinnej. Nie ma być zatem okazją do wykonywania prac, na które nie mamy czasu w ciągu tygodnia, ponieważ to także zabierałoby cenny czas oraz nie pozwalało wypocząć. Nawet jednak jeśli nie wykonujemy prac niepotrzebnych, nasz wypoczynek często nie przybiera form pozytywnych. Wiele osób jak ognia boi się rozmów czy nawet przebywania ze sobą. Dzieci coraz bardziej oddalają się od rodziców, rodzice zaś – jako małżonkowie – od siebie. Tymczasem wypoczynek niedzielny powinien mieć cechy rodzinności, zmiany otoczenia, spaceru, wyjazdu, odwiedzin, refleksji nad rodziną, sobą, dziećmi itd. Swoją drogą dość paradoksalna jest sytuacja, że okres socrealistycznej biedy o wiele bardziej sprzyjał takim spotkaniom i społecznemu przeżywaniu wolnych chwil niż czasy obecne.

W tym miejscu dotykamy drugiego ważnego aspektu niedzieli, jakim jest praktykowanie mszy świętej, którą często wielu przeciwstawia odpoczynkowi, twierdząc, że jeśli mamy odpoczywać, to od wszystkiego, zatem także od pójścia do kościoła. Ci, którzy tak myślą, wolą spędzić niedzielę na łonie przyrody, na działce, poza miastem, nad jeziorem lub po prostu przesiedzieć w domu. Zapewne, by uspokoić swe sumienie mówią, że modlą się wówczas w samotności, spokoju i ciszy, nie nudząc się tymi samymi, ciągle powtarzającymi się czynnościami liturgicznymi. Nie o to jednak chodzi w trzecim przykazaniu. Według tekstu Księgi Kapłańskiej 23,2–4 odpoczynek musi być połączony z (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. prof. Janusz Nawrot - ur. 1960, kapłan archidiecezji poznańskiej, profesor nauk teologicznych, specjalista w zakresie egzegezy Starego Testamentu i pomocniczych nauk biblijnych. Popularyzator Biblii; profesor na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu; autor komentarza do Pierwszej Księgi Machabejskiej w serii Nowy Komentarz Biblijny. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W DUBLINIE

DZIEWICZE POCZĘCIE CHRYSTUSA

Dotyk

Siedziałem ze świętym w kryminale

okladka


komentarze



Facebook