SPÓR PRZY JEDNYM STOLE
Otworzyły się wrota bazyliki Hagia Sophia. Legat papieski wkroczył do świątyni, unosząc w ręce pergamin przewiązany czerwoną wstęgą. Złożył ekskomunikę na ołtarzu, obrócił się i odszedł. U progu strzepnął jeszcze proch z sandałów.

FOT. AFTERGLOW ARCHITECTURE BRIDGE / PEXELS.COM


Maciej Muller: Czy rozłam między katolikami a prawosławnymi uda się kiedyś zażegnać?

Tomasz Gałuszka OP: Od prawie tysiąca lat ludzie zadają sobie to pytanie. Kto wie, może na przykład w 2054 roku będziemy świadkami wielkiego soboru, na którym obok siebie usiądą patriarcha Moskwy i biskup Rzymu, wysłuchają wspólnie czytań po łacinie i grecku, wspólnie odprawią Eucharystię i przekażą sobie znak pokoju jako bracia jednego Ojca? I wówczas wrócimy do jednej wspólnoty. Tyle że ta jedność na pewno nie będzie polegała na jakiejś unifikacji. Wspólnota ta będzie miała raczej charakter unanimitas – wspólnoty jednego myślenia, jednego ducha, ale nie jednej formy. Piękno wspólnoty polega na różnorodności, podobnie jak piękno świata polega – jak powiedziałby Tomasz z Akwinu – na niezliczonej liczbie gatunków.

Piękna wizja.

Czasami nawet historyk lubi puścić wodze fantazji.

Niektórzy woleliby jednak, żeby dialog ekumeniczny doprowadził do jedności Kościoła na wzór unifikacji. Jedni mówią: niech prawosławni się nawrócą i staną katolikami, a inni odwrotnie – niech katolicy obwieszą się ikonami i powrócą do greki oraz pięknej starożytności.

Różnorodność nigdy nie jest zagrożeniem. Wspólnota uczniów Jezusa była tak zróżnicowana, że teoretycznie nic nie powinno ich łączyć. Różne historie, wykształcenie, mentalność, wiek i nawet postrzeganie swojego miejsca w misji Jezusa. Łączyła ich tylko osoba Mistrza. Tak naprawdę również obecnie wspólnoty może łączyć tylko Chrystus. W przeciwnym wypadku każdy realizuje swoje indywidualne pragnienia, mniej lub bardziej chore ambicje, karierę, wysublimowane hobby. Jedynym zwornikiem wspólnoty rodzinnej, zakonnej czy parafialnej jest Jezus. Bez Niego wszystko się rozsypuje.

Często się mówi, że Kościoły wschodni i zachodni to dwa płuca Kościoła.

Dzięki płucom możemy oddychać i normalnie żyć, dosłownie i w przenośni – pełną piersią. A zatem metafora ta jest w pełni uzasadniona. Aczkolwiek osobiście zaproponowałbym nieco inny obraz miejsca i roli wspólnot wschodnich i zachodnich – jak mówimy w Credo – w jednym, świętym, powszechnym i apostolskim Kościele. Sięgnijmy do średniowiecznej antropologii i obrazu ludzkiego umysłu. W czasach Tomasza z Akwinu uważano, że umysł każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, ma dwa wymiary: męski i kobiecy. Umysł męski, określany terminem rozumu (ratio), aby zrozumieć, musi niejako ująć przedmiot i rozważyć go z każdej strony. Umysł kobiecy natomiast, nazywany intelektem (intellectus), jest intuicyjny, nastawiony na bezpośrednie doznania rzeczywistości. Kontemplacja i intuicyjne ujęcie bytu są właśnie dziełem intellectus. W ten sposób tłumaczono też prosto, skąd się bierze „kobieca intuicja”. Dzięki temu, co gromadzi intellectus, możliwa jest dalsza refleksja, ocena i rozeznanie, które dokonują się w ratio. Rozum i intelekt zatem nawzajem się potrzebują i dopełniają. Podobnie jak nie można powiedzieć, że kobieta jest lepsza od mężczyzny i na odwrót, tak również nie można przeciwstawiać sobie intelektu i rozumu. Nie można też sprowadzić umysłu tylko do funkcji intelektu lub tylko rozumu. Oba wymiary, choć ewidentnie różniące się, tworzą jeden umysł ludzki.

Ten obraz rozumu i intelektu nad wyraz dobrze oddają wzajemne relacje Kościoła wschodniego i zachodniego. W tych dwóch aspektach można wyjaśnić różnorodność i zrozumieć, że nie są to różnice, które coś wykluczają. Kościół wschodni możemy porównać do intelektu (intellectus), a Kościół zachodni do rozumu (ratio). Mistyka i racjonalny namysł nad prawdami wiary. Doświadczenie Boga i próba opisania tego doświadczenia. Te dwa aspekty muszą ze sobą współistnieć i piękne byłoby odkrycie tej potrzeby.

Interesująca metafora, ale jak się przejawiają te wymiary w praktyce?

Choćby w upodobaniu sobie konkretnych ewangelii. Kościół wschodni preferuje mistyczny tekst Jana. My wolimy konkretne narracje Mateusza, Łukasza i Marka, z której łatwiej wysnuć nauczanie moralne, przepisy i porady. Rzecz jasna wszystkie cztery ewangelie się wzajemnie uzupełniają i nie da się powiedzieć, która jest lepsza i ważniejsza. Kanon Nowego Testamentu jest wyrazem różnorodności, która powinna się wyrażać również w Kościele.

Kościół wschodni, Janowy, jest mistyczny i intelektualny – to Kościół dogmatów chrystologicznych, wysublimowanych dyskusji o Trójcy Świętej. Z kolei Kościół łaciński to Kościół bardziej racjonalny, przeniknięty pragnieniem zrozumienia, analizy, porządku i norm. Na Wschodzie nigdy nie powstały wielkie uporządkowane zbiory prawa, takie jak zachodni dwunastowieczny Dekret Gracjana czy późniejsze Dekretały Grzegorza IX. Znaczące jest również to, że tylko na Zachodzie powstały wielkie skrupulatnie ułożone syntezy teologiczne, takie jak choćby Sentencje Piotra Lombarda czy wreszcie Summa teologii Tomasza z Akwinu.

A co nas różni w podejściu do Eucharystii?

Spór w tej kwestii zaczął się w X wieku: chodziło o to, jakiego chleba mamy używać do konsekracji. Znowu ma to związek z ewangeliami. U Jana jest jasno powiedziane, że ostatnia wieczerza odbyła się w dniu przygotowania, zatem Jezus musiał używać chleba kwaszonego. Natomiast synoptycy sytuują to wydarzenie w noc paschalną – w grę wchodzi więc jedynie chleb przaśny, bez zakwasu. Powstały wielkie tomy uzasadniające teologicznie stosowanie danego rodzaju chleba. Wschodni kapłani mówili: ten wasz Jezus w opłatku jest mały, biały, płaski, powiedzieliby wręcz – jakiś taki anorektyczny. I taki chleb ma karmić, dawać życie wieczne?

Jak się bronił Zachód?

Przytaczając słowa Jezusa, że trzeba się pozbyć wszelkiego kwasu: że nie może być w nas niczego, co powoduje psucie, fermentację. A Eucharystia to ofiara niewinnego Baranka, czystego i bez żadnej skazy. Pojawił się też aspekt praktyczny – hostia upieczona z mąki z wodą, bez kwasu, może być dłużej przechowywana. A skoro hostia jest czysta i niewinna, to kapłan, szafarz, też musi być taki. Wyrazem tego był ostry spór z XI i XII wieku o to, czy kapłan może nosić brodę. Rzym zakazywał tego przynajmniej od czasów Grzegorza VII: kapłan miał być gładko ogolony, czysty, ponieważ sprawuje przeczystą ofiarę. A w pamfletach przeciwko Kościołowi wschodniemu pojawiały się karykaturalne sceny przedstawiające, jak kapłani wschodni wypiekają w niehigienicznych warunkach chleb do konsekracji, a do ciasta wpadają włosy z ich zaniedbanych, długich, pełnych robactwa bród.

Wschód nie pozostawał dłużny, śmiejąc się, że w Rzymie msze odprawiają jacyś zniewieściali panowie i eunuchy. A przecież, jak każdy wie, Pan Jezus pojawił się na świecie jako mężczyzna, a zaszczytnym atrybutem męskości jest bujna broda (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Gałuszka OP - ur. 1978, dominikanin, dr hab. historii, dyrektor Dominikańskiego Instytutu Historycznego, wicedyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII, sekretarz Międzynarodowej Komisji Studiów nad Chrześcijaństwem Polskiej Akademii Umiejętności, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, autor kilku książek, m.in. Inkwizytor też człowiek i Badania nad Biblią w XIII wieku, oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

HEJTER W HABICIE

SERCE W ZGLISZCZACH

JEZUS I BESTIE

TATUAŻ ZE ŚW. TOMASZEM

KIM NIE BYŁ ŚWIĘTY DOMINIK


komentarze



Facebook